Rycerskie korzenie Westeros: jak powstał „Rycerz Siedmiu Królestw” George’a R. R. Martina

Serialowa adaptacja opowiadająca o losach skromnego wędrownego rycerza i jego tajemniczego giermka zajęła czołowe miejsca w rankingach oglądalności HBO, a krytycy zgodnie chwalą ją za lekkość, z jaką łączy przygodową dynamikę z historią świata „Pieśni lodu i ognia”. Zanim jednak świat poznał Dunka i Jaja na ekranie, ich perypetie rozgrywały się wyłącznie na kartach nowel – formy, którą George R. R. Martin wybrał, aby nadać rozległemu uniwersum bardziej intymny, rycerski wymiar. Skąd wziął się ten koncept i kto pomógł autorowi wcielić go w życie?

Droga od turnieju do trylogii nowel

Pierwsza opowieść o Dunku, zatytułowana „The Hedge Knight”, ujrzała światło dzienne w 1998 roku. Akcja noweli rozgrywa się blisko dziewięć dekad przed wydarzeniami znanymi z „Gry o tron”, co pozwoliło pisarzowi zaprezentować młodszą dynastię Targaryenów, a jednocześnie uniknąć bezpośrednich powiązań z bohaterami głównej sagi. Popularność „The Hedge Knight” zachęciła autora do kontynuacji – kolejne części, „The Sworn Sword” (2003) oraz „The Mystery Knight” (2010), ugruntowały status serii jako pełnoprawnego cyklu prequeli. W 2015 roku wszystkie trzy teksty połączono w jeden tom „The Knight of the Seven Kingdoms”, który natychmiast trafił na listy bestsellerów „The New York Times”.

Antologia „Legends” i rola Roberta Silverberga

Bezpośrednim impulsem do powstania pierwszej noweli był projekt antologii „Legends”, redagowanej przez uznanego autora science fiction Roberta Silverberga. W założeniu zbiór miał pomieścić krótkie utwory osadzone w najbardziej rozpoznawalnych uniwersach fantastycznych tamtych lat. Silverberg zwrócił się do Martina z propozycją udziału, licząc, że gwiazda „Pieśni lodu i ognia” przyciągnie czytelników spoza kręgu twardego fandomu. Pisarz przyjął zaproszenie z entuzjazmem: od dawna nosił się z myślą o opowiedzeniu historii turnieju odbywającego się w czasach, gdy Westeros nie znało jeszcze Starków, Lannisterów czy Baratheonów, jakich znamy z głównej sagi. Antologia stała się więc bezpiecznym poligonem doświadczalnym – miejscem, w którym mógł wypróbować krótszą formę, nie porzucając jednocześnie prac nad kolejnym tomem „Pieśni…”.

Proces twórczy: od rycerskiego etosu do barwnych bohaterów

Dla Martina kluczem była chęć ukazania Westeros „od dołu” – oczyma postaci, które nie stoją w pierwszym rzędzie bitew o Żelazny Tron. Stąd decyzja, by głównym bohaterem uczynić wędrownego „hedge knighta”, rycerza bez ziemi i herbów, który żyje z nagród turniejowych i przypadkowych zleceń. Inspirację autor czerpał z kronik średniowiecznych turniejów rycerskich, a także z literatury arturiańskiej, której echa słychać w konstrukcji narracji. Sam proces pisania okazał się nad wyraz płynny, co Martin wspominał w rozmowie z The Hollywood Reporter:

„Dunk i Jajo pojawili się znikąd. Musiałem wymyślić bohaterów, bo ludzie z Gry o tron jeszcze się nie urodzili. Są historie, które piszą się same – myślisz o nich całe dnie i śnisz całe noce. Tak właśnie było z tym turniejem i z tymi postaciami.”

Autor przyznaje, że największym wyzwaniem było znalezienie odpowiedniego balansu między lekkością przygodowej fabuły a budowaniem szerszego tła politycznego. Efektem jest proza bardziej zwarta niż monumentalna „Pieśń…”, lecz wciąż bogata w heraldyczne detale, moralne wybory i rozbudowaną mitologię.

Co dalej z przygodami Dunka i Jaja?

Martin wielokrotnie deklarował, że cykl nie zakończy się na trzech nowelach. Zapowiadane są przynajmniej kolejne dwa teksty, roboczo określane jako „The She-Wolves of Winterfell” oraz „The Village Hero”, które mają wypełnić luki w biografii bohaterów i doprowadzić historię do pamiętnego Wielkiego Turnieju w Winterfell. Równolegle trwają prace nad następnymi sezonami serialu HBO, co stawia przed autorem wyzwanie utrzymania przewagi fabularnej nad ekranową adaptacją. Fani liczą jednak, że – jak w przypadku pierwszych trzech nowel – inspiracja do pisania ponownie okaże się silniejsza niż presja terminów, a Westeros z epoki Dunka i Jaja wciąż będzie się rozrastać o kolejne, pełne rycerskiego rozmachu rozdziały.