Płatny powrót Wyspy Grom: skate. testuje granice zaufania graczy.
Skąd wzięła się obietnica darmowych lokacji?
Kiedy Electronic Arts i studio Full Circle w 2022 r. ujawniły, że nowa odsłona kultowej serii skate. będzie działać w modelu free-to-play, przedstawiciele studia położyli szczególny nacisk na przejrzystość monetyzacji. Jedną z najgłośniej powtarzanych deklaracji brzmiała: „mapy pozostaną darmowe na zawsze”. Wypowiedź miała uspokoić społeczność po latach obserwowania, jak kolejne produkcje free-to-play ukrywają fragmenty rozgrywki za mikrotransakcjami.
Postawienie na brak opłat za nowe lokacje wydawało się logiczne również z perspektywy rynku. Fortnite, Warframe czy Apex Legends – wszystkie pokazują, że bezpłatne mapy skutecznie zatrzymują użytkowników, a stabilny przychód zapewniają kosmetyczne dodatki oraz przepustki bojowe. Dzięki temu wczesna alfa skate. została ostatecznie przyjęta pozytywnie: gracze akceptowali niedociągnięcia technologiczne, ufając, że fundament biznesowy pozostanie niezmienny.
Jak będzie wyglądać płatny debiut Wyspy Grom?
Wyspa Grom, początkowa arena treningowa znana z testów sieciowych, powraca w rozbudowanej wersji wraz z trzecim sezonem. Zgodnie z harmonogramem najpierw – od 10 marca do 14 kwietnia – bawią się na niej subskrybenci skate.Pass Premium. Tydzień później, 15 kwietnia, aktualizacja odblokuje teren wszystkim. Jednak ten otwarty dostęp potrwa tylko do 5 maja; później mapa ponownie przejdzie za „płot” przepustki sezonowej.
Gracze korzystający wyłącznie z darmowej opcji mogą od 6 maja wykupić 24-godzinny bilet za walutę wewnętrzną (500 Rip Chips). Kurs przeliczeniowy ujawniony w sklepie oznacza, że pojedynczy wypad na Wyspę kosztuje równowartość około 4–5 zł, choć kwota zależy od wybranego pakietu żetonów. Dla wielbicieli trybu wieloosobowego, którzy spędzają w grze kilkadziesiąt godzin tygodniowo, to stawka potencjalnie wyższa niż jednorazowy zakup tradycyjnego dodatku DLC.
Burza w mediach społecznościowych i argumenty twórców
„Złamanej obietnicy nie naprawi żaden grind” – napisał jeden z najczęściej podbijanych postów na Reddicie, zbierając w kilka godzin kilkanaście tysięcy głosów poparcia. W podobnym tonie utrzymane były wpisy na X (dawniej Twitter), gdzie gracze porównywali sytuację do kontrowersji z Battlefield 2042 czy Overwatch 2, w których również wprowadzano elementy gry za pay-wallem wbrew wstępnym zapowiedziom.
Full Circle broni decyzji, twierdząc w oficjalnym wpisie na blogu, że dodatkowe przychody są konieczne, aby utrzymać serwery oraz finansować „agresywny plan rozwoju na kilka kolejnych lat”. Studio podkreśla, że Wyspa Grom to nie zwykły „remaster”, lecz niemal nowa lokacja: obsługuje ruch po trzech poziomach, posiada dynamiczne wydarzenia środowiskowe i inspirowane wcześniejszymi odsłonami spoty do trików, czego implementacja wymagała wielu miesięcy pracy.
Co czeka skate. w nadchodzących miesiącach?
Niezależnie od kontrowersji, zapowiedziany sezon przynosi sporo zawartości. W grze pojawi się tryb Speedlines – rywalizacja na czas po z góry wytyczonych trasach, która według twórców ma przypominać wyścigowe „time attacki” z gier arcade. Do personalizacji awatara trafią tatuaże oraz kolekcje odzieży i desek sygnowane przez marki adidas, Vans, Spitfire i Independent.
W dalszej perspektywie Full Circle zapowiada turowe warianty klasycznych konkurencji Spot Battle oraz S.K.A.T.E., prywatne serwery dla społeczności oraz edytor parków z możliwością publikacji konstrukcji w chmurze. Studio pracuje też nad zupełnie nowym regionem z otwartą przestrzenią miejską, zaprojektowanym w oparciu o dane fotogrametryczne, co ma uatrakcyjnić eksplorację i jazdę w stylu street.
Więcej pytań niż odpowiedzi
Wejście płatnej Wyspy Grom otwiera trudny rozdział w relacjach między twórcami a fanami. Jeśli sprzedaż przepustek pozwoli finansować ambitną mapę-as-a-service, gra może rozwinąć skrzydła podobnie jak wspierane latami tytuły service-game. Jeżeli jednak społeczność uzna decyzję za precedens do dalszego monetyzowania kluczowych funkcji, reputacja skate. zbudowana na transparentności może się szybko rozpłynąć.
Na kilka tygodni przed wprowadzeniem kontrowersyjnej aktualizacji statystyki Steam pokazują średnio 15–18 tys. aktywnych użytkowników dziennie – wynik przyzwoity, ale daleki od rekordów gier-usług z czołówki gatunku. Pytanie brzmi, czy model płatnych map przyciągnie nowych odbiorców, czy raczej zniechęci lojalnych fanów na dobre. Odpowiedź poznamy, gdy kurtyna opadnie 10 marca wraz ze startem trzeciego sezonu.