W mediach społecznościowych zawrzało, gdy oficjalny profil usługi Xbox Game Pass zasugerował, że już niedługo w katalogu Microsoftu zadebiutuje Kingdom Come: Deliverance 2 – druga odsłona historycznego RPG od Warhorse Studios. Nie był to klasyczny komunikat prasowy, lecz żartobliwy „przeciek” w formie wewnętrznego e-maila, który natychmiast wywołał lawinę komentarzy i analiz wśród graczy oraz branżowych obserwatorów.

Subtelna kampania Microsoftu w mediach społecznościowych

Do promocji Game Passa gigant z Redmond regularnie wykorzystuje fikcyjną postać Melissy McGamepass. Jej „wyciekłe” wiadomości, publikowane na platformie X, pełnią rolę łamigłówek podsuwających wskazówki dotyczące następnych premier w abonamencie. Tak było również tym razem: zamiast zwykłego słowa „delivered” pojawiło się „deliverance’d”, co w kontekście biblioteki gier nie pozostawia wielu wątpliwości. Microsoft korzystał już wcześniej z podobnych gier słownych, aby podgrzewać atmosferę przed oficjalnymi ogłoszeniami – wspomnieć można choćby zapowiedzi No Man’s Sky czy Persona 5 Royal, które również najpierw pojawiły się w formie aluzji.

Z marketingowego punktu widzenia taka forma komunikacji pozwala podtrzymywać wysoki poziom zainteresowania usługą. Z jednej strony gracze nie otrzymują jednoznacznego potwierdzenia, a z drugiej – otrzymują wystarczająco wyraźną wskazówkę, by rozpocząć dyskusję w sieci, co napędza darmowy buzz.

Co już wiadomo o Kingdom Come: Deliverance 2

Warhorse Studios, deweloper znany z dbałości o historyczne detale, od kilku lat pracuje nad kontynuacją swojego debiutanckiego hitu. Pierwsza część – osadzona w XV-wiecznych Czechach – sprzedała się według danych firmy w ponad pięciu milionach egzemplarzy i zdobyła nagrody za wierne odwzorowanie realiów epoki. Kontynuacja ma iść krok dalej: studio zatrudniło scenarzystów-historyków, przeniosło produkcję na nowszą wersję silnika CryEngine i rozszerzyło zespół do ponad 250 osób. W wywiadach dla czeskich mediów przedstawiciele Warhorse podkreślali, że zależy im na bardziej rozbudowanej narracji i lepiej zbalansowanym systemie walki wręcz, krytykowanym w oryginale za zbyt wysoką krzywą nauki.

Chociaż dokładna data premiery nie została ujawniona, praktyka branżowa wskazuje, że pojawienie się gry w wewnętrznych materiałach marketingowych partnera platformowego zazwyczaj oznacza wejście w końcową fazę produkcji. Zbiegło się to także z niedawną łatką „next-gen” do pierwszej części, co zdaniem analityków ma pomóc w przypomnieniu marki przed premierą sequela.

Dlaczego Microsoft zabiega o historyczne RPG?

Strategia Game Passa opiera się na zapewnianiu możliwie szerokiego wachlarza gatunków, tak aby każdy subskrybent znalazł coś dla siebie. Historyczne RPG-i są wciąż rzadkością, a jednocześnie generują lojalną i zaangażowaną społeczność. Do tej pory w abonamencie brakowało produkcji, które łączą realistyczne odwzorowanie epoki z rozbudowaną narracją typu „open world”. Kingdom Come: Deliverance 2 może wypełnić tę lukę.

Z perspektywy producenta gry to z kolei szansa na dotarcie do milionów użytkowników w dniu premiery bez ryzyka wysokich kosztów marketingu globalnego. W analogiczny sposób skorzystały już takie tytuły jak A Plague Tale: Requiem czy Lies of P, notując po debiucie w Game Passie rekordową liczbę jednoczesnych graczy i sprzedaż DLC.

Perspektywy na kolejne miesiące

Zwyczajowo Microsoft publikuje harmonogram drugiej połowy miesiąca w okolicach 15–16 dnia danego okresu rozliczeniowego. Jeżeli firma utrzyma ten rytm, szczegóły dotyczące Kingdom Come: Deliverance 2 – a przynajmniej potwierdzenie obecności w usłudze – mogą pojawić się w najbliższych dniach. Biorąc pod uwagę styczniowe wzmocnienie oferty (m.in. Resident Evil 2 Remake, Assassin’s Creed Valhalla), luty zapowiada się równie konkurencyjnie. Niezależnie od dat, jedno jest pewne: każda kolejna aluzja Melissy McGamepass będzie przez społeczność śledzona z zegarmistrzowską precyzją.