Nieopublikowana szeroko oferta rekrutacyjna Sony Interactive Entertainment ujawnia, że koncern planuje wdrożyć zaawansowaną strategię dynamicznego ustalania cen w PlayStation Store. Firma poszukuje menedżera, który „na podstawie danych w czasie rzeczywistym będzie maksymalizować przychód z użytkownika”, co oznacza odejście od jednolitego cennika na rzecz algorytmów analizujących zachowania graczy i indywidualnie kalkulujących, ile są gotowi zapłacić za cyfrowe wersje gier oraz dodatki.
Wewnętrzna rekrutacja odsłania kierunek zmian
W opisie stanowiska mowa o „przewodzeniu zespołowi odpowiedzialnemu za inteligentne, personalizowane ceny” oraz o ścisłej współpracy z działami analityki danych i e-commerce. Kandydat ma opracować model prognozowania popytu, określać progi cenowe i testować oferty A/B na żywej bazie użytkowników. Sformułowanie o „optymalizacji przychodów w całym cyklu życia produktu” sugeruje, że gry będą mogły zmieniać wartość nawet kilkadziesiąt razy – zależnie od zainteresowania tytułem, sezonu czy historii zakupowej danego konta.
Algorytmy zamiast sztywnych cenników
Dynamiczne ustalanie cen nie jest nowe w branży – korzystają z niego linie lotnicze i platformy streamingowe – jednak na rynku konsolowym to wciąż rzadkość. Sony planuje wykorzystywać:
– historię transakcji i średnie wydatki gracza; – aktywność w wyprzedażach i czas spędzany w sklepie; – popularność gry w danym regionie i porę dnia logowania; – skuteczność wcześniejszych zniżek w konwersji na zakup.
W praktyce użytkownicy mogą zacząć obserwować różne ceny tej samej produkcji: jedną przed zalogowaniem, inną po wejściu na konto, a jeszcze inną, gdy dodadzą grę do koszyka i wrócą do niej po kilku godzinach. Choć algorytm teoretycznie potrafi obniżyć cenę, by skusić mniej aktywnych klientów, jego głównym zadaniem będzie identyfikowanie momentu, w którym gracze zaakceptują najwyższą stawkę.
Rosnący katalog kontrowersji
Zapowiedź personalizowanego cennika pojawia się po serii decyzji Sony, które nadwyrężyły zaufanie społeczności. W 2020 r. koncern jako pierwszy duży wydawca podniósł standardową cenę nowych tytułów do 70 USD. Rok później wprowadzono opłaty za aktualizację gier z PS4 na PS5, a w 2023 r. subskrypcja PlayStation Plus zdrożała nawet o 35 %. Do tego doszły ograniczenia w fizycznej dystrybucji, zamknięcia studiów pokroju PixelOpus i cięcia etatów w Bungie. W tym kontekście ruch ku dynamicznym cenom jest postrzegany przez część graczy jako kolejna próba zwiększenia marży kosztem przejrzystości oferty.
Szansa na tańsze gry czy kolejny bodziec do podwyżek?
Ekonomiści zwracają uwagę, że personalizacja cen potrafi dostarczać realne korzyści – użytkownicy o niskiej skłonności do wydatków nierzadko otrzymują głębsze rabaty, bo w innym wypadku nie kupiliby gry wcale. Z drugiej strony, gdy algorytm uczy się, że ktoś regularnie płaci premierowe kwoty i rzadko czeka na wyprzedaże, może utrzymywać dla niego wyższy próg. Równie prawdopodobny jest scenariusz, w którym ceny będą zmienne do tego stopnia, że utrudnią śledzenie faktycznej wartości oferty, co w dłuższej perspektywie może odbić się na transparentności całej platformy.