Windows 11 jeszcze kilkanaście miesięcy temu utrzymywał się na pozycji solidnego, ale nie dominującego systemu. Wszystko zmieniło się po ogłoszeniu daty wygaszenia aktualizacji zabezpieczeń dla Windows 10. W ciągu jednego kwartału, napędzana nową polityką Microsoftu fala zakupów komputerów i licencji wyniosła „jedenastkę” na ponad 70-procentowy udział w globalnym rynku komputerów osobistych, co potwierdzają najnowsze pomiary Statcountera.
Dlaczego Microsoft przyspieszył migrację
Oficjalnym uzasadnieniem producenta była konieczność podniesienia minimalnego progu bezpieczeństwa. Windows 11 wymaga modułu TPM 2.0, obsługi Secure Boot i co najmniej procesora Intela 8. generacji lub AMD Zen 2. Taka konfiguracja, według firmy, pozwala wdrożyć izolację pamięci, szyfrowanie sprzętowe i funkcje oparte na sztucznej inteligencji, które w starszych modelach miałyby działać zbyt wolno lub wcale. Koniec darmowych aktualizacji dla Windows 10 wyznaczono na październik 2025. Na Starym Kontynencie, pod presją organizacji konsumenckich i urzędów ds. konkurencji, Microsoft zgodził się na dodatkowy rok bezpłatnych łatek, natomiast firmy i użytkownicy z innych regionów musieli opłacić rozszerzoną usługę lub spełnić warunek kopii zapasowej w chmurze.
Skala zmiany widoczna w liczbach
W lutym 2026 Statcounter zmierzył 72,3% udziału Windows 11, przy zaledwie 25,9% dla Windows 10; reszta rynku przypadła głównie macOS, ChromeOS i dystrybucjom Linuxa. Jeszcze w listopadzie 2025 proporcje wynosiły odpowiednio 50,7% do 44,6%. Tempo przejścia było więc najszybsze w historii platformy – Windows 7 potrzebował trzech lat, by osiągnąć podobny pułap, a Windows 10 blisko pięciu. Ożywienie zanotowali również producenci sprzętu: dane IDC wskazują, że czwarty kwartał 2025 przyniósł wzrost dostaw notebooków o 17% rok do roku, co zbiegło się z promocjami „Ready for Windows 11” i atrakcyjnymi leasingami dla firm.
Kto zyskał, kto stracił
Największym beneficjentem okazały się koncerny OEM oraz sektor usług w chmurze – wiele przedsiębiorstw, by uniknąć zakupu nowego parku maszynowego, przeniosło obciążenia do środowisk VDI i Windows 365. Wyzwania napotkali natomiast użytkownicy indywidualni ze starszymi komputerami; według raportu UN e-Waste Monitor globalna masa elektrośmieci zwiększy się w 2026 roku o dodatkowe 300 000 ton, częściowo właśnie z powodu wymiany urządzeń niedostosowanych do nowych wymagań. Organizacje pozarządowe apelują o rozszerzenie programów refurbishingu i priorytetową dystrybucję odnowionych laptopów do szkół oraz placówek socjalnych.
Co dalej z ekosystemem Windows
Microsoft koncentruje się obecnie na comiesięcznych pakietach funkcjonalnych „Moment”, które wprowadzają nowości niezależnie od dużych wydań. Wewnętrzne prezentacje dla partnerów branżowych sugerują, że kolejna generacja – roboczo określana jako „Windows 12” – będzie w dużej mierze usługą abonamentową z rozszerzoną integracją Copilota i narzędzi do zarządzania energią. Jednocześnie rośnie popularność lekkich dystrybucji Linuxa instalowanych na starszych pecetach wyłączonych z listy kompatybilności Windows 11. Jeśli ceny nowych komputerów utrzymają trend wzrostowy, a wsparcie dla „dziesiątki” definitywnie zgaśnie w 2026, rynek może być świadkiem największego od lat przetasowania pomiędzy ekosystemami.