Eksperci i rekruterzy zgodnie przyznają, że jeszcze nigdy znalezienie pracy w branży gier wideo nie było tak trudne dla doświadczonych twórców. Weteran, który miał swój udział w takich superprodukcjach jak L.A. Noire, Red Dead Redemption czy Grand Theft Auto V, od kilkunastu miesięcy bezskutecznie wysyła portfolio. Jego historia – ujawniona niedawno przez branżowego dziennikarza – to tylko wierzchołek fali problemów, która przetacza się przez studia deweloperskie na całym świecie.

Portret niewidocznego bezrobotnego weterana AAA

Pracując nad najbardziej dochodowymi markami poprzedniej dekady, wspomniany projektant sądził, że lata praktyki w systemach otwartego świata i narzędziach Rockstara zagwarantują mu stabilną karierę. Tymczasem od roku nie otrzymał ani jednej zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną, mimo rekomendacji byłych przełożonych oraz dopracowanego showreel. Według relacji dziennikarza, twórca rozsyła aplikacje głównie do dużych studiów, bo specyfika jego doświadczeń – wielkie zespoły, rozbudowane pipeline’y, własne silniki – utrudnia mu przekonanie mniejszych firm, że odnajdzie się w środowisku indie. „Siedzę na stacku umiejętności, które pięć lat temu były złotem, a dziś rzadko kto potrzebuje w pełnym wymiarze” – tłumaczy twórca w prywatnej korespondencji.

Łańcuch przyczyn: od galopujących kosztów po stagnację portfeli graczy

Obserwatorzy rynku wskazują na kilka równoległych zjawisk, które kumulują się w dzisiejszym kryzysie zatrudnienia:

• Inflacja budżetów produkcyjnych – nakłady na pojedyncze tytuły AAA przekraczają 200 mln USD, a pomyłka przy prognozach sprzedaży może zagrozić istnieniu całego studia. • Silna presja akcjonariuszy na wzrost marż – korporacje tną koszty i ograniczają nabór, choć kalendarze premier pozostają napięte. • Masowe zwolnienia i restrukturyzacje – według szacunków firm analitycznych w samym 2023 roku pracę w gamedevie straciło ponad 11 000 osób, a pierwszy kwartał 2024 przyniósł kolejne kilka tysięcy redukcji. • Biurokratyzacja procesów – im więcej wewnętrznych narzędzi do raportowania postępu, tym trudniej wykazać indywidualny wkład; to szczególnie dotyka seniorów, którzy dawniej odpowiadali za decyzje kreatywne. • Kryzys kosztów życia – konsumenci wydają ostrożniej, a gry dłużej zalegają w backlogach, co przekłada się na niższe przychody z premier.

Skala zwolnień: dane i przykłady z ostatnich dwóch lat

Fala redukcji nie ominęła żadnego segmentu rynku. Gracze usłyszeli o zamknięciu Volition (Saints Row), restrukturyzacjach w Blizzardzie i kolejnych rundach zwolnień u mobilnych gigantów, ale równie istotne są ciche cięcia w średnich studiach outsourcingowych. Tam redukuje się całe działy animacji czy QA z dnia na dzień, a specjaliści trafiają na coraz przepełniony rynek. Co ważne, rekrutacje spowolniły także w firmach, które deklarują zdrową kondycję finansową: zarządy wolą korzystać z kontraktorów na krótkie sprinty produkcyjne lub przenosić zadania do tańszych regionów, np. Ameryki Południowej.

Analitycy serwisu ds. danych płacowych zwracają uwagę, że największą grupę zwolnionych stanowią osoby z 8–15 letnim stażem – doświadczenie pozwalało im dotąd liczyć na szybkie zatrudnienie, jednak rosnąca automatyzacja i zmiana metod produkcji (workflow zdalny, proceduralne generowanie treści) zmniejszają zapotrzebowanie na etaty seniorskie w pełnym wymiarze.

Indywidualne strategie przetrwania – od gier indie po zmianę branży

Niektórzy profesjonaliści próbują przejąć kontrolę nad sytuacją, zakładając mikro-studia lub przechodząc na freelancing. Przykład Andrew Gilmoura, projektanta z dwudziestoletnim stażem, pokazuje, że własny tytuł może stać się kołem ratunkowym: po nieudanych staraniach o etat zrealizował slasher Slain: Back From Hell, a dzięki sukcesowi kontynuował z Valfaris i obecnie tworzy kolejną część serii. Inni – zwłaszcza specjaliści od grafiki 3D – adaptują swoje umiejętności do reklamy, filmu czy projektowania produktów w rzeczywistości rozszerzonej.

Coraz głośniej mówi się również o rosnącym znaczeniu związków zawodowych w gamedevie, które mogłyby negocjować bezpieczniejsze kontrakty długoterminowe lub osłony socjalne na czas przestojów. W dłuższej perspektywie obserwatorzy oczekują, że powstanie model hybrydowy: najdroższe projekty będą powstawać w szczupłych zespołach rdzeniowych, a pozostałe zadania zostaną przekazane sieciom mniejszych podwykonawców. Dla wielu seniorów oznacza to konieczność przekwalifikowania się na konsultantów lub nauczycieli nowych generacji twórców, ale też szansę na większą autonomię niż w tradycyjnych strukturach korporacyjnych.