W trybie Hardcore klasycznego World of Warcraft emocje sięgają zenitu: śmierć postaci oznacza definitywny koniec, a w jednej chwili mogą zniknąć setki, a nawet tysiące godzin mozolnego levelowania i zbierania ekwipunku. Na serwerze Soulseeker EU dramat tej skali rozegrał się 23 lipca, gdy czterdziestoosobowa gildia Rubicon została całkowicie wyeliminowana podczas pierwszego starcia w rajdzie Blackwing Lair.
Hardcore World of Warcraft – gra o najwyższą stawkę
Klasyczna wersja WoW-a wprowadzona w 2019 r. odtworzyła realia sprzed dodatków, ale to społeczność wymusiła jeszcze bardziej bezkompromisową odmianę rozgrywki. Hardcore Classic, oficjalnie wspierany przez Blizzard od 2023 r., nakazuje permanentną śmierć: po zgonie postać jest blokowana i nie może już być wskrzeszona, przeniesiona ani odtwarzana z kopii zapasowej, chyba że deweloper uzna, iż przyczyną była awaria serwera lub błąd klienta. Ta zasada czyni każdy poziom, przedmiot i osiągnięcie bezcennym, a jednocześnie potęguje napięcie w rajdach wymagających ścisłej koordynacji czterdziestu graczy.
Zapadła cisza w Blackwing Lair
Blackwing Lair to drugi w kolejności rajd ery klasycznej, znany z technicznych wymagań na pierwszym bossie, Razorgore the Untamed. Walka zaczyna się od kontrolowania przeciwnika przy pomocy artefaktu i niszczenia jaj smoków, co już samo w sobie stanowi logistyczny koszmar w Hardcore. Drużyna Rubicon tuż po rozpoczęciu starcia straciła kontrolę nad sytuacją; nagranie krążące w mediach społecznościowych pokazuje, jak w ciągu ułamka sekundy pasek życia wszystkich czterdziestu bohaterów spada do zera. W rezultacie cała struktura gildii – tankowie, healerzy i dilerzy obrażeń – została wymazana z rankingów oraz list kontaktów.
Mechanika czy nieprzewidziany bug?
Razorgore dysponuje globalną eksplozją, która uruchamia się, gdy boss zostanie przypadkowo zresetowany albo zginie, zanim drużyna zniszczy wszystkie jaja. Część analityków wskazuje jednak na tzw. „evade bug” – znany od lat problem silnika gry, w którym przeciwnik traci aggro po zetknięciu z niewidzialną geometrią mapy. W takiej sytuacji wróg wraca do punktu startowego, a system zabezpieczający przed exploitami momentalnie uśmierca wszystkich obecnych graczy. Jedni komentatorzy uważają, że Rubicon mógł zbyt wcześnie przybliżyć bossa do wejścia sali; inni obstają przy tezie, że winna była desynchronizacja klient–serwer, spotęgowana przez aktualizację z początku lipca, która modyfikowała algorytm wykrywania kolizji.
Co dalej z utraconymi bohaterami?
Wszyscy poszkodowani złożyli oficjalne wnioski o rewidowanie logów serwera. Blizzard ma procedurę odzyskiwania postaci, lecz wykorzystuje ją wyłącznie po jednoznacznym stwierdzeniu błędu po stronie gry. W 2019 r. podobny precedens miał miejsce, gdy globalny spadek serwera uśmiercił kilkunastu streamerów w Hardcore na poziomie 59; wtedy firma przywróciła profile w ciągu 48 godzin. Tym razem sprawa jest bardziej złożona, bo logi muszą potwierdzić, że zgon nastąpił w wyniku niezamierzonego resetu bossa, a nie zaniedbania taktycznego. Do czasu ogłoszenia decyzji członkowie Rubicon pozostają widmem w Azeroth i poważnie rozważają utworzenie nowej drużyny od pierwszego poziomu, dowodząc, że duch Hardcore polega na gotowości do całkowitego restartu – nawet po najbardziej dotkliwej porażce.