Dodatek do Anno 1404 ma właśnie swoją premierę i zapewne spora część fanów głowi się nad tym, czy warto kupić Wenecję za 59,90 zł. Warto? A może nie warto? A może jednak warto? A może nie? Hmm, trudny wybór.
Dla przypomnienia - Anno jest serią gier ekonomicznych, w której naszym zadaniem jest zasiedlenie wysp i budowanie tętniących życiem miast. Odsłona 1404 przenosi nas do czasów późnego średniowiecza, a jedną z większych nowości było pojawienie się drugiej cywilizacji - orientu. Teraz wyszedł dodatek Wenecja, który, jak sama nazwa wskazuje, ma trochę wspólnego z gondolami. W jego recenzji skoncentruję się, z oczywistych powodów, na rozszerzeniu, jeśli więc chcesz poczytać także o samej podstawce, zajrzyj tutaj.
Co mi się podoba:

Nowe możliwości - Bycie rozszerzeniem zobowiązuje. Wenecja wprowadza parę całkiem przydatnych modyfikacji, spośród których szczególnie ciekawe wydają się dwie: siatka szpiegowska oraz rady miasta. Szpiedzy, po wybudowaniu odpowiedniego budynku i założeniu bazy, mogą sabotować wrogie miasto, czy to rozpuszczając choroby, czy wywołując pożary. Rada zaś umożliwia "pokojowe" przejęcie wyspy przeciwnika przez przekupienie większości radców. Jest to kosztowny, często nawet ogromnie, proces, ale zawsze to jakaś alternatywa. Poza tym są mniejsza poprawki, jak budynek administracyjny udostępniający listę zabudowań i obniżający koszty ich utrzymania.

Duża ilość scenariuszy - Nigdy nie byłem fanem scenariuszy w grach ekonomicznych, wolałem swobodną grę, ale jeśli ktoś je lubi, w Wenecji będzie się czuł jak w raju. Jest ich 15, od łatwych po trudne. O ile te pierwsze nie są jakoś wymagające, to ostatnie stanowią spore wyzwanie. W końcu utrzymanie tysięcy arystokratów i zbudowanie wielkiej katedry polegając prawie wyłącznie na handlu nie jest łatwe.
Co może się spodobać:

Gra wieloosobowa - Wenecja wprowadza nieobecny w 1404 tryb wieloosobowy. Jako że dopiero wczoraj gra miała swoją premierę, nie rozegrałem jeszcze żadnej partii (choć lobby nie było puste). Liczę jednak, że multiplayer będzie miał swój urok, bo chociaż jedna sesja będzie trwała zapewne makabrycznie długo, to dodatek wprowadza parę rozwiązań, jak rada czy szpiedzy właśnie, które świetne wzbogacają rywalizację między graczami. Jak będzie w rzeczywistości, przekonam się w ciągu najbliższego tygodnia, po czym opisze swoje wrażenia (stąd "połowiczność" tego tekstu).
Co mi się nie podoba:

Za mało zmian? - Dałem znak zapytania, bo kwestia tego, ile dodatek powinien zawierać, zawsze jest dość kontrowersyjna. Z jednej strony nie da się ukryć, że ze strony zawartości Wenecja nie imponuje: scenariuszy jest dużo, ale kampanii nie ma, a sfera ekonomiczna rozgrywki jest prawie nietknięta. Z drugiej strony, wprowadzenie trybu wieloosobowego nie jest czymś nieistotnym Dla tych, którzy za nic nie mogli się pogodzić z zaskakującą decyzją o usunięciu multi z podstawki, będzie to zapewne główna siła tego dodatku.

Wenecja - Ten punkt wiąże się z poprzednim. Przyznam się, że nie śledziłem szczegółowo losów tego dodatku przed jego premierą, ale podtytuł kazał mi sądzić, że miasto kanałów będzie grało w nim sporą rolę. I cóż, po części rzeczywiście tak jest, bo prawie wszystkie nowości mniej lub bardziej wiążą się z miastem Italii, ale nie ukrywam, że spodziewałem się więcej. Więcej w tym znaczeniu, że będziemy mieli do czynienia z kolejnym orientem. Może dublowanie europejskich miast nie byłoby najlepszym rozwiązaniem, ale nie widzę powodów dla których Wenecjanie nie mogliby się stać odrębną kastą w obrębie "wysp północy", dostarczając większej ilości nowych budynków czy, przede wszystkim, towarów i sposobów ich produkcji. Niestety tak się nie stało, Wenecjanie to, nie licząc paru budowli, po prostu kolejna neutralna frakcja, która ma swoją flotę handlową i u której za "honor" możemy wykupić specjalne bonusy. Jak dla mnie to trochę za mało.
Warto, nie warto?
Jak na razie czuję się jednak rozczarowany tym, co dodatek oferuje. Na razie, bo fale ocen rozbijają się o skały gry wieloosobowej... Tak czy inaczej, jeśli nie jesteś fanatycznym fanem Anno 1404 i nie interesuje cię multiplayer, nie dam sobie ręki uciąć, że będziesz z zakupu Wenecji w pełni zadowolony. Jeśli zaś gra wieloosobowa cię interesuje i (co jest ważne z powodu potencjalnej długości jednej rozgrywki) masz paru znajomych, którzy Anno uwielbiają, to sądzę że warto zaryzykować wpłynięcie do, podobno śmierdzących, kanałów Wenecji. A jeśli jesteś w kropce... cóż, zapewne za tydzień opiszę swoje wrażenia z trybu wieloosobowego, które powinny rozwiać to i owo.
Paweł Płaza













