Plany dotyczące nadchodzącej odsłony Dawn of War brzmią jak zapowiedź rewolucji w segmencie strategii czasu rzeczywistego: cztery pełnowymiarowe kampanie, nieporównanie większe niż wszystko, co seria proponowała do tej pory, oraz struktura zachęcająca do wielokrotnych przejść. Czy Warhammer 40,000: Dawn of War 4 faktycznie przepisze podręczniki gatunku?

Ambicje studia King Art Games: lekcje z Iron Harvest

Niemieckie studio King Art Games, znane przede wszystkim z dieselpunkowego Iron Harvest, zdobyło uznanie za dbałość o narrację i zbalansowaną rozgrywkę opartą na klasycznym modelu RTS. Twórcy przyznają, że prace nad tamtym tytułem pozwoliły im wypracować framework pozwalający budować rozbudowane, a jednocześnie przejrzyste kampanie single-player. W Dawn of War 4 postanowili pójść o krok dalej: zespół liczy dziś ponad dwukrotnie więcej projektantów misji niż przy poprzednim projekcie, a kluczowe decyzje podejmowano w ścisłej konsultacji z autorami lore, by uniknąć sprzeczności z ogromnym uniwersum Games Workshop.

Kreatywny dyrektor Jan Theysen otwarcie podkreśla, że studio mierzy wysoko – ambicją jest stworzenie najbogatszej kampanii RTS dostępnej w dniu premiery. Jak dodaje, choć w historii gatunku można odnaleźć tytuły z większą liczbą scenariuszy, są one z reguły krótsze i pozbawione rozgałęzień. To właśnie nieliniowa konstrukcja ma być kluczem do unikalności projektu.

Najbogatsza kampania w historii gatunku?

Każda z czterech frakcji – Kosmiczni Marines, Orkowie, Nekroni oraz Adeptus Mechanicus – otrzyma odrębny wątek składający się średnio z osiemnastu scenariuszy. Podczas pojedynczego przejścia gracz zobaczy jednak tylko około czternastu–piętnastu z nich; alternatywne misje odblokowują się w zależności od decyzji podjętych na polu bitwy oraz w segmentach między potyczkami. Twórcy szacują, że kompletne zapoznanie się z wszystkimi wariantami to zabawa na ponad 100 godzin, nie licząc trybu potyczek i planowanych sezonowych wydarzeń.

Dla porównania, pierwsza część Dawn of War z 2004 roku oferowała kampanię liczącą jedenaście linearnych misji. Współczesne RTS-y również rzadko przekraczają dwudziestogodzinny materiał fabularny w chwili premiery. Jeśli deklaracje King Art Games się potwierdzą, Dawn of War 4 rzeczywiście stanie się wyjątkiem w statystykach branży.

Rozgałęzienia, progresja i powrót do filozofii „jeden ruch – wiele efektów”

Nieliniowa struktura kampanii to nie jedyne rozwiązanie nastawione na regrywalność. System progresji jednostek pozwala modyfikować ekwipunek i doktryny bojowe oddziałów pomiędzy misjami. Zwiększa to zarówno swobodę strategiczną, jak i wagę wcześniejszych decyzji – niedostatecznie rozwinięta gałąź technologii może utrudnić wykonanie opcjonalnych zadań w kolejnych scenariuszach.

Aby nie przytłoczyć nowych odbiorców, deweloperzy umieścili na początku każdej kampanii dwie misje wprowadzające. Dopiero potem gra odsłania bardziej złożone mechaniki, w tym umiejętności bohaterów inspirowane stołowym pierwowzorem. W wywiadach projektanci podkreślają, że stawiają na krzywą uczenia opartą na zasadzie „łatwo zacząć, trudno opanować” – podobnej do tej, którą Blizzard z powodzeniem zastosował w StarCrafcie II.

Uniwersum i frakcje na premierę

Decyzja o wyborze czterech frakcji podyktowana była równowagą narracyjną i gameplayową. Space Marines to wizytówka marki; Orkowie gwarantują chaotyczną radość z bitew; Nekroni wprowadzają rozgrywkę opartą na wytrzymałych formacjach i teleportacji; Adeptus Mechanicus – pierwszy raz pełnoprawnie grywalny w cyklu Dawn of War – urozmaica stawkę potężnymi constructami i mechanicznymi modlitwami. Każda frakcja ma otrzymać własną paletę biomów oraz unikalne cele misji, co ma zapobiec poczuciu powtarzalności nawet w dalszych etapach kampanii.

Nad główną osią scenariusza czuwa John French, uznany pisarz Black Library, odpowiedzialny m.in. za cykl „The Horusian Wars”. Dzięki temu opowieść ma zachować zgodność z obowiązującym kanonem, a jednocześnie eksplorować rzadziej odwiedzane rejony galaktyki – twórcy wspominają o planetach Adeptus Mechanicus nieskażonych jeszcze wojną secesyjną Horusa oraz o nekropolach Nekronów wybudzonych w wyniku błędów ludzkości.

Co czeka graczy po dacie premiery

Dawn of War 4 zadebiutuje wyłącznie na PC 3 grudnia bieżącego roku, jednak zespół już przygotowuje plan długoterminowego wsparcia. W roadmapie na pierwsze sześć miesięcy znajdują się między innymi edytor map, rankingowy ladder dla rozgrywek PvP oraz pierwsze rozszerzenie fabularne wprowadzające piątą frakcję. Przedstawiciele studia sugerują, że może to być Astra Militarum, lecz oficjalna informacja zostanie ujawniona dopiero po analizie odbioru grywalnych ras z podstawy.

Z biznesowego punktu widzenia tak agresywne rozwijanie zawartości single-player wydaje się ryzykowne – zwłaszcza w epoce, w której większość wydawców stawia na modele usługowe skoncentrowane na trybach sieciowych. King Art Games liczy jednak, że popyt na rozbudowane kampanie wciąż istnieje, a ich powodzenie może stać się katalizatorem odrodzenia klasycznych RTS-ów. Jeśli prognozy się sprawdzą, Dawn of War 4 ma szansę nie tylko spełnić oczekiwania zagorzałych fanów 41. milenium, lecz także przyciągnąć nową falę strategów spragnionych wciągających, nieliniowych opowieści.