Najbliższe miesiące będą dla Bungie sprawdzianem na niespotykaną dotąd skalę: zapowiedziane na 6 czerwca rozszerzenie, które zastąpi projekt znany dotąd roboczo jako „Shadow and Order”, ma odwrócić trend spadkowy, a jednocześnie wprowadzić największe od lat zmiany w fundamentach Destiny 2. Zanim jednak Strażnicy wyruszą w nową kampanię, gra musi utrzymać topniejącą społeczność, która od grudnia regularnie bije anty-rekordy aktywności na Steamie.

Od ambitnego harmonogramu do koniecznej zwłoki

Kiedy we wrześniu ubiegłego roku ogłaszano marcową premierę dodatku, plan wydawał się pewny: trzy sezony z rzędu miały w równych odstępach wprowadzać fabularne przystanki, a wczesnowiosenny patch miał otworzyć kolejny rozdział „Sagi Światła i Ciemności”. Sytuację skomplikowały jednak dwa czynniki – wewnętrzna reorganizacja studia po jesiennych zwolnieniach oraz krytyczne uwagi graczy domagających się odważniejszych kroków w zakresie balansu, ekonomii łupów i rozbudowy end-game’u. W efekcie Bungie sięgnęło po bezpieczniejsze rozwiązanie: znacząco poszerzyć pakiet nowości, zmienić jego nazwę i przesunąć debiut o ponad trzy miesiące.

Przekrój zapowiadanych zmian: od Panteonu 2.0 po progresję sprzętu

Według komunikatów deweloperów najważniejszym punktem aktualizacji będzie Panteon 2.0, uniwersalny system wyzwań skalujących się wraz z mocą i liczbą uczestników. Ma on zastąpić dotychczasową rotację najlepszych rajdów, oferując tygodniowe listy celów z gwarancją ponadprzeciętnych nagród. Równolegle przebudowany zostanie „poziomowy” ekwipunek: egzotyczne elementy zyskają konfigurowalne gniazda, a większość legendarnych broni otrzyma alternatywne ścieżki craftingu. Studio zapowiada też całościowy audyt wygody rozgrywki – krótsze czasy oczekiwania w Tyglu, większe limity w skarbcu i przejrzystszy interfejs modów.

Sygnalizacja na czerwono: twarde dane o frekwencji

W szczycie premiery dodatku „Królowa-Wiedźma” (luty 2022) Destiny 2 notowało ponad 290 tys. równocześnie zalogowanych na Steamie. Tegoroczny luty zamknął się wynikiem poniżej 12 tys., co stanowi najniższy odczyt od czasu wejścia produkcji na platformę Valve w 2019 roku. Średnia dobowa spadła o blisko 70 proc. względem analogicznego okresu rok wcześniej, a podobny trend widać również w statystykach konsolowych według danych VGChartz. Analitycy z branży F2P zwracają uwagę, że tak głębokie odpływy są rzadkie w grach serwisowych, chyba że nad tytułem zbierają się chmury w postaci zbyt długich przerw w publikacji rozległych rozszerzeń.

Nastroje społeczności: od konstruktywnej krytyki po widmo stagnacji

Wielu aktywnych graczy na Reddicie i Discordzie wprost wskazuje, że „łatki QoL nie zatrzymają odpływu”, jeśli nie pójdą w parze z namacalną porcją nowej zawartości narracyjnej. Część streamerów, dotąd wyspecjalizowanych wyłącznie w Destiny 2, zaczęła rotować pomiędzy innymi looter-shooterami, co dodatkowo zmniejsza widoczność marki w serwisach live. Jednocześnie pojawiają się głosy doceniające otwarcie studia na dialog – cykliczne „Dev Insight” publikowane w mediach społecznościowych mają urealniać oczekiwania i lepiej tłumaczyć, dlaczego decyzja o opóźnieniu była nieunikniona.

Czym Bungie wypełni lukę do czerwca

Do premiery rozszerzenia przewidziano serię ograniczonych czasowo wydarzeń: wiosenne Igrzyska Strażników z odświeżonymi wyzwaniami klasowymi, trzy edycje Żelaznej Chorągwi z nowym egzotycznym karabinem pulsacyjnym oraz powrót modyfikatorów portali w Szkatułach Legend. Studium przypadku innych tytułów – od Warframe po Final Fantasy XIV – pokazuje, że odpowiednio zaprojektowane mini-atrakcje potrafią stabilizować bazę użytkowników, ale rzadko przekładają się na gwałtowny wzrost zainteresowania.

Czerwiec jako moment prawdy

Jeśli czerwcowa premiera spełni obietnice i realnie naprawi dotychczasowe bolączki systemowe, Destiny 2 ma szansę powstrzymać negatywny trend i odzyskać część nieaktywnych Strażników. Scenariusz odwrotny – kolejne obsunięcie lub zawartość nieadekwatna do skali oczekiwań – może jednak przesądzić o dalszej marginalizacji gry na rynku MMO-FPS. W praktyce to właśnie nadchodzące tygodnie, wypełnione transparentną komunikacją i mniejszymi aktualizacjami, zdecydują czy nad sześcioletnim tytułem znów zaświeci gwiazda, czy też pozostanie on w cieniu prężnej konkurencji.