alternatywy

Alternatywy 47: Hannibal

Sławek Serafin
2011-05-10
A A A Drukuj
Hannibal Hannibal
GameCorner ante portas! Drżyj Republiko!

Pełen tytuł gry to Hannibal: Rome and Carthage in Second Punic War i mimo tego, że Rzym w tym tytule występuje, to nie jest w grze grywalną frakcją. Na początku trochę mnie to zdziwiło i zmartwiło, bo w sumie ciekawie mogłoby być, ale wystarczyło pograć kilka godzin Kartagińczykami by dojść do wniosku, że bez burzenia równowagi gra Rzymem by nie miała sensu - ma zbyt wielką przewagę po prostu. Hannibal, czyli my, jesteśmy w zasadzie na z góry przegranej pozycji jeśli chodzi o zasoby ludzkie i jedna przegrana bitwa, z tych większych, to koniec całej wojny. Trzeba wszystkie wygrać i... nawet na najniższym poziomie trudności nie jest to wcale proste.

Mapka, jak widać, obszerna nie jest (choć urodziwa i klimatyczna). To trochę rozczarowuje, na początku. Potem okazuje się, że nawet tych kilka prowincji wystarczy, by bawić się tutaj w strategię na takim poziomie o jakim mogą pomarzyć tylko gry z głównego nurtu. A to dlatego, że twórcy przygotowali zestaw specjalnych zasad, reguł rządzących rozgrywką, które nas mocno ograniczają - ale jednocześnie pozostawiają zaskakująco duże pole manewru. Przykładem takiej zasady jest choćby konieczność "aktywowania" każdego generała, jednego po drugim i wykonywania wszystkich ruchów daną armią, by przejść do następnej bez możliwości powrotu do tamtej w danej turze. Niby mało istotna rzecz, ale Hannibal jest pod tym względem jak szachy - jeden niewłaściwy ruch może nas bardzo wiele kosztować. Choć pieniądze tutaj jako takie nie występują wcale.

Nasi puniccy generałowie mogą rekrutować jednostki w prowincji w której się znajdują do woli... jeśli tylko jest odpowiednio wielu chętnych. Czy to w Hiszpanii, czy to w Galii Cisalpińskiej lub prowincjach samej Italii - żołnierza zaciągać można. Ale generałów nie mamy zbyt wielu i jeśli chcemy te jednostki wysłać Hannibalowi walczącemu w okolicach Rzymu, to musimy całą armię przemieścić - a wtedy nikt nie zostanie w poprzedniej prowincji i rekrutacji nie będzie już. To sprawia, że nawet kwestia posiłków jest tutaj szalenie ważną decyzją strategiczną, tak samo jak rekomendacje dla kartagińskiego senatu, który łaskawie nam zezwala przemieszczać jednostki do konkretnego teatru działań... i tylko do niego, w danej turze. Dogłębne przemyślenie i planowanie swoich posunięć na kilka ruchów do przodu jest tutaj absolutną podstawą.

Zwłaszcza, że Sztuczna Inteligencja jest wyjątkowo kompetentna. Owszem, zdaża się, ze jakiś Paulus czy inny mierny rzymski generał pomaszeruje ze swoimi legionami prosto na Hannibala i da się wciągnąć w zasadzkę, ale wielokrotnie Rzymianie zaskoczyli mnie swoją pomysłowością i inicjatywą, uderzając na moje tyły i bijąc w słaby punkt czy też po prostu sprytnie manewrując. Po tych wszystkich grach, w których receptą na sukces było zebranie wielkiej armii i bicie pasywnego, głupiego wroga, Hannibal był wyjątkowo odświeżający - i stanowi spore wyzwanie.

Także dzięki prostym bitwom, w których liczy się łut szczęścia i przede wszystkim dobre przygotowanie, bo na sam ich przebieg ma się już wpływ niewielki - choć można też podjąć głupie decyzje i pomóc swojej armii przegrać ważne starcie z jakimś Scypionem, na przykład. Bardzo ważną rolę w tych bitwach, i w całej grze zresztą też, odgrywają specjalne karty wydarzeń, które odpowiednio zagrane pozwalają zmiażdżyć przeciwnika - lub też pokrzyżować mu plany zmiażdżenia nas. Karty docierają do nas losowo i tych najlepszych nie ma zbyt wiele, więc użycie każdej to decyzja o kluczowym znaczeniu. Oby była decyzją słuszną.

Hannibal to gra nieduża, niby prosta i stylizowana na planszówkę, ale tak naprawdę głęboka i będąca prawdziwym wyzwaniem, zwłaszcza na najwyższym poziomie trudności, gdzie nie tylko trzeba walczyć z nieubłaganą SI, ale też ambicjami własnych generałów i niechętnym senatem. Ta mała gierka to duża atrakcja dla wszystkich miłośników starożytnej historii, którzy są gotowi spędzić dwie godziny na przechodzeniu kolejnych etapów samouczka, bez którego tutaj ani rusz.

Zdecydowanie polecam, choć trzeba przyznać, że gierka tania nie jest - Matrix Games sprzedaje ją po stówce i promocji niestety nie urządza. Ale wydaje mi się, że z Hannibala można spokojnie wycisnąć kilkadziesiąt godzin przedniej strategicznej zabawy - więc warto.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 2
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Komentarze (15)

  • tom_tom_1

    0

    heh, czas chyba odkopać Centuriona, moją pierwszą i ukochaną strategię smile

  • szczqcz

    0

    @zezz
    Jeśli gra się sprzedaje w tysiącu egzemplarzy, to dziwne, żeby ceny inne były.

  • jabbur

    0

    @zezz OMG, spojrzałem na te screenshoty i się rozpłynąłem. Toć to toczka toczkę z czasów, kiedy desant na USA uskuteczniałem big_grin

  • break-thru

    Oceniono 1 raz 1

    @szczqcz
    Z drugiej strony, gdyby nie kosztowała tyle co "duże" tytuły, to tych kupców byłoby znacznie więcej niż tysiąc.

  • d_pawel

    0

    break-thru -> Jesteś pewien? To bardzo niszowy tytuł, więc twórcy bazują na bardzo nielicznej grupie fanów. Gdybanie, czy obniżenie ceny zwróci się większą ilością sprzedanych egzemplarzy jest ryzykowne, bo co jak nadal tylko fani będą kupować? Dlatego nie dziwię się tej strategii cenowej, chociaż może być zbyt ostrożna.

  • aryman222

    0

    pobrał to już ktoś? czy czasem relacja wartość/cena nie wynosi 1mb/1 zł? wink

    wygląda to zajebiście... taka oldschoolowa strategia, najwspanialsze imperium (fakt, że jako przeciwnik) w dziejach świata - łyknąłbym jak młody pelikan. tylko czy to jest warte 100 zł?

    Sławek - jak byś złożoność (miodność oraz skomplikowanie) tej gry ocenił porównując z EU: Rome? czy gra ta jest równie dobra, czy raczej wybrałbyś EU: Rome?

  • 0

    @aryman222 - to jest inna bajka całkiem - Hannibal jest mały, skupiony na jednej kampanii i wiele wymaga (i sporo nerwów zżera w starciu z SI na wysokim poziomie).

  • aryman222

    0

    @ SS
    Dzięki za info. Chyba jednak tę grę odpuszczę, skoro takie to zamknięte.

    @ d_paweł

    Dodatek "Vae victis" dodał trochę złożoności przez wprowadzenie instytucji Senatu i zwalczających się w nim frakcji. Zatem gra zrobiła się całkiem przyjemna, choć pewnie spory wpływ na odbiór ma moja fascynacja Rzymem.

  • d_pawel

    0

    aryman222 -> Dzięki za info, może więc spróbuje zagrać znowu, bo na razie Rome to jedyna odnoga EU, która mi się nie podoba.

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX