Chociaż tegoroczny State of Play trwało zaledwie kilkadziesiąt minut, wystarczyło, aby rozbudzić apetyt fanów Gwiezdnych Wojen: na scenie zadebiutował pierwszy pełnoprawny materiał z wyścigówki Star Wars: Galactic Racer. Trwający nieco ponad dwie minuty klip nie podał konkretnej daty premiery, ale potwierdził, że projekt trafi na rynek w 2026 r. z myślą o PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S.
Już po kilku sekundach widać, że tytuł celuje w skrzyżowanie bezkompromisowej, arkadowej prędkości znanej z klasycznego Star Wars Episode I: Racer z efektownymi kolizjami kojarzonymi z serią Burnout. Twórcy – studio złożone z weteranów Criterion Games – akcentują, że zależy im na odwzorowaniu stylu popisowej jazdy w świecie, który dotąd kojarzył się głównie z mieczami świetlnymi i potyczkami kosmicznymi.
Rozgrywka na styku science fiction i arkadowej prędkości
Zwiastun pozwolił rzucić okiem na kilka tras rozmieszczonych w odległych zakątkach Zewnętrznych Rubieży. Gracze zobaczyli m.in. kamieniste kaniony Tatooine, neonowe aleje Nar Shaddaa oraz zamarznięte klify planet pokroju Ilum. Tory konstruowane są w duchu „speedways” – szerokie, wielopoziomowe pętle z licznymi skrótami, sekcjami grawitacyjnymi i przeszkodami środowiskowymi, takimi jak piaskowe burze czy ruchome platformy górnicze.
Autorzy stawiają na dwie cechy: wrażenie gigantycznej prędkości oraz kinową widowiskowość kraks. Pojazdy – inspirowane pod-racerami Anakina, śmigaczami repulsorowymi oraz eksperymentalnymi myśliwcami – rozpędzają się do ponad 900 km/h, a kamera dynamicznie przybliża się do kokpitu przy każdym zastrzyku dopalacza. System destrukcji liczy kilkadziesiąt stref uszkodzeń, więc zderzenie z przeciwnikiem może zakończyć się zerwaniem gondoli silnikowej lub eksplozją przewodów energetycznych.
Zespół deweloperski: doświadczenie w destrukcyjnych ścigałkach
Nad projektem czuwa grupa deweloperów, którzy w przeszłości kierowali powstawaniem takich marek jak Burnout, Need for Speed: Hot Pursuit (2010) czy Dangerous Driving. Po odejściu z macierzystego studia postawili na niezależność, a propozycja Lucasfilm Games, by przenieść ich specjalizację w widowiskowych karambolach do świata Star Wars, okazała się idealnym mariażem kompetencji.
W wywiadach branżowych zespół podkreśla, że współpraca z Lucasfilm daje dostęp do bogatego archiwum projektów pojazdów oraz efektów dźwiękowych. Dzięki temu w Star Wars: Galactic Racer usłyszymy oryginalne nagrania turbin podracerów, a modele statków powstają z pomocą grafików, którzy na co dzień dbają o spójność wizualną filmów i seriali Disneya.
Technologia i platformy
Gra powstaje na silniku Unreal Engine 5, co oznacza wykorzystanie technologii Lumen i Nanite w celu obsługi oświetlenia globalnego oraz streamingu wysokopoligonowych assetów bez ekranów ładowania. Na konsolach nowej generacji deweloperzy celują w dwa tryby: 60 kl./s w rozdzielczości 4K z dynamiczną skalą oraz opcję jakościową z pełnym ray tracingiem przy 40 kl./s. Na PC przewidziano bogate wsparcie dla konfiguracji wielomonitorowych i zmiennej częstotliwości odświeżania.
Funkcje sieciowe obejmą zarówno tradycyjne wyścigi 12 graczy, jak i kooperacyjne ligi, w których dwóch pilotów dzieli jeden pojazd – jeden steruje, drugi odpowiada za systemy pomocnicze i zarządzanie energią. Tryb fabularny, pisany we współpracy ze scenarzystami pracującymi przy komiksach Marvela z linii Star Wars, skoncentruje się na rosnącym podziemnym ruchu wyścigowym, ściganym równocześnie przez Huttów i wczesne siły Imperium.
Co dalej? Harmonogram i oczekiwania
Lucasfilm Games potwierdza tylko okno wydawnicze „2026” i listę platform, natomiast dokładne informacje o beta-testach, mikrotransakcjach czy potencjalnej zawartości sezonowej mają pojawiać się etapami w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy. Kolejny pokaz planowany jest na lato przyszłego roku, najpewniej podczas dużego wydarzenia branżowego, co powinno przynieść szczegółowy obraz systemu progresji i konfiguracji pojazdów.
Jeśli finalna wersja utrzyma tempo i dramaturgię zaprezentowaną w zwiastunie, Star Wars: Galactic Racer ma szansę wypełnić lukę po dawnych futurystycznych ścigałkach, oferując zarazem unikalny komponent narracyjny osadzony w ukochanym uniwersum. Fani prędkości i miłośnicy odległej galaktyki mogą zatem zapisać 2026 rok w kalendarzu i śledzić kolejne materiały ujawniane przez zespół.