Ponad 300 000 podpisów pod petycją #SaveMassEffect w zaledwie kilkanaście dni po zamknięciu BioWare pokazuje, że społeczność nie zamierza biernie patrzeć na wygaszenie kultowej marki science-fiction RPG.

Rekordowa mobilizacja fanów

Petycja, która wystartowała tuż po ogłoszeniu zamknięcia studia, rosła lawinowo: w szczytowym momencie przybywało po kilkanaście tysięcy podpisów dziennie. Autorzy akcji domagają się, by właściciel praw – Electronic Arts – rozważył sprzedaż licencji innemu deweloperowi lub utworzenie zespołu, który dokończy piątą część serii. Zwróceniu uwagi mediów pomogła wynajęta na 24 godziny reklama na nowojorskim Times Square, finansowana z dobrowolnych wpłat graczy.

Decyzja o zamknięciu studia i jej konsekwencje

Electronic Arts uzasadniło likwidację BioWare potrzebą „optymalizacji portfolio” i przekierowania zasobów do prężniej rozwijanych marek sportowych oraz gier-usług. Według analityków branżowych oznacza to redukcję kosztów rzędu kilkudziesięciu milionów dolarów rocznie, ale jednocześnie pozostawia bez kontynuacji serię nagradzaną za przełomowe podejście do narracji RPG. Dla fanów to cios podwójny: tracą studio-ikonę i perspektywę powrotu ulubionego uniwersum.

Utracone plany: co wiemy o niedoszłym Mass Effect

Krótko po zamknięciu firmy do sieci trafił nieoficjalny zwiastun roboczo nazwany Mass Effect Universe. Autentyczność materiału potwierdzili byli pracownicy BioWare, choć zaznaczyli, że film pochodził z wczesnej fazy produkcji. Według informacji krążących w branżowych kanałach gra miała być osadzona 600 lat po wydarzeniach trylogii Sheparda, oferować kreator własnego bohatera oraz nieliniową kampanię nastawioną na współpracę sieciową. Przewidywana premiera miała nastąpić nie wcześniej niż w sezonie świątecznym 2027. Wszystkie te plany zostały formalnie anulowane wraz z zamknięciem studia, choć część dokumentacji i prototypów – jak twierdzą byli deweloperzy – dałoby się wykorzystać w razie przejęcia projektu przez nowy zespół.

Czy fani mogą odwrócić los marki?

Branża zna przypadki, w których masowe akcje graczy zmusiły wydawców do zmiany zdania. Najgłośniejszym przykładem pozostaje Destiny 2, dla którego wsparcie planowano wygasić w 2020 r.; po petycji z ponad 400 000 podpisów studio Bungie cofnęło decyzję i przygotowało kolejne rozszerzenia. Eksperci podkreślają jednak, że w przypadku Mass Effect sytuacja jest bardziej złożona – chodzi nie tylko o dokończenie gry, lecz także o znalezienie nowego zespołu zdolnego udźwignąć wieloletni projekt AAA. Mimo to skala aktualnej mobilizacji daje społeczności realny argument w rozmowach z wydawcą i potencjalnymi inwestorami. Jak podkreślają inicjatorzy petycji, nawet jeśli sukces nie jest przesądzony, brak reakcji z ich strony oznaczałby definitywny koniec ukochanej marki, a na to fani nie zamierzają się zgodzić.