Wciągający film Netflixa dzięki 104 milionom wyświetleń w 24 dni stał się jednym z najchętniej oglądanych na platformie

Netflix od lat balansuje pomiędzy promowaniem nowych twarzy a angażowaniem artystów o ugruntowanej pozycji. Taki hybrydowy model produkcyjny pozwala z jednej strony odkrywać przyszłe gwiazdy, z drugiej natomiast – przyciągać masową publiczność projektami z oscarowymi nazwiskami w obsadzie. Najlepszym dowodem na to drugie podejście jest „Łup”, którego premiera 16 stycznia od razu przełożyła się na spektakularne zainteresowanie widzów na całym świecie. Thriller kryminalny z Benem Affleckiem i Mattem Damonem zdążył w niecały miesiąc osiągnąć wynik, jakim może pochwalić się jedynie garstka tytułów z katalogu lidera streamingu.

Strategia gwiazdorskiej obsady i rosnący apetyt widzów na kino akcji

Dwuosobowy tandem Affleck–Damon to magnes sam w sobie: obaj aktorzy zdobyli Oscary, współtworzą własną wytwórnię i od lat regularnie przyciągają publiczność do kin oraz na platformy VOD. Netflix umiejętnie wykorzystał tę synergię, inwestując w produkcję, która łączy dynamiczną narrację filmu akcji z elementami thrillera napadowego. W efekcie „Łup” trafił na rozgrzaną potrzebę widzów szukających solidnego kina gatunkowego, a obecne w obsadzie głośne nazwiska sprawiły, że algorytm platformy wypchnął tytuł na same szczyty rekomendacji w kilkudziesięciu krajach.

104 mln wyświetleń w 24 dni – liczby, które mówią same za siebie

Zgodnie z oficjalnymi danymi Netflixa film odtworzono 104 miliony razy w ciągu pierwszych 24 dni. To rezultat, który automatycznie plasuje „Łup” w elicie najchętniej oglądanych produkcji serwisu. Platforma od końca 2023 roku stosuje uproszczoną metodologię: całkowitą liczbę obejrzanych godzin dzieli przez czas trwania filmu, aby otrzymać liczbę pełnych odsłon. W praktyce wskaźnik ten lepiej oddaje zainteresowanie niż sama liczba godzin, ponieważ uwzględnia długość tytułu i ułatwia porównania między projektami.

Porównanie z największymi hitami ostatnich miesięcy

Dla przypomnienia – ubiegłoroczny przebojowy spektakl akcji „Znowu w akcji” zanotował 121,2 mln odsłon w takim samym, 24-dniowym oknie pomiarowym, a fantastyczno-przygodowa „Damsel” dobiła do 138 mln wyświetleń w ciągu pełnych 91 dni, co jest progiem, na podstawie którego Netflix tworzy swoje długoterminowe rankingi. Przy 104 mln odsłon po zaledwie niespełna czterech tygodniach „Łup” ma więc realną szansę wspiąć się w okolice ścisłej czołówki, w której królują rekordziści pokroju „Nie patrz w górę” czy „Czerwonej noty”.

91 dni na podbicie listy i premie dla 1200-osobowej ekipy

Kluczowe będą najbliższe dwa miesiące. Netflix sumuje wyniki przez 91 dni od premiery, a na tej podstawie aktualizuje globalne zestawienia Top 10 wszech czasów. W przypadku „Łupu” stawką są nie tylko kolejne miejsca w tabelach, lecz także wypłaty dla całej, liczącej około 1200 osób ekipy. Producent uzgodnił z platformą system premiowy, w którym dodatki finansowe przyznawane są po przekroczeniu określonych progów oglądalności. Taki mechanizm, stosowany coraz częściej w erze streamingu, ma rekompensować brak klasycznego „back-endu”, czyli udziału twórców w wpływach z biletów kinowych.

Dynamika tygodniowych rankingów i prognozy na kolejne tygodnie

Aktualne dane tygodniowe (1–7 lutego) wskazują, że „Łup” utrzymał 2. pozycję w globalnym zestawieniu filmowym, notując 7,4 mln dodatkowych obejrzeń. Ustępuje jedynie nowemu dramatowi science-fiction, który zadebiutował w tym samym tygodniu. Tak stabilne zainteresowanie sugeruje, że film ma jeszcze spory zapas do przekroczenia 130-milionowego progu w perspektywie końca marca, co pozwoliłoby mu uplasować się w pierwszej dziesiątce wszech czasów serwisu i – co najważniejsze dla twórców – odblokować kolejną transzę bonusową.

Znaczenie sukcesu „Łupu” dla rynku streamingowego

Tak wysoka oglądalność w krótkim oknie premierowym utwierdza rynek w przekonaniu, że streaming jest dziś równie skutecznym kanałem dystrybucji kina rozrywkowego jak szeroka dystrybucja kinowa. Połączenie wyrazistego gatunku, rozpoznawalnych nazwisk i agresywnej strategii promocyjnej może przenieść tytuł do grona największych hitów platformy, budując jednocześnie nowy model wynagradzania twórców. Jeśli film utrzyma obecną dynamikę, stanie się kolejnym dowodem na to, że w świecie VOD przewagę daje mieszanka star-power i silnego algorytmu rekomendacyjnego, który potrafi skierować uwagę setek milionów użytkowników w stronę jednego, odpowiednio wypromowanego tytułu.