Między graczami a branżą elektronicznej rozrywki czuć rosnące napięcie – lutowy State of Play zapowiada się na pierwszą w tym roku okazję, by sprawdzić, jakie karty Sony odkryje przed sezonem premier. Wydarzenie odbędzie się 12 lutego o 22:00 czasu polskiego i potrwa ponad godzinę. Oficjalne kanały producenta gier zapowiadają stały, szybki rytm prezentacji, jednak jak zwykle najciekawsze są projekty, o których firma milczy. Już teraz wiadomo, że nadchodząca konferencja nie przybliży fanom przygód mutantów z adamantium: Insomniac Games zapowiedziało, że świeże wieści o Marvel’s Wolverine trafią do sieci dopiero wiosną.

Nadchodzący pokaz: harmonogram i format

State of Play to cykl internetowych prezentacji zainicjowany w 2019 roku, pomyślany jako cyfrowy odpowiednik tradycyjnych konferencji prasowych. Formuła przewiduje dynamiczne łączenie zwiastunów, komentarzy twórców i krótkich materiałów „deep dive”. Lutowa odsłona potrwa dłużej niż standardowe trzydzieści minut, co sugeruje szeroki wachlarz tytułów – w tym produkcje zewnętrznych studiów, projekty VR oraz premiery indie, które w ubiegłych miesiącach często stanowiły niespodziewane gwiazdy programu.

Obserwatorzy rynku przypominają, że Sony zwykle rezerwuje początek roku na tytuły bliskie wydania. W podobnym terminie ujawniano m.in. datę premiery Gran Turismo 7 i szczegóły Horizon Forbidden West. Jeśli korporacja utrzyma tradycję, harmonogram pierwszego półrocza 2024 powinien stać się znacznie klarowniejszy już po czwartkowej transmisji.

Nieobecność Marvel’s Wolverine i wnioski dla kalendarza premier

Kiedy jesienią 2023 wzmiankowano, że Insomniac ma szansę zamknąć proces produkcji Wolverine’a szybciej, niż wynika to z rozbudowanego planu wydawniczego, wielu komentatorów zakładało, że lutowy State of Play będzie miejscem pierwszego konkretnego pokazu rozgrywki. Tymczasem studio ogłosiło, iż kolejne materiały zostaną zaprezentowane dopiero wiosną. Oficjalny komunikat nie wyjaśnia przyczyn, lecz branżowi analitycy wskazują na dwa czynniki:

Po pierwsze, sukces Marvel’s Spider-Man 2 sprawił, że nadal trwa faza wsparcia popremierowego – od poprawek technicznych po rozszerzenia zawartości. Po drugie, Sony najpewniej dąży do zbalansowania swojego pipeline’u: zamiast kumulować medialny szum wokół jednej licencji, firma może chcieć przekierować uwagę na produkt, który zadebiutuje w bliższej perspektywie. Według niepotwierdzanych jeszcze informacji Wolverine celuje w 2026 rok, co pozostawia wystarczająco dużo przestrzeni, by inne tytuły first-party zaznaczyły swoją obecność na rynku wcześniej.

Spekulacje: kto przejmie scenę zamiast rosomaka

Gdy studio Insomniac odkłada karty na później, krąg plotek natychmiast rozszerza się o inne produkcje. Najgłośniejsze z nich dotyczą Capcomu, którego przychody za poprzedni rok fiskalny napędziły m.in. rekordowe wyniki Devil May Cry 5. Wielu fanów dopatruje się więc zapowiedzi pełnoprawnej „szóstki”, zwłaszcza że deweloper ma w zwyczaju sygnalizować nowe odsłony swoich marek właśnie podczas wydarzeń partnerskich z platformodawcami.

Capcom nie jest oczywiście jedyną firmą, która może skorzystać z anteny. Szeroko komentowane są perspektywy Silent Hill 2 Remake od Bloober Team, Rise of the Ronin tworzonego przez Team Ninja oraz koreańskiego hitu Stellar Blade. Niektórzy obserwatorzy liczą też na uzupełnienie luki VR-owej – wstępne zapowiedzi przypominają bowiem, że Sony deklaruje wieloletnie wsparcie dla PlayStation VR2, choć dotychczasowy line-up nie wypełnił jeszcze potencjału urządzenia.

Szeroki kontekst: strategia Sony w połowie cyklu PlayStation 5

Wydarzenia takie jak State of Play służą nie tylko promowaniu pojedynczych tytułów, lecz także podtrzymywaniu momentu sprzedażowego konsol. Według danych z końca 2023 PS5 przekroczyło 50 milionów sprzedanych egzemplarzy, a rynek z niecierpliwością wypatruje plotkowanego modelu Pro. Konferencja organizowana na początku roku odsłania więc, w jaki sposób korporacja zamierza wypełnić lukę między premierami flagowych exów a możliwym debiutem odświeżonego hardware’u.

Równolegle Sony zacieśnia współpracę z twórcami PC, konsekwentnie przenosząc starsze hity na komputery osobiste. Długofalowo może to oznaczać powtarzalny rytm: najpierw marketing konsolowy, następnie wersja PC w odstępie kilkunastu miesięcy. Przyszłotygodniowy State of Play wskaże, czy tegoroczna strategia będzie zgodna z tym trendem, czy też firma ustali nowe priorytety – być może zacieśniając relacje z twórcami gier-usług, które w dłuższej perspektywie mogą zapewnić bardziej stabilne przychody niż tradycyjne single-playerowe blockbustery.