poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Mass Effect to pornografia, Xbox360 to "kokaina dla dzieci"
Mass Effect
Gry komputerowe to zło w czystej postaci. Są odpowiedzialne za przemoc (to było wiadomo od zawsze), za epidemię otyłości (to całkiem nowa wiadomość), a także za seksualne deprawowanie dzieci oraz ich intelektualny niedorozwój (tego dowiedzieliśmy się dzisiaj). Obejrzyjcie ten materiał nadany przez telewizję Fox News. A potem przeczytajcie nasz komentarz.
SexBox? Full frontal nudity? Owszem, ten materiał jest zabawny. Nikt w studiu nie miał pojęcia o czym mówi, nikt w Mass Effecta nie grał, a prezentowane przez Fox News wnioski i zagrożenia były kompletnie wyssane z palca. Tylko co z tego, skoro "powiedzieli to w telewizji", jednej z najpopularniejszych w USA? A kto z Was, czytających ten tekst, grał w Mass Effect i może skonfrontować te doniesienia z rzeczywistością?
Dla niezorientowanych - seksu w grze (przeznaczonej dla graczy wyłącznie dorosłych) nie ma prawie w ogóle. A Mass Effect to jedna z bardziej dojrzałych, wyważonych i estetycznie wyrafinownych gier ostatnich lat. Nie jest to dzieło sztuki - możemy jednak mówić o wyjątkowo dobrym i wartym uwagi dziele popkultury. Słowa klucze: Star Wars, Blade Runner, sci-fi. Ale to jest nieważne - seks, przemoc, głupota sprzedają się lepiej (czego dowodem kliknięcie w tekst o takim właśnie tabloidowym tytule...).
Stereotyp (kłamstwo?) powielany miliony razy w końcu staje się faktem społecznym. "Gry są złe". "Gry demoralizują". "Gracz zabił gracza" - sami podkręcamy spiralę głupstwa. Elektroniczna rozrywka, a może gaming culture (bo przecież zbitka "gry komputerowe" sugeruje coś niepoważnego) boryka się z tym negatywnym stereotypem od samego początku istnienia. Nie ona jedna.
Powieść, jako gatunek literacki, była przez długi okres czasu uważana za coś pośledniego, niewartego miana prawdziwej kultury. Panienkom z dobrych domów czytać nie pozwalano - sądzono, że opisywane w książkach romanse oraz sceny walk mogły źle wpływać na ich rozwój. Minęło sto lat i... eksperci lamentują, że dzieci przestały czytać książki. A jedyną nadzieją cywilizacji tekstu jest Harry Potter. Hmm.
Czy gry również zaczną być inaczej postrzegane? Nie w tej dekadzie.
Janice Turner z Times Online:
Xbox to crack dla dzieci. Dzieci, które grają na konsolach są mentalnie ograniczone, podpięte bezpośrednio do mózgów ich złowrogich (evil) twórców.
To ja już pójdę do domu. Po porcję mojego seksu, przemocy i mentalnej kokainy.














