Jeszcze zanim stygną echa styczniowego pozwu prokurator generalnej stanu Nowy Jork, w lutym do federalnego sądu w Seattle wpłynęło kolejne, szeroko zakrojone roszczenie przeciwko Valve. Kancelaria Hagens Berman – ta sama, która w przeszłości wywalczyła miliardowe ugody dla klientów Apple czy Amazon – domaga się od amerykańskiego giganta zwrotu wszystkich dochodów ze skrzynek z losową zawartością, a także trzykrotnego odszkodowania dla konsumentów. Według pełnomocników firma, prowadząc platformę Steam i gry pokroju Counter-Strike 2, miała wielokrotnie naruszyć zarówno stanowe, jak i federalne przepisy antyhazardowe.

Autorzy pozwu twierdzą, że model biznesowy oparty na wirtualnych skrzynkach – choć ubrany w atrakcyjną dla graczy estetykę – w praktyce nie różni się od jednorękiego bandyty. Kupno klucza, nieprzewidywalny wynik i natychmiastowe informacje zwrotne tworzą, zdaniem prawników, klasyczny system nagrody o zmiennym stosunku wzmocnień, doskonale opisany w literaturze o uzależnieniach behawioralnych. Skoro dodatkowo istnieje możliwość sprzedaży cyfrowych przedmiotów na rynku wtórnym, skrzynki zyskują wymierną wartość majątkową, a to w wielu jurysdykcjach wystarcza, by wymagane było zezwolenie hazardowe.

Zarzuty pod adresem Valve i charakterystyka lootboxów

Centralnym motywem pozwu jest teza, że producent gier celowo zaprojektował skrzynki tak, aby maksymalizować wydatki użytkowników, w tym osób poniżej 18. roku życia. Hagens Berman wskazuje, iż klucze do skrzynek trzeba nabywać za realną walutę, natomiast szansa na wylosowanie rzadkiego przedmiotu pozostaje marginalna i nie jest przejrzyście komunikowana. Świadome konstruowanie algorytmów losowości ma, według kancelarii, przynosić miesięczne przychody liczone w setkach milionów dolarów i pozbawiać konsumentów realnej wiedzy o prawdopodobieństwach.

Prawnicy podnoszą, że Valve stworzyło pełny ekosystem wymiany i odsprzedaży skinów, pobierając prowizję od każdej transakcji. W rezultacie te same cyfrowe dobra obracane są wielokrotnie, a spółka inkasuje procent od całości obrotu. Z punktu widzenia śledczych jest to działalność bliźniaczo podobna do prowadzenia kasyna internetowego bez wymaganej licencji.

Kwestia ochrony nieletnich a prawo hazardowe

Chociaż Counter-Strike 2 oznaczony jest kategorią wiekową M (17+) według ESRB, w praktyce dostęp do sklepu Steam mogą uzyskać młodsi użytkownicy, jeśli rodzice nie włączą dodatkowych blokad. Hagens Berman argumentuje, że brak obowiązkowej weryfikacji wieku pozwala nastolatkom kupować skrzynki w nieograniczonych ilościach, co koliduje z ustawami obowiązującymi m.in. w stanach Waszyngton i Kalifornia. Amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób wskazują, że wczesne zetknięcie z mechanizmami hazardowymi istotnie zwiększa ryzyko uzależnienia w dorosłym życiu; powołując się na te badania, prawnicy nazywają działania Valve „szczególnie rażącymi”.

Równolegle do postępowania cywilnego toczy się analiza Federalnej Komisji Handlu, która w 2023 r. zorganizowała warsztaty poświęcone mikropłatnościom i ochronie dzieci w grach online. Chociaż instytucja nie przedstawiła jeszcze wniosków regulacyjnych, raporty pokonferencyjne sugerują możliwość wyznaczenia obowiązkowej minimalnej przejrzystości odnośnie do prawdopodobieństw w lootboksach, a nawet zakazu sprzedaży skrzynek nieletnim – rozwiązania, które już obowiązuje w Belgii.

Roszczenia finansowe i potencjalny wpływ precedensu

Pozew obejmuje wszystkich amerykańskich użytkowników Steam, którzy kupili skrzynki lub klucze od 2018 r. Prawnicy domagają się: zwrotu całości przychodów osiągniętych na skutek „nielegalnej działalności hazardowej”, potrójnego odszkodowania przewidzianego przez ustawę Racketeer Influenced and Corrupt Organizations Act oraz sądowego nakazu wstrzymania sprzedaży lootboxów bez stosownych licencji. Przy szacunkowych rocznych przychodach Valve z tytułu mikrotransakcji przekraczających 4 mld USD stawką sporu mogą być miliardy dolarów.

Eksperci prawa konsumenckiego podkreślają, że ewentualna wygrana Hagens Berman stworzyłaby pierwszy w Stanach Zjednoczonych jednoznaczny wyrok kwalifikujący lootboxy jako formę hazardu. Taki precedens mógłby skłonić kolejne kancelarie do pozwów przeciwko innym wydawcom i przyspieszyć prace legislacyjne nad ogólnokrajowymi regulacjami, podobnymi do europejskich standardów AML.

Szerszy krajobraz regulacyjny w USA i na świecie

W ostatnich latach kilka krajów rozpoczęło własne działania przeciwko skrzynkom. Belgia i Niderlandy zakazały sprzedaży lootboxów bez koncesji, co doprowadziło do czasowego wycofania z tamtych rynków niektórych tytułów EA i Activision Blizzard. Wielka Brytania rozważa zmianę ustawy o hazardzie, a w Stanach propozycję zakazu mikropłatności skierowanych do nieletnich przedstawił senator Josh Hawley już w 2019 r., lecz projekt ugrzązł w komisjach. Pomimo tego Federalna Komisja Handlu, amerykańskie stany oraz organizacje ratingowe odczuwają narastającą presję społeczną, by wypracować jednolite wytyczne.

Organizacje branżowe – w tym Entertainment Software Association – podkreślają, że większość wydawców dobrowolnie publikuje prawdopodobieństwa wylosowania przedmiotów, a gracze mogą wyłączyć handel w opcjach rodzinnych. Krytycy kontrargumentują, że sam mechanizm losowości i możliwość monetyzacji przedmiotów czyni grę w praktyce nieodróżnialną od hazardu – niezależnie od poziomu transparentności.

Reakcje społeczności graczy i branży

Na forach dyskusyjnych pojawiają się podzielone opinie. Część użytkowników wskazuje, że Counter-Strike to tytuł rankingowy, nastawiony na pełnoletnich odbiorców, a samo otwieranie skrzynek jest opcjonalne. Inni zwracają uwagę, że emocjonalny mechanizm „pękających” skrzyń został zaprojektowany właśnie po to, by skłaniać do kolejnych zakupów, co szczególnie silnie oddziałuje na młodszych graczy.

Samo Valve nie wydało dotąd oficjalnego komentarza w sprawie nowego pozwu. W przeszłości spółka argumentowała, że handel skinami odbywa się między użytkownikami, a firma udostępnia jedynie infrastrukturę. Warto jednak przypomnieć, że w 2016 r. – po serii publikacji Bloomberga i kanałów śledczych – Valve zamknęło kilkanaście zewnętrznych stron hazardowych wykorzystujących API Steama, co pokazuje, że rosnąca presja opinii publicznej może skłonić korporację do dalszych zmian w polityce lootboxów.