Blizzard Entertainment otworzył kolejny rozdział w historii mikrotransakcji Diablo IV, wprowadzając do gry zestaw inspirowany nadchodzącym Doom: The Dark Ages. Pakiet obejmuje okazały pancerz nawiązujący stylistyką do legendarnego Doom Slayera oraz kilka pomniejszych elementów ozdobnych. Choć sam pomysł połączenia dwóch kultowych marek spotkał się początkowo z entuzjazmem, dyskusję błyskawicznie zdominował jeden temat – cena.

„To więcej niż cała gra” – głosy oburzenia na Reddit

Zbroja Doom Slayera została wyceniona na 17 500 platyny, co w rzeczywistym przeliczeniu odpowiada 149,99 USD (około 550 PLN) przy zakupie największego pakietu waluty. Blizzard oferuje obecnie promocję obniżającą koszt do 5 700 platyny, ale i tak oznacza to wydatek 49,99 USD (blisko 185 PLN). Użytkownicy Reddita zwracają uwagę, że w tej samej kwocie można będzie nabyć pełną wersję Doom: The Dark Ages lub wcześniejsze odsłony serii. Jeden z komentujących zauważył, że „nigdy wcześniej nie widział skórki wycenionej wyżej niż premiera gry, którą ma upamiętnić”, inny dodał, że „Blizzard testuje granice cierpliwości własnej społeczności”.

Miniaturowy cyklop i dalsze koszty kolekcjonera

Na krytyce nie kończy się tylko pancerz. Osobno udostępniono towarzysza The Cyclopian Cackle Pet – małego, jednookiego demona stylizowanego na klasyczne potwory z Doom. Za niewielkie stworzenie trzeba zapłacić 2 500 platyny, czyli 24,99 USD (ok. 92 PLN). Społeczność zwraca uwagę, że to „trzy czwarte ceny pudełkowej gry na konsolę”, a pełen koszt kompletu (skórka + pet) przekracza 70 USD nawet po zniżce. W sieci pojawiły się porównania do strategii Epic Games przy Fortnite, z komentarzami, że „Blizzard najwyraźniej celuje w wieloryby, a nie przeciętnego gracza”.

Sklep Diablo IV pod lupą ekonomistów cyfrowych dóbr

Od premiery Diablo IV eksperci rynku gier analizują, w jaki sposób Blizzard równoważy projekt gry z agresywną monetyzacją. Według danych firm badawczych SuperData i Newzoo średni koszt pojedynczego przedmiotu kosmetycznego w grach AAA oscyluje między 5 a 15 USD. Oznacza to, że ofertę Doom Slayera można zaliczyć do najwyższego segmentu cenowego w całej branży. Analitycy tłumaczą, że tak wysoka kwota ma zrekompensować stosunkowo niewielki procent graczy kupujących zawartość premium – model określany często mianem „free-to-play inside pay-to-play”, mimo że base game Diablo IV jest produktem pełnopłatnym.

Możliwe skutki dla przyszłych kolaboracji Blizzarda

Nastroje społeczności mogą przełożyć się zarówno na sprzedaż dodatków, jak i na wizerunek firmy przed premierą zapowiedzianego na kwiecień rozszerzenia. Niektórzy komentatorzy przewidują, że Blizzard będzie zmuszony do rewizji polityki cenowej, jeżeli chce uniknąć długofalowego odpływu graczy do konkurencyjnych tytułów oferujących bardziej atrakcyjne wizualnie nagrody w niższych cenach. Inni wskazują, że przy utrzymaniu choćby niewielkiego, ale lojalnego grona „kolekcjonerów” tak kosztowne skórki mogą pozostać rentowne. Bez względu na ostateczny wynik dyskusji, przypadek Doom Slayera w Diablo IV już teraz funkcjonuje jako przykład pogłębiającej się przepaści między twórcami AAA a oczekiwaniami części społeczności graczy.