Choć na przestrzeni lat powstało wiele gier z motywem korsarzy, ekipa stojąca za zapowiadanym survivalem Windrose utrzymuje, że tylko jedno z dotychczasowych dzieł oddało piracką atmosferę w pełni – i właśnie ono stało się dla studia latarnią morską podczas produkcji.

Od Sid Meier’s Pirates! do Sea of Thieves – ścieżka, którą wytyczyli poprzednicy

Pierwszy poważny flirt branży z tematem morskiej awantury datuje się na rok 1987, kiedy to Sid Meier’s Pirates! zdefiniowało kanon wczesnych gier przygodowo-ekonomicznych. Kolejnym krokiem były bardziej filmowe adaptacje, jak choćby Pirates of the Caribbean z 2003 r., a w segmencie MMO furorę zrobiło w 2018 r. Sea of Thieves, kładąc nacisk na kooperacyjny model zabawy. Mimo tych sukcesów nisza piracka pozostaje zaskakująco wąska, zwłaszcza w rejonie gier survivalowych, które w ostatnich latach napędziły rynek (Valheim, Conan Exiles czy świeże Palworld). Powstające w tym kontekście Windrose ma ambicję wypełnić lukę między sandboxowym „życiem na morzu” a wymagającą walką o przetrwanie charakterystyczną dla gatunku.

Windrose: 60-osobowa załoga i jedna wspólna decyzja

Nad projektem czuwa około sześćdziesięciu deweloperów działających pod banderą Windrose Studios. Produkcję koordynuje Philip Molodkovets, w środowisku graczy znany jako Yar_master. W rozmowie z magazynem Automaton podkreślił on, że choć zespół rzadko bywa jednomyślny, to przy wyborze „najlepszej gry o piratach w historii” niemal wszyscy wskazali Assassin’s Creed IV: Black Flag. „Naprawdę uwielbiamy motyw piracki i uważamy, że ta nisza jest nadal niedoceniana” – przekonuje Molodkovets, tłumacząc genezę projektu i jego kierunek rozwoju.

Dlaczego Black Flag wciąż wyznacza kurs

Wydane w 2013 r. dzieło Ubisoftu zapisało się w pamięci graczy przede wszystkim dzięki rozbudowanym bitwom morskim, różnorodnemu światu Karaibów oraz płynnej integracji eksploracji lądu i oceanu. To połączenie nadało żeglowaniu dramaturgię, której brakowało wcześniejszym tytułom. Windrose stara się przejąć tę esencję, jednocześnie rezygnując z elementów skradanki na rzecz głębszych systemów craftingu, budowy baz i survivalowego zarządzania zasobami. Tym samym twórcy liczą, że przyciągną zarówno miłośników przygody, jak i fanów gier typu „biwouac-and-build”.

Valheim, Enshrouded i własny pomysł na współpracę PvE

Inspiracji dostarczyły również skandynawski fenomen Valheim oraz baśniowe Enshrouded. Windrose przejmuje z nich proceduralnie generowane wyspy, kooperacyjne wyprawy i progresję opartej na rzemiośle, ale przenosi je na oceaniczny grunt: gracze zaczną od prowizorycznej łajby, by po serii ulepszeń dowodzić pełnorejsowym galeonem. Zespół zapowiada też rozwinięty system pogody oraz zagrożenia wynikające z biotopu – od morskich bestii po tropikalne sztormy. Sercem zabawy ma być PvE z opcjonalnym współzawodnictwem flot między drużynami, choć twórcy nie wykluczają wprowadzenia trybu PvP w późniejszym etapie rozwoju.

Premiera, harmonogram aktualizacji i konkurencja na horyzoncie

Windrose ujrzy światło dzienne 14 kwietnia w formie wczesnego dostępu na PC. Roadmapa przewiduje kwartalne aktualizacje, w tym wprowadzenie handlu międzyfrakcyjnego, rozszerzenie ekosystemu fauny oraz modułowy system fortyfikacji portów. Studio musi się jednak liczyć z powrotem silnego rywala: według nieoficjalnych przecieków już dwa dni po debiucie Windrose może zostać zapowiedziany odświeżony Assassin’s Creed IV: Black Flag Resynced. Rywalizacja szykuje się więc nie tylko o serca graczy, ale i o miano najciekawszej pirackiej produkcji bieżącego roku.

Powiązane

– Jak Sea of Thieves odmieniło kooperacyjne wyprawy na morzu; – Historia marki Assassin’s Creed na wodach Karaibów; – Trendy: czy survival nadal rośnie w 2024 roku?

O autorze i źródłach

Tekst przygotował Mateusz K., dziennikarz technologiczny. Materiał powstał na bazie wywiadu z Philipem Molodkovetsem opublikowanego przez redakcję Automaton oraz analizy danych historycznych dostarczonych przez studia Ubisoft, Rare, Iron Gate i Keen Games.