Cyberpunk 2077 wkracza do świata retro automatów: Chrome Rush zapowiada neonowe wyścigi na dwóch kołach

Ryk futurystycznych silników i brzęk wrzucanych monet ponownie spotkają się pod jednym dachem. CD Projekt RED, we współpracy z firmą UNIS Technology, przygotowuje dedykowany automat arcade osadzony w uniwersum Cyberpunka 2077. Projekt ma zadebiutować w salonach gier w drugim kwartale przyszłego roku, łącząc estetykę lat dziewięćdziesiątych z najnowszą licencją jednej z najgorętszych marek science-fiction ostatnich lat.

Od ekranów konsol do kabiny na żetony

Dla polskiego studia wyprawa na rynek arcade to kolejny krok w rozbudowie marki, obok komiksów, seriali animowanych i gier planszowych. Partner, UNIS Technology, należy do grona największych producentów automatów rozrywkowych w Chinach i od lat eksportuje swoje maszyny do parków rozrywki w Ameryce Północnej, Europie i na Bliskim Wschodzie. Ich portfolio obejmuje zarówno klasyczne strzelanki light-gun, jak i nowoczesne symulatory ruchu, dlatego wspólne przedsięwzięcie z CD Projekt RED wykorzystuje doświadczenie obu firm: rozpoznawalną licencję i know-how hardware’owe.

Konstrukcja Chrome Rush przypomina popularne w latach dziewięćdziesiątych „motocyklowe” szafy, w których gracz siadał okrakiem na makiecie pojazdu. Tutaj jednak model motocykla wzorowany jest na kultowym Tyger Claw M-10 z gry, a dwustanowiskowa wersja umożliwia rywalizację na żywo między dwiema osobami. Zewnętrzne ledy i głośniki 2.1 mają odtwarzać miejski zgiełk Night City, a 50-calowe zakrzywione ekrany oferują zabawę w rozdzielczości 4K przy 60 kl./s.

Tras, postaci i broni pod dostatkiem

Według pierwszych materiałów promocyjnych tytuł zaoferuje cztery zróżnicowane lokacje: korporacyjną Corpo Plazę, śródmiejski Japantown, pustynne Badlands oraz industrialne Watson Docks. Każdą trasę urozmaicono sekcjami skrótów, ramp i interaktywnych obiektów, które można niszczyć dla uzyskania przewagi. Do wyboru przygotowano osiem motocykli, różniących się przyśpieszeniem i wytrzymałością, oraz siedmiu bohaterów, w tym dwie wersje protagonisty V, a także znane z gry postacie poboczne, takie jak Claire Russell czy Kerry Eurodyne.

Najbardziej widowiskowym elementem ma być mechanika walki podczas jazdy. Projektanci wprowadzili strzelanie z broni krótkiej, ładunki EMP dezaktywujące przeciwników oraz możliwość hakowania dronów bezpieczeństwa, które po przejęciu atakują rywali. Rozgrywka została skalibrowana pod krótkie, pięciominutowe sesje – standard w nowoczesnych automatach – ale system progresji przyznaje punkty stylu i odblokowuje kosmetyczne elementy zapisane w pamięci urządzenia, zachęcając do powrotów.

Nowa fala automatów, czyli renesans rozrywki lokalnej

Gwałtowny rozwój domowej rozrywki cyfrowej lat dwutysięcznych niemal zepchnął klasyczne salony na margines, lecz ostatnie lata przyniosły zauważalne ożywienie rynku arcade. Według danych Amusement and Music Operators Association przychody amerykańskich Family Entertainment Centers rosły średnio o 8 proc. rocznie w latach 2019-2023, a duże marki coraz częściej pojawiają się w halach gier. Przykłady? Halo Fireteam Raven od Raw Thrills czy Jurassic World VR Expedition od The Void. Włączenie Cyberpunka do tego grona jest logicznym krokiem – marka dysponuje rozpoznawalnym stylem graficznym, a futurystyczne pojazdy doskonale pasują do dynamicznego, częściowo symulowanego stanowiska.

W Europie podobny trend widać w sieciach rozrywek multimedialnych, które łączą kręgle, escape roomy i stoły bilardowe z nowoczesnymi automatami na monety. Francuska grupa La Tête Dans les Nuages czy brytyjskie Gravity Active Entertainment regularnie zamawiają limitowane maszyny tematyczne; Chrome Rush prawdopodobnie trafi również do ich katalogów, o czym w kuluarach mówiło się podczas International Amusement Expo w Las Vegas.

Społeczność: ekscytacja miesza się z ostrożnością

Ogłoszenie spotkało się z żywiołową reakcją fanów – wielu graczy chwali powrót do fizycznych doświadczeń, które trudno odtworzyć w domu, a kolekcjonerzy urządzeń arcade już deklarują chęć zakupu egzemplarzy do prywatnych sal. Z drugiej strony pojawiają się pytania o cenę pojedynczej sesji, trwałość ruchomych części i potencjalne kolejki do maszyn podczas targów popkulturowych. CD Projekt RED i UNIS utrzymują, że sugerowana opłata wyniesie równowartość 2–3 USD, czyli w granicach innych licencjonowanych produkcji klasy premium.

Specjaliści branżowi zwracają uwagę, że sukces przedsięwzięcia zależeć będzie od regularnych aktualizacji zawartości. Jeżeli po premierze pojawią się nowe trasy lub motywy wydarzeń czasowych – tak jak robi to Raw Thrills w Terminator Salvation VR – Chrome Rush ma szansę utrzymać zainteresowanie przez dłuższy czas. W przeciwnym razie może podzielić los krótkotrwałych eksperymentów na licencjach filmowych, które po kilku miesiącach trafiały do magazynów operatorkich.

Co dalej z marką i uniwersum?

Choć główny zespół CD Projekt RED skupia się obecnie na kontynuacji Wiedźmina oraz wczesnych pracach nad następcą Cyberpunka, dział transmedialny firmy konsekwentnie rozbudowuje świat Night City poza ekranami komputerów. Rok temu zadebiutowała gra planszowa Gang Wars, a latem br. rusza produkcja drugiego sezonu serialu anime Edgerunners. Chrome Rush wpisuje się w tę strategię, oferując fanom kolejną formę obcowania z marką i jednocześnie testując potencjał współpracy studia z branżą amusement. Jeśli automat poradzi sobie finansowo, w kolejce czekają już koncepcje strzelanki light-gun oraz kooperacyjnej gry VR bazującej na cyberdeckach Netrunnerów – na razie jednak uwaga branży jest skupiona na neonowych ulicach i głośnym, pulsującym sercu nowych wyścigów.