Choć PlayStation 5 wciąż cieszy się wysokim popytem, a zapasy konsol umożliwiają organizowanie atrakcyjnych promocji, gwałtownie rosnące ceny pamięci półprzewodnikowych stwarzają realne ryzyko dla całej branży elektronicznej. W trakcie niedawnej konferencji z inwestorami dyrektor finansowa Sony zasygnalizowała, że firma zamierza rekompensować wyższe koszty komponentów przede wszystkim poprzez zwiększoną monetyzację istniejącej bazy użytkowników, zamiast natychmiast podnosić cenę samego sprzętu.

Rosnące ceny pamięci i globalne turbulencje

Producenci DRAM i NAND ograniczyli moce wytwórcze jeszcze w 2023 r., chcąc zahamować spadki cen po pandemii. Według badań TrendForce średni koszt kontraktowy pamięci DRAM wzrósł od tego czasu o około 30%, a w segmencie NAND notuje się skoki o 20–25% kwartał do kwartału. Najmocniej odczuwają to konsole i karty graficzne, w których każdy gigabajt bezpośrednio wpływa na końcową cenę urządzenia.

Koncerny elektroniczne stają więc przed trudnym wyborem: przeniesienie wyższych kosztów na klientów, ograniczenie marży lub poszukanie nowych źródeł przychodów. Sony, które sprzedało już ponad 90 mln sztuk PlayStation 5, deklaruje utrzymanie obecnej ceny konsoli w najbliższym roku, lecz jednocześnie przygotowuje się na scenariusz utrzymywania się wysokich cen materiałów nawet do 2026 r.

Strategia Sony: większy nacisk na usługi i oprogramowanie

Zarząd firmy zapowiada intensywniejsze „monetyzowanie bazy zainstalowanych urządzeń”, co w praktyce oznacza zwiększenie wpływów z gier, dodatków oraz subskrypcji sieciowych. Najszybciej odczuwalne mogą być zmiany w cenniku PlayStation Plus, którego przychody stanowią już kilkanaście procent przychodów działu gier i usług cyfrowych. Podwyżki cen premierowych tytułów oraz rozbudowa oferty mikropłatności w grach-usługach również mają wspomóc utrzymanie rentowności.

Wewnętrzne kalkulacje wskazują, że przeciętny użytkownik konsoli wydaje kilkaset dolarów na treści cyfrowe w całym cyklu życia platformy. Nawet nieznaczne zwiększenie miesięcznej opłaty abonamentowej przy ponad 100 mln aktywnych kont PlayStation Network może przełożyć się na dodatkowe setki milionów dolarów rocznych przychodów, równoważąc rosnące koszty sprzętu bez gwałtownych zmian ceny konsoli.

Konkurencja nie śpi: jak reagują inni gracze rynku

Microsoft, producent Xboksa, już jesienią ubiegłego roku podniósł koszt subskrypcji Game Pass Ultimate i skorygował cenę konsoli Xbox Series X w wybranych regionach, przenosząc w ten sposób część rosnących kosztów na segment usług. Z kolei Nintendo, szykujące następcę wysłużonego Switcha, według analityków IDC negocjuje z dostawcami gwarancje cenowe na pamięć, lecz prognozy wskazują, że ostateczny koszt nowego urządzenia i tak może być wyższy od poprzednika.

Coraz wyraźniej rysuje się wspólna strategia wszystkich producentów konsol: rozbudowa ekosystemów subskrypcyjnych i sprzedaży cyfrowej, która pozwala amortyzować wahania cen komponentów przez cały, trwający pięć–siedem lat cykl życia sprzętu. Wyścig o uwagę użytkowników przenosi się więc z półek sklepowych do cyfrowych portali, gdzie regularne przychody stają się kluczowym narzędziem stabilizującym finanse.

Konsekwencje dla użytkowników ekosystemu PlayStation

Dla graczy pierwszym sygnałem zmian mogą być korekty cennika PlayStation Plus, wyższe ceny wydań cyfrowych oraz agresywne promocje pakietowe zachęcające do przedłużania subskrypcji. Wejście w ekosystem PlayStation prawdopodobnie pozostanie kosztowo niezmienione, ale całkowite wydatki poniesione podczas kilkuletniego użytkowania platformy mogą wzrosnąć.

Niewykluczone również, że utrzymujące się wysokie ceny pamięci wpłyną na harmonogram premiery PlayStation 6. Branżowe spekulacje sugerują, iż kolejna generacja może trafić na rynek dopiero po 2028 r., kiedy tańsze i bardziej zaawansowane technologie pamięci staną się powszechnie dostępne. Taki scenariusz oznacza dłuższy żywot obecnej generacji konsol oraz jeszcze silniejsze skoncentrowanie walki konkurencyjnej na usługach cyfrowych i treściach online.