Platforma streamingowa, która już nieraz udowodniła, że umie grać na granicy skandalu i eksperymentu, przygotowuje się do premiery formatu odtwarzającego jedno z najbardziej kontrowersyjnych badań w historii psychologii – tym razem nie w akademickim laboratorium, lecz w telewizyjnym laboratorium społecznego podglądania.
Netflix testuje granice reality show
Nowa produkcja, zapowiedziana pod tytułem „The New Stanford Prison Experiment”, wystartuje 21 października i składa się z sześciu 45-minutowych odcinków. Twórcy deklarują całkowity brak scenariusza: trzydziestu ochotników zostanie losowo podzielonych na „osadzonych” i „strażników”, a kamery będą rejestrować ich zachowania w warunkach zaaranżowanego zakładu karnego. W ekipie producenckiej znaleźli się doświadczeni w formatach unscripted Dan Cutforth, Nan Strait, Dan Volpe, Jeff Grogan, Mike Odair oraz Jane Lipsitz, która podkreśla, że kluczowym motywem projektu jest odpowiedź na pytanie, jak szybki i głęboki bywa wpływ władzy na moralne wybory jednostki. Choć budżet nie został ujawniony, branża szacuje, że nakłady logistyczne – od rozbudowy planu przypominającego prawdziwe więzienie po interdyscyplinarny zespół psychologów i lekarzy – plasują serię wśród bardziej kosztownych projektów reality w katalogu platformy.
Dziedzictwo i ciemne strony eksperymentu z 1971 roku
Oryginalny eksperyment przeprowadzony pół wieku temu w podziemiach Uniwersytetu Stanforda trwał zaledwie sześć dni, choć planowano dwa tygodnie. W krótkim czasie role społeczne przerodziły się w realne akty uwłaczania godności, a presja sytuacyjna doprowadziła część „więźniów” do stanów skrajnego stresu. Krytycy później wypunktowali liczne uchybienia metodologiczne: brak losowego doboru roli strażników, aktywne uczestnictwo kierownika badania, czy sugestie naprowadzające zachowania. Mimo to w popkulturowej wyobraźni Stanfordzki Eksperyment Więzienny uchodzi za dowód, że system może zdeprawować nawet tych, którzy wchodzą do niego z dobrymi intencjami. Podobne wnioski wzmacniały filmy fabularne („Das Experiment”, „Stanford Prison Experiment”) i liczne adaptacje dokumentalne, choć środowisko naukowe w ostatnich latach mocno rewiduje ich generalizację.
Czy etyka nadąży za rozrywką?
Współcześnie nad badaniami z udziałem ludzi czuwają komisje etyczne, a wytyczne Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego zakazują kopiowania warunków, w których uczestnik mógłby doznać trwałej szkody psychicznej. Tymczasem produkcja telewizyjna nie jest eksperymentem naukowym, co zwalnia ją z części rygorów, ale nie z odpowiedzialności prawnej i wizerunkowej. Według osób związanych z projektem każdy uczestnik przechodzi wieloetapowy screening, ma stały dostęp do pomocy psychologicznej oraz prawo do natychmiastowego wycofania się. Dyskutowane jest także wykorzystanie „bezpiecznego słowa”, które automatycznie kończy jego udział. Mimo to eksperci wskazują, że efekt widowni – świadomość bycia obserwowanym przez miliony – sam w sobie może modyfikować zachowania, czyniąc wnioski o „prawdziwej” naturze władzy i uległości równie problematycznymi, co pięćdziesiąt lat temu.
Psychologia autorytetu w kulturze popularnej
Od czasu klasycznych badań Zimbardo czy Milgrama motyw uległości wobec systemu powraca w rozmaitych projektach rozrywkowych: od programu „Big Brother” przez ekstremalne wersje gier terenowych po filmy eksplorujące mechanizmy dyktatury. Socjologowie zauważają, że publiczność przyciąga narracja o „zwykłych ludziach”, którzy w specyficznych warunkach ujawniają nieoczekiwane oblicze. Dla platform streamingowych jest to także sposób na wyróżnienie się w morzu scripted content. Ryzyko polega na tym, że widowiskowe incydenty – przemoc słowna, konflikty hierarchiczne, bunt – mają dużą wartość marketingową, co może prowokować subtelne naciski realizatorów na eskalację emocji. W efekcie odbiorca otrzyma mieszankę obserwacji społecznej i dramaturgicznego montażu, a granica między realnym eksperymentem a inscenizacją rozmyje się jeszcze bardziej. W dobie rosnącej debaty o odpowiedzialności mediów to właśnie odpowiedź na pytanie, gdzie kończy się rozrywka, a zaczyna instrumentalne traktowanie uczestników, będzie kluczowa dla oceny całego przedsięwzięcia.
Co naprawdę zobaczymy jesienią?
Produkcja Netfliksa jest obietnicą nie tylko intensywnych emocji, lecz także testem dla współczesnej kultury ekranu: czy widzowie oczekują naukowej refleksji, czy raczej kolejnego wciągającego dramatu? A może właśnie obserwacja, jak bardzo przez pół wieku zmieniły się (lub nie) nasze reakcje na władzę, okaże się najbardziej wymowną recenzją tego, jak społeczeństwo XXI wieku rozumie wolność i odpowiedzialność.