Budują nowy zespół, aby uratować Windowsa 11. Microsoft szuka programistów do tworzenia w 100% natywnych aplikacji

Powszechne narzekania na powolne uruchamianie systemowych narzędzi w Windows 11 skłoniły Microsoft do zdecydowanego zwrotu. Koncern powołał nowy dział, który ma dostarczyć zestaw w pełni natywnych programów, a więc pozbawionych ciężkiej, webowej otoczki. Rekrutacja już trwa, co sygnalizuje, że firma chce możliwie szybko poprawić wrażenia użytkowników.

Dlaczego webowe aplikacje zawodzą?

W ciągu minionej dekady Electron, Progressive Web Apps i inne rozwiązania oparte na silnikach przeglądarek stały się dla deweloperów kuszącą drogą na skróty. Jeden kod źródłowy pozwalał obsłużyć wiele platform, lecz ceną była wydajność. Według pomiarów niezależnych testerów popularny klient komunikatora działający w Electronie potrafi zużywać ponad 500 MB pamięci, co dla laptopów z 8 GB RAM oznacza zauważalne przycięcia całego systemu.

W środowisku Windows 11 problem jest szczególnie widoczny, bo system stawia na warstwę graficzną Fluent Design oraz szereg usług działających w tle. Gdy do tej układanki dołączają ciężkie, webowe aplikacje, czas startu prostych narzędzi – takich jak Kalkulator czy Notatnik – potrafi być dłuższy niż w erze Windows XP. Sytuacji nie poprawia fakt, że Electron i Chromium pobierają własne biblioteki renderujące, dublując elementy już obecne w systemie.

Nowy zespół i nietypowe podejście do rekrutacji

Nad poprawą jakości ma czuwać świeżo utworzony zespół, któremu przewodzi doświadczony architekt oprogramowania znany z pracy nad rozwiązaniami mobilnymi. W mediach społecznościowych zachęcił on kandydatów słowami: „Buduję zespół, który stworzy aplikacje na Windowsa. Najważniejsze są wrażliwość produktowa i myślenie o użytkowniku”. Co istotne, firma nie wymaga wcześniejszego doświadczenia z platformą Microsoftu, stawiając na kreatywność i sprawdzone portfolio.

Tak otwarta formuła naboru ma przyciągnąć twórców znających Swift z ekosystemu Apple, Kotlin z Androida czy nawet Rust z projektów open-source. Microsoft liczy, że świeże spojrzenie pozwoli uniknąć dawnych ograniczeń frameworków UWP i szybciej wykorzystywać możliwości nowego Windows App SDK, który wspiera zarówno klasyczne Win32, jak i nowoczesny interfejs WinUI 3.

Korzyści dla użytkowników i deweloperów

Przejście na kod natywny powinno drastycznie skrócić czas uruchamiania aplikacji i obniżyć zużycie pamięci. W erze ultrabooków z procesorami ARM oraz energooszczędnych hybryd każdy megabajt jest na wagę złota. Microsoft podkreśla, że natywne programy lepiej integrują się z zabezpieczeniami systemowymi, trybem uśpienia i mechanizmami przydziału zasobów, co przełoży się na dłuższy czas pracy na baterii.

Z perspektywy twórców oprogramowania zmiana oznacza renesans klasycznych bibliotek – od sprawdzonego Win32 po nowy DirectX 12. Dzięki Windows App SDK można łączyć je z nowoczesnymi kontrolkami, a jednocześnie korzystać z C#, C++ i najnowszej wersji .NET. Deweloperzy zyskują więc większą elastyczność, a użytkownicy – jednolite, spójne doświadczenie zgodne z wytycznymi Fluent Design.

Wyzwania i dalsze kroki

Najtrudniejszym zadaniem będzie utrzymanie jednocześnie wysokiej wydajności i bogatej funkcjonalności, której przyzwyczaiły użytkowników aplikacje webowe. Kod natywny wymaga starannego testowania na różnych konfiguracjach sprzętowych – od wielordzeniowych stacji roboczych po budżetowe tablety. Microsoft planuje zautomatyzować znaczną część walidacji za pomocą Azure DevOps i pakietu Continuous Integration, aby przyspieszyć cykl wydań.

Według źródeł branżowych pierwsze efekty prac mamy zobaczyć jeszcze w 2024 roku, prawdopodobnie przy okazji dużej aktualizacji Windows 11 znanej pod nazwą 24H2. Jeśli projekt wypali, kolejne wersje systemu – a w dłuższej perspektywie Windows 12 – mogą powrócić do korzeni, oferując lekkość znaną z najstarszych odsłon Windows, ale wzbogaconą o współczesne, natywne technologie.