Powrót kultowej komedii akcji: 1 kwietnia na Netflixie i Crunchyrollu zadebiutuje drugi sezon „Dorohedoro”, kontynuując historię po sześcioletniej przerwie, która zdążyła urosnąć do rangi jednego z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń w świecie anime.

Pierwsza odsłona, pokazana globalnie w 2020 r., zdobyła oddaną społeczność dzięki osobliwemu połączeniu brutalnego, postapokaliptycznego krajobrazu z czarnym humorem i dynamiczną choreografią walk. Po dwunastu odcinkach (oraz sześciu epizodach OVA) widzowie zostali z cliffhangerem, a terminarz kontynuacji przez lata pozostawał niepewny. Teraz studio MAPPA oraz platformy streamingowe potwierdzają jedenastoodcinkowy cykl z cotygodniową emisją – strategię, która ma budować napięcie podobnie jak premiery najgłośniejszych seriali zachodnich.

Od entuzjastycznego debiutu do ciszy trwającej sześć lat

„Dorohedoro” powstało na podstawie mangi Q Hayashidy, publikowanej w latach 2000–2018 i zamkniętej w 23 tomach. Adaptacja anime zadebiutowała w momencie, gdy MAPPA – odpowiedzialna także za „Jujutsu Kaisen” czy „Attack on Titan Final Season” – budowała już reputację studia sięgającego po śmiałe stylistycznie projekty. Serial wystartował z impetem, lecz pandemia COVID-19 i nakładające się harmonogramy innych produkcji przesunęły prace nad kolejną serią. W rezultacie przez kilka lat zarówno twórcy, jak i fani mierzyli się z niepewnością, czy opowieść o Caimanie kiedykolwiek doczeka się ekranowego finału.

Co nowego przyniosą nadchodzące odcinki

Drugi sezon ma liczyć jedenaście epizodów, które będą publikowane w każdy poniedziałek. Akcja rozpocznie się bezpośrednio po wydarzeniach z finału pierwszej serii, pogłębiając wątki rywalizacji między mieszkańcami pogrążonego w brudzie i przemocy „Dołu” a aroganckimi czarownikami rządzącymi równoległym Światem Magów. Caiman – były człowiek, którego głowę zastąpił gadzi pysk – wraz z nieustraszoną Nikąidō będzie kontynuował poszukiwania maga odpowiedzialnego za klątwę i własną amnezję. Zapowiedzi sugerują, że w nowych odcinkach pojawią się niewyjaśnione dotąd elementy mitologii serii, m.in. historia tajemniczych demonów oraz kulisy funkcjonowania maskowatych „sprzątaczy” En’a, co powinno zadowolić odbiorców ciekawych głębszej warstwy świata przedstawionego.

Sztuka animacji – hybryda 2D/3D doprowadzona do perfekcji

Materiał promocyjny opublikowany w styczniu pokazał, że MAPPA znacząco rozwinęła swoją technologię łączenia rysowanej ręcznie animacji z renderowanymi w 3D tłami i modelami postaci. Ruch kamery zyskał większą płynność, a plastykę neonowych barw „Świata Magów” zestawiono z chropowatą fakturą „Dołu”, co wydobywa kontrast pomiędzy segmentami narracji. Recenzenci traileru zwracają uwagę na bardziej ekspresyjną mimikę bohaterów i subtelniejsze cieniowanie, które w przypadku pierwszego sezonu bywało obiektem krytyki. Zmianę ma być widać zwłaszcza w scenach walki, gdzie prędkość ruchów broni białej i strumieni magicznego dymu oddano z nową dbałością o detal.

Dlaczego „Dorohedoro” wciąż fascynuje

Siłą opowieści Q Hayashidy pozostaje nieoczywiste połączenie groteskowej brutalności z beztroskim humorem oraz galerią postaci, które mimo krwiożerczych skłonności budzą sympatię. Makabryczne eksperymenty czarowników, szalony design masek czy wizualne żarty z gotowania gyozy tworzą kontrast, dzięki któremu serial wyróżnia się na tle klasycznych historii postapokaliptycznych. Dla krytyków to także przykład świata, w którym moralność nie jest czarno-biała, a widz bywa zmuszany do kibicowania zarówno łowcom głów, jak i aroganckim magom. Dodając do tego jazzowo-industrialną ścieżkę dźwiękową oraz projekt potworów rodem z galerii surrealistycznej, otrzymujemy doświadczenie, które trudno pomylić z jakąkolwiek inną produkcją.

Nadchodzi więc chwila prawdy: czy drugi sezon utrzyma świeżość oryginału i zamknie kluczowe wątki w sposób satysfakcjonujący? Odpowiedź poznamy w ciągu najbliższych jedenastu tygodni. A czy wy odliczacie już dni do ponownego zanurzenia się w szaleństwie „Dorohedoro”?