Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
Aliens vs Predator
Mieliśmy nadzieję, że Aliens vs Predator będzie świetne. Wiele się spodziewaliśmy po tej grze. Niewiele brakowało, a zostałaby w naszym głosowaniu jedną z najbardziej oczekiwanych w tym roku. I... spotkał na zawód. Być może nawet srogi.
Po kilku godzinach zabawy z wersją preview, zawierającą misje ze wszystkich trzech kampanii, dawałem grze kredyt zaufania. Zapowiadała się fajnie i choć były pewne niedociągnięcia, kładłem je na karb wczesnej wersji. Wtedy też napisałem, że

Niestety, po zagraniu w wersję pełną i przejściu wszystkich trzech wątków w jakieś 10, może 12 godzin, muszę zrewidować pogląd... Nie, nie jest to prawdziwe, porządne AvP. Tylko z początku udaje takie. Do licencyjnego crapu na szczęście mu trochę brakuje, ale niestety niezbyt wiele...

Tło - zawsze byłem fanem zarówno filmów o predatorach jak i serii Obcy. Komiksy Aliens vs Predator też były świetne. Filmy AvP? Cóż, o nich wolałbym zapomnieć. Nie zmienia to faktu, że samo tło, walka trzech unikalnych ras mających różne cele i zasady, jest bardzo interesująca koncepcją. Oglądamy ją po raz trzeci w grach komputerowych, ale nie straciła swojej świeżości i magii.

Ksenomorf - jego kampania jest zdecydowanie najlepsza. Ma dobry, klimatyczny początek, gdy ucieka się z laboratorium a i potem jest ciekawie, bo granie "alienem" wymusza stosowanie różnych taktyk, skradania się, ataków z zaskoczenia i tym podobnych. Wiele starć to rzeczywiste wyzwania, nad którymi trzeba trochę pogłówkować - ataki frontalne nie wchodzą w grę, zwłaszcza na wyższych poziomach trudności. Trochę nie odpowiada mi to, że autorzy starali się nadać obcemu coś w rodzaju osobowości i może samoświadomości - nie jest to zgodne z kanonem, podobnie jak ksenomorfy plujące kwasem (idiotyzm...) i po prostu tutaj nie pasuje.

Brutalność - być może jest to trochę niesmaczne, ale krwawe, pełne przemocy ataki z zaskoczenia i wykończenia rannych wrogów (zwykle ludzi) po prostu dają czadu. Można się poczuć jak prawdziwy predator, zrywając komuś głowę z karku razem z kręgosłupem. Okropny widok, ale okropnie fajny. Niestety, to bawi tylko przez pierwszą godzinę, bo potem się okazuje, że tego typu animacji jest może ze cztery do kupy i cały czas się powtarzają... ale i tak plusik za ultra gore się AvP należy.

Wyższe poziomy trudności - jest nie tylko trudniej, ale nie ma też zapisu stanu gry, ani ręcznego, ani automatycznego, podobnie jak w pierwszej grze z serii. Sprawia to, że gra się całkiem inaczej, o wiele lepiej i bardziej intensywnie, zwłaszcza jako ksenomorf, który jest bardzo wrażliwy na jakiekolwiek obrażenia i może zginąć od pierwszej serii z karabinu pulsacyjnego.

Fabuła - jest naprawdę kiepska i na dodatek przedstawiona w sposób dość amatorski. Wątki postaci nie splatają się prawie w ogóle, co dziwi po Aliens vs Predator 2, gdzie każda z postaci wielokrotnie krzyżowała swoje ścieżki z pozostałymi. Kampanie składają się, poza pierwszymi etapami, z szeregu tak jakby autonomicznych części, nie czuje się ciągłości w ogóle, co też jest sporym zgrzytem. Bardzo ograniczona jest ilość postaci z tła i bohaterów drugoplanowych, co z kolei jest ciosem dla narracji - nie ma kto jej prowadzić, w rezultacie więc cała opowieść schodzi na czwarty albo i piąty plan, słusznie zresztą, bo jest tak schematyczna, sztampowa i odtwórcza, że można się zaziewać na śmierć na samo jej wspomnienie. Poprzednie gry AvP czerpały inspiracje z komiksów i serii filmów Predator oraz Aliens, natomiast ta najwyraźniej inspirowana jest dwoma filmami Aliens vs Predator jeśli chodzi o scenariusz. Żadnej głębi, żadnych emocji. Nuda.

Prowadzenie za rączkę - każda z postaci, nawet ksenomorf o zgrozo, jest prowadzona jak po sznureczku przez autorów. Wyraźnie wytyczone cele, zaznaczone jak byk, gdzie trzeba iść i co robić, żadnych wątpliwości czy zagmatwanych wątków. Żadnych wyzwań logicznych, ani jednej łamigłówki, nic, po prostu biegiem do następnego celu, zabić wszystko co się rusza, powtarzać do znudzenia. Do marine'a i predatora cały czas ktoś gada, mówiąc im, co mają robić - a i grając obcym widzi się na ekranie jakieś literki i zdania z podpowiedziami! Jakim cholera prawem ksenomorf widzi jakieś literki?!

Marine - ludzie mają najsłabszą kampanię w nowym Aliens vs Predator. Boleśnie liniowa, bez żadnych zwrotów akcji, utrzymana ciągle w tym samym tempie - nudna po prostu jak siedem nieszczęść. Poza pierwszym etapem zrezygnowano w ogóle ze straszenia i gra traci kompletnie urok horroru (obie poprzednie uderzały w tę nutę do samego końca), a staje się sztampowym do bólu shooterem, niezbyt eleganckim, koślawym wręcz nawet. Nie zdziwiłbym się widząc taką kiepską konstrukcję w grze niskobudżetowej - tutaj razi ona nie przez kontrast z pozostałymi elementami, które też nie są najwyższych lotów, ale w zestawieniu z oczekiwaniami oraz tym, jak to wszystko wyglądało w poprzednich grach... czyli o wiele lepiej.

Udźwiękowienie - muzycy z Rebellion mieli olbrzymie pole do popisu przy komponowaniu ścieżki oraz nagrywaniu odgłosów... ale postanowili na to pole nie wychodzić, tylko zostać u siebie w mieszkaniu. Zamiast czarować i przerażać odgłosami, zamiast porywać muzyką i zagęszczać atmosferę ciszą, Aliens vs Predator oferuje kilka ogranych motywów wziętych z filmów oraz ciągle powtarzające się, nieprzekonujące, mało wiarygodne odgłosy tła, które nigdy z tego tła nie wychodzą. A powinny, w takiej grze powinny koniecznie. Duży, duży minus za skopanie dźwięku.

Nie chciało mi się grać - serio. Jestem fanem. Poprzednie gry połykałem po prostu. A tutaj? Przebijałem się na siłę, wyglądając końca udręki. Tylko ksenomorfem bawiłem się z przyjemnością, predator był nudnawy a marine już bolesny jak rwanie trzonowca. Autorzy nie potrafią wciągnąć w swój świat, nie potrafią wykreować atmosfery, co przy tak klimatycznym, pełnym potencjału tle jest podwójną zbrodnią. Grę rzuciłbym w kąt po kilku godzinach, gdyby nie to, że po tych kilku godzinach okazało się, że jestem już za połową i jednym małym wysiłkiem mogę zaliczyć całość. To się poświęciłem, i skończyłem. Jestem teraz mądrzejszy o wiedzę, że autorzy planują sequel - ze wszystkich trzech końcówek wynika to niezbicie.
Wiele dobrych gier nie potrafi sprostać oczekiwaniom, nakręconym przez wielkie kampanie marketingowe - i zawodzą, choć w gruncie rzeczy nie są złe. Aliens vs Predator do nich nie należy. To nie jest dobra gra, tylko najwyżej mocno średnia, przynajmniej w singlu. Zawodzi więc podwójnie. Na początku obawiałem się, że to będzie słabizna, znając mierne dokonania zespołu Rebellion z ostatnich lat - ale potem pozwoliłem się przekonać screenom, filmom i wywiadom, że będzie fajnie. Nie powinienem rezygnować z pierwszego wrażenia - Rebellion rzeczywiście nie udźwignął tego ciężaru. Wielka szkoda, że nie pozwolono nowego Aliens vs Predator zrobić autorom drugiej części, Monolith. To są fachowcy, którzy nawet jak się potkną (FEAR 2) to i tak z wdziękiem i gracją. A Rebellion wyłożyło się jak długie i boję się nawet sprawdzać, czy przypadkiem nie wylądowało w czymś brzydko pachnącym.

Może multiplayer poprawi ogólną ocenę Aliens vs Predator. Szczerze na to liczę i mam nadzieję... Pogramy i napiszemy o tym w najbliższym terminie.
Sławek Serafin
GameCorner jest oficjalnym patronem gry Aliens vs Predator
Ocena:
0 głosów
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX