Mogliście przeczytać na Z Czuba o 10 dziwnych rzeczach, którymi atakowały gry sportowe. Programy umożliwiające podbój wirtualnych aren to jednak nie tylko niedorzeczności, błędy i inne bugi. To bowiem często świetne gry, które zapewniały godziny rozrywki i wiele niezapomnianych wspomnień. Oto te moim zdaniem najważniejsze.
Gra na hali w FIFA 98 - był taki czas, gdy Sensible Soccer odszedł na zasłużoną emeryturę, a skrót PES kojarzyć mógł się najwyżej z Partią Europejskich Socjalistów. Wtedy to w świecie wirtualnej piłki nożnej niepodzielnie królowała FIFA. I królowała zasłużenie, bo części z tamtego okresu wręcz ociekały grywalnością, a premiery kolejnych odsłon były wydarzeniem, a nie tak jak teraz, rutyną. Jedną z najlepszych gier z tamtego okresu jest FIFA 98, która jako ostatnia piłka od EA Sports oferowała możliwość gry na hali. A szkoda, bo chociaż można było rozegrać tylko mecz towarzyski to tryb ten bił rekordy popularności i dziś jest jednym z najlepszych wiążących się z Fifą 98 wspomnień - zaraz obok intro z ''Song 2'' Blura.
Rekordy w DSJ - Deluxe Ski Jumping to prawdziwy fenomen. Gra wyszła w 1999 i chociaż grafiką odstawała od współczesnych sobie produkcji o jakąś dekadę, to z nawiązką nadrabiała to grywalnością. W dodatku minimalne wymagania sprzętowe sprawiały, że śmigała nawet na komputerach, które powstały w czasach, gdy procesory robiono z narządów dinozaurów. Dzięki temu podbiła wszystkie lekcje informatyki i biura. Kto nie pamięta zaciętych pojedynków, 240-metrowych skoków na skoczni w Słowenii i dumy, jaka towarzyszyła poprawieniu rekordu któregoś z obiektów? A była ona jeszcze większa, gdy rekordowy skok oddało się na cudzym komputerze zostawiając w ten sposób w nim ślad i wkurzając właściciela, który przeważnie starał się potem godzinami odzyskać honor i rekord.
Cheerleaderki z NBA Live 98 - w recenzji żadnej gry nie poświęca się nawet zdania opcji wyjścia z programu. Nic dziwnego, gdyż przeważnie ogranicza się ona do wciśnięcia przycisku ''quit'', ''abort'', a w co drastyczniejszych przypadkach kombo alt+ctrl+del. W NBA Live 98 było jednak inaczej. Była to bowiem jedyna gra, gdzie klikało się w opcję wyjścia, anulowało ją, znów klikało i znów anulowało i tak w kółko. A wszystko dlatego, że wraz z prośbą o potwierdzenie chęci opuszczenia programu, pokazywało się zdjęcie cheerleaderki. Różnych fotek było zaś 110, więc wyjście z gry nieraz trwało naprawdę długo. W tamtych czasach największą miłością na wielu podwórkach nie była żadna Ania, Agata czy inna Marianna, ale ona
Wsady z NBA Jam i NBA Hang Time - zaryzykuję stwierdzenie, że żadna z tych gier nie była szczególnie rewelacyjna, a mimo to spędzało się nad nimi długie godziny. Wszystko dzięki niesamowitym wsadom, przy których zawodnicy wyskakiwali tak wysoko, że zakłócali ruch lotniczy i robili przy tym takie ewolucje, że jednym dunkiem wygraliby od razu dwie edycje konkursu wsadów i trzy edycje ''Gwiazdy skaczą nad koszem''. Czy może być bowiem coś lepszego niż dunk, przy którym leci się dwa metry nad obręczą i robi cztery salta?
No dobra, może - dunk przy którym leci się dwa metry nad obręczą i robi cztery salta wykonany gościem z głową wilka.
Mistrzostwo - nie ważne czy zdobywa się je w w wirtualnym hokeju, koszykówce, piłce nożnej, snookerze, skokach narciarskich i czy rzucie burakiem na czas. Nie ważne czy na szczyt wchodzi się siłą umysłu w jakimś menadżerze czy siłą palców w zręcznościówce. Zawsze kiedy pojawia się plansza albo animacja informująca, że zdobyło się tytuł czuje się radość. I to radość, której często nie da się poczuć dzięki realnym sportowcom. W końcu przecież tylko dzięki grze można zobaczyć taki obrazek
Bójki w NHL - nie ważne jaki jest wynik, w każdym meczu w NHL wzrastają emocje, gdy graczom zagotuje się pod kaskami i postanowią się ochłodzić zrzucając rękawice i wahlując rękami w kierunku twarzy przeciwnika. Tak samo jest w grach i kiedy mecz nagle zamienia się w Mortal Kombat zawsze jest ciekawie. A nic nie dostarcza więcej dumy niż taki widok.

Chociaż kiedy w NHL 2004 wprowadzono bójki bramkarzy, to pobicie goaltendera rywali było chyba jeszcze fajniejsze.
Ucieczki przed sędzią w FIFA International Soccer - pierwsza FIFA wyszła w 1994, czyli kiedy synonimem wirtualnej piłki nożnej był Sensible Soccer. Mimo to zdołała jeśli nie podbić serca graczy, to na pewno zapaść im w pamięć. Każdy pamięta bowiem możliwość blokowania wykopującego piłkę bramkarza, niesamowite gole strzelane wpuszczającemu wszystko bramkarzowi Kataru i chyba przede wszystkim to, że kiedy miało się dostać kartkę można było wziąć nogi za pas i zwiewać przed arbitrem, co wyglądało mniej więcej tak
Czy jakakolwiek z późniejszych piłek mogła się pochwalić posiadaniem ''Berek mini-game''?.
Knockouty - większość bijatyk trudno podciągnąć pod gry sportowe. Są jednak wyjątki, czyli głównie gry bokserskie, jak święcący obecnie tryumfy ''Fight Night'' czy przedpotopowy 4D Sports Boxing. W grze zaś, tak jak naprawdę - najbardziej efektownym momentem walki jest ten, gdy knockoutuje się rywala i trzeba uważać, by nie zostać od środka rozsadzonym przez dumę. A jest ona stukrotnie większą, jeśli walczy się z kumplem. Kiedy pośle się go na deski i z głupim uśmieszkiem patrzy, jak stara się podnieść swego wirtualnego pięściarza, wie się, że właśnie dla takich chwil wymyślono gry. Kumpel w tym momencie wie natomiast, że właśnie dla takich chwil wymyślono morderstwo.
Odblokowanie Spidermana w THPS2 - seria Tony Hawk's Pro Skater słynie ze świetnego wykonania, świetnego soundtracku i równie świetnych ukrytych postaci jak maskotka Iron Maiden - Eddie czy Jango Fett i Darth Maul z Gwiezdnych Wojen. Największym jednak sentymentem darzę starą dobrą drugą część gry i pamiętam, że po jej przejściu swoim bogiem deskorolki nie cieszyłem się z tego, że przeszedłem grę, tylko z tego, że będę mógł robić tricki Człowiekiem Pająkiem.

Radość trochę osłabła, gdy okazało się, że pod maską zamiast Tony'ego Hawka może kryć się Toby Maguire.
Andrzej Bazylczuk








