Gdy Blizzard ogłosił największą od lat aktualizację swojej drużynowej strzelanki, mało kto spodziewał się aż tak gwałtownego odbicia zainteresowania. Kilka dni po premierze patcha gra zanotowała najlepsze wyniki frekwencji od czasu debiutu na Steamie, ale równocześnie pozostała w gronie tytułów o najsłabszej ocenie w całym katalogu platformy Valve. Z jednej strony mamy więc imponujący napływ nowych i powracających użytkowników, z drugiej – utrwaloną niechęć części społeczności do strategii wydawniczej wydawcy.

Statystyczny boom: ponad dwukrotny wzrost jednoczesnych graczy

Według danych ze Steam Charts w szczytowym momencie po aktualizacji zalogowanych było blisko 166 000 osób, co oznacza wzrost o ponad 115 % względem rekordu z sierpnia ubiegłego roku, gdy gra dopiero startowała na Steamie. Tak imponujące liczby pozwoliły jej wskoczyć do pierwszej dziesiątki najpopularniejszych pozycji na platformie – obok stałych gigantów pokroju Counter-Strike czy Dota 2. Trzeba przy tym pamiętać, że wciąż dominującą bazą użytkowników pozostaje autorski launcher Battle.net, więc łączna populacja na PC może być znacząco wyższa. Na Twitchu odnotowano w tym samym oknie czasowym ponad 260 000 równoległych widzów, co jest najlepszym wynikiem od wiosny 2020 roku i sugeruje, że medialny szum nie ogranicza się wyłącznie do jednego ekosystemu.

Mieszane recenzje: liczby kontra nastroje

Paradoks popularności widać wyraźnie w zakładce z opiniami użytkowników. Pomimo spektakularnego wzrostu ruchu tytuł może pochwalić się jedynie około 26 % pozytywnych ocen w ujęciu całkowitym. Nawet w przedziale ostatnich 30 dni, gdzie recenzje powinny odzwierciedlać stan po aktualizacji, odsetek „pozytywów” zatrzymał się w okolicach 54 %. Analiza treści wskazuje, że najbardziej palącym tematem pozostaje rozczarowanie skasowanym trybem kooperacyjnego PvE, który reklamowano jeszcze przed premierą kontynuacji. Częste są też zarzuty dotyczące agresywnego systemu monetyzacji – kosztownych skórek, przepustek sezonowych i ograniczonego dostępu do nowych bohaterów bez dodatkowej opłaty lub żmudnego grindu. Co ciekawe, rzadziej krytykuje się samą mechanikę rozgrywki; wielu graczy przyznaje, że „strzela się” lepiej niż kiedykolwiek, ale nie wybacza wcześniejszych obietnic bez pokrycia.

Kluczowe nowości, które przyciągnęły tłumy

Blizzard nie ograniczył się do usunięcia cyfry z tytułu. W ramach aktualizacji wprowadzono trzy fabularne misje PvE, pełnoprawnego bohatera wspierającego, nowy system progresji konta oraz przeprojektowany interfejs, który porządkuje karty wyzwań i kosmetyków. Istotną zmianą jest też odświeżony sposób narracji: każda kolejna połowa sezonu ma otrzymywać pakiet krótkich wydarzeń związanych z walką organizacji Szpon z siłami Overwatch. Twórcy liczą, że bardziej czytelne punkty wejścia zachęcą do gry osoby, które do tej pory gubiły się w złożoności sezonowych rotacji. Dodatkowo uproszczono system rankingowy – gracze widzą teraz dokładny przyrost punktów umiejętności po każdym meczu, co ma wyeliminować frustrację związaną z nieprzejrzystymi awansami.

Dlaczego dobre zmiany nie wystarczyły do zmiany wizerunku?

Rynek gier-usług pokazuje, że odwrócenie negatywnej narracji wymaga czegoś więcej niż jednorazowego zastrzyku nowej zawartości. Titanfall 2 czy No Man’s Sky potrzebowały lat, by wyjść z cienia nieudanego startu; dopiero konsekwencja w dostarczaniu bezpłatnych ulepszeń i otwarta komunikacja deweloperów przekonały społeczność do zmiany zdania. W przypadku produkcji Blizzarda obciążeniem są dodatkowo głośne afery korporacyjne z ostatnich lat oraz pamięć po pierwotnych zapowiedziach ambitnej kampanii kooperacyjnej. Dopóki wydawca nie zaproponuje długofalowego planu, który realnie zrekompensuje fanom porzucone funkcje, oceny mogą pozostać niskie niezależnie od liczby aktywnych graczy.

Perspektywy na resztę roku i możliwe scenariusze

Zapowiedziano już kolejne dwie postacie oraz cztery mini-wydarzenia fabularne, co powinno podtrzymać dynamikę ruchu do końca 2024. Pytanie brzmi, czy deweloperzy zdecydują się na bardziej zdecydowane kroki: modyfikację polityki cenowej skórek, rozbudowę istniejących misji PvE albo powrót do większych, kooperacyjnych kampanii z progresją postaci. Rynek obserwuje także konkurencję – Valorant szykuje się do wejścia na konsole, a The Finals oraz XDefiant regularnie przyciągają graczy nowością formuły. Jeśli Overwatch chce utrzymać rekordowe słupki, musi zrównoważyć efekt świeżości z odzyskaniem wiary u najbardziej krytycznego segmentu swojej społeczności.