Sprzedaż Switcha 2 wystartowała z rekordowym impetem, jednak po euforycznym początku dynamika wyhamowała, a kurs Nintendo od kilku miesięcy faluje pod presją coraz bardziej zaniepokojonych akcjonariuszy. Główną osią sporu stała się cena samej konsoli: zdaniem inwestorów obecny poziom nie odzwierciedla gwałtownie rosnących kosztów podzespołów i może zagrozić rentowności segmentu sprzętowego, od którego zależy cała ekosfera gier i usług firmy.

Rosnące koszty produkcji i kurczące się marże

Od końca ubiegłego roku producenci półprzewodników notują rekordowe obłożenie linii wytwórczych, głównie za sprawą boomu na układy do przetwarzania sztucznej inteligencji. Według szacunków firmy TrendForce ceny pamięci DRAM i NAND wzrosły w pierwszym kwartale 2024 r. średnio o 18–25%, a dostępność nowych partii pozostaje ograniczona. Efekt domina odczuwają producenci sprzętu konsumenckiego: każdy kolejny milion Switchy 2 potrzebuje tych samych kości pamięci, o które zabiegają centra danych i twórcy kart graficznych. Równocześnie drożeją laminaty płytek PCB, transport morski oraz koszty energii w fabrykach EMS. Analitycy z Nikkei Asia obliczają, że całkowity koszt wytworzenia pojedynczej jednostki nowych konsol wzrósł w porównaniu z 2022 r. o blisko 30%, a marża brutto Nintendo na sprzęcie spadła poniżej psychologicznej bariery 15% – najniżej od czasów Wii U.

Głosy z parkietu: czego oczekują akcjonariusze

Menadżerowie funduszy emerytalnych z Tokio i Nowego Jorku, którzy łącznie kontrolują ponad 9% głosów na walnym zgromadzeniu, domagają się podwyżki cen rekomendowanej o 50–100 USD lub wycofania z japońskiego rynku tańszego wariantu ograniczonego regionalnie. Ich argument jest prosty: bez korekty cennika wskaźnik rentowności EBITDA może w tym roku spaść poniżej 22%, co według banku inwestycyjnego Mizuho utrudni finansowanie przyszłych projektów w segmencie usług sieciowych i filmowych. Inwestorzy wskazują przy tym na inny czynnik ryzyka: słabnącą pozycję jena, która obniża przychody przeliczane na dolary i euro, a więc dodatkowo ścina zyski raportowane w walucie bazowej.

Lekcje konkurencji

Sony dwukrotnie korygowało cenę PlayStation 5 – najpierw w 2022 r. tłumacząc ruch inflacją, a ostatnio w kwietniu 2024 r. przy okazji premiery zestawu z większym dyskiem. Microsoft z kolei zasygnalizował możliwość podwyżek w segmencie akcesoriów i usługi Game Pass, choć na razie utrzymał ceny konsol. Historia pokazuje, że reakcje graczy bywają krótkotrwałe, jeśli producent towarzyszy zmianie atrakcyjnymi pakietami gier lub czasowymi promocjami. Nintendo tradycyjnie stara się jednak oferować urządzenia w relatywnie przystępnej cenie, co było jednym z motorów sprzedaży Switcha pierwszej generacji. Podniesienie ceny sprzętu niespełna rok po premierze byłoby więc odejściem od dotychczasowej strategii „value for money”, ale jednocześnie mogłoby ustabilizować notowania akcji, które od szczytu z listopada straciły ponad 14%.

Ryzyka i potencjalne korzyści podwyżki

Ekonomiści z Uniwersytetu w Osace zwracają uwagę, że w modelu biznesowym Nintendo każdy 1% spadku sprzedaży hardware’u obniża liczbę sprzedanych gier o 1,7% w horyzoncie trzech lat. Wyższa cena wejścia może więc ograniczyć bazę użytkowników i w dłuższej perspektywie uderzyć w przychody z oprogramowania – najbardziej marżowego segmentu działalności. Przeciwnego zdania jest część analityków banku UBS, którzy wyliczają, że nawet przy 8% niższym wolumenie konsol podwyżka o 80 USD poprawiłaby zysk operacyjny firmy o 24 mld jenów. W ich ocenie część najbardziej wrażliwych cenowo klientów i tak wybierze starszy model Switcha, który pozostanie w sprzedaży, co złagodzi spadek wolumenu nowszej wersji.

Opcje strategiczne przed Nintendo

Prezes Shuntaro Furukawa jeszcze w styczniu określał ewentualną podwyżkę jako „czysto teoretyczną”, ale w ostatnim wystąpieniu dla inwestorów nie wykluczył „korekty strategii cenowej, jeśli będzie to konieczne dla długoterminowego wzrostu”. Najbliższy raport kwartalny, który zostanie opublikowany 8 maja, powinien rzucić więcej światła na plany firmy. Rozważane są trzy scenariusze: umiarkowana korekta globalnej ceny, wprowadzenie droższego wariantu premium z większą pamięcią i lepszym wyświetlaczem lub selektywne podwyżki jedynie na wybranych rynkach, gdzie elastyczność cenowa jest najwyższa. Niezależnie od obranej ścieżki Nintendo musi pogodzić dwa światy – życzenia giełdy oraz oczekiwania lojalnej, ale wyczulonej na koszty bazy graczy – a wynik tej równowagi zadecyduje o dalszym tempie rozwoju całej platformy Switch 2.