Silvermoon dopiero co odzyskało dawny blask, a już stało się areną wydarzeń, o których dyskutuje cała społeczność World of Warcraft. W weekendowym okresie wcześniejszego dostępu do dodatku Midnight czujni gracze odkryli, że niepozorne płazy z przyzamkowego stawu dostarczają nieproporcjonalnie dużo punktów doświadczenia. Kilkadziesiąt godzin wystarczyło, by przed wodą zaroiło się od postaci z różnych serwerów, a spontaniczny „frog hunting” wyrósł na najgorętszy temat na forach i subreddicie gry.
Początek przygody z dodatkiem Midnight
Midnight wprowadza graczy do odrestaurowanej części Quel’Thalas, oferując nowe wątki fabularne, trzy strefy oraz liczne mechaniki progresji. Deweloperzy otworzyli przedpremierowy dostęp dla posiadaczy droższych edycji, co stało się katalizatorem pierwszych stres-testów infrastruktury. Do Silvermoon powróciły gildie szukające tras optymalnego levelowania, wspierane przez system war-mode i tzw. layering, który dynamicznie dzieli populację na równoległe warstwy, aby rozładować tłok. Właśnie to warstwowanie odegrało kluczową rolę w niezamierzonej eskalacji żabiego problemu.
Jak działa błędna żabia machina
Algorytm respawnu stworzeń w WoW-ie od lat skaluje liczbę pojawień przeciwników z uwzględnieniem gęstości graczy w okolicy. W teorii zabezpiecza to przed sytuacją, w której setki osób rywalizują o te same cele misji. Żaby w pobliżu Silvermoon nie są jednak wrogimi jednostkami powiązanymi z questami; ich śmierć nie powinna oferować żadnej znaczącej nagrody. Okazało się jednak, że połączenie skórkowania z premiami doświadczenia za tzw. bonus creatures powoduje, iż każda kolejna fala ropuch wraca w kilka sekund i zlicza się tak, jakby były pełnoprawnym elitarnym mobem. W kilkunastoosobowym rajdzie tempo zysków przekracza standardowe metody grindowania nawet o kilkaset procent.
Echo dawnych afer i prawdopodobny ruch Blizzarda
Starszym fanom sytuacja przypomina incydent z czasów Mists of Pandaria, gdy na Timeless Isle farmiono żaby dla złota i epickich przedmiotów. Wówczas Blizzard zareagował szybko: wyzerował nadmiarowe waluty, rozesłał ostrzeżenia i załatał błąd w przeciągu tygodnia. Obecnie studio ma do dyspozycji bardziej rozbudowane narzędzia telemetryczne, dzięki czemu identyfikacja nienaturalnego przyrostu doświadczenia trwa zazwyczaj kilkanaście godzin. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to hotfix ograniczający wartość XP z neutralnych stworzeń lub zmiana parametrów ich respawnu. Gracze, którzy skorzystali z luki, mogą spodziewać się cofnięcia części awansu rang, a w skrajnych przypadkach – krótkich banów, zwłaszcza jeśli używali makr automatyzujących zabijanie.
Co dalej dla poszukiwaczy expa
Eksperci rynku MMO zwracają uwagę, że podobne ekscesy pojawiają się po premierze niemal każdego większego dodatku. Meta gry dopiero się kształtuje, a tysiące testerów-amatorów próbują przechytrzyć system, zanim ten zostanie ustabilizowany. Niezależnie od rychłej interwencji dewelopera, afera z żabami pokazuje, jak silnie żyje społeczność World of Warcraft i jak szybko wymienia się informacjami. Jeśli więc planujecie dołączyć do zabawy, liczcie się z tym, że staw przy Silvermoon może wkrótce opustoszeć, a najbardziej dochodowe farmy doświadczenia przeniosą się w zupełnie inne, mniej oczywiste zakątki Azeroth.