Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
Borderlands, nowa gra od Gearbox, którzy nie przy jednym FPSie maczali palce. Weterani branży postanowili na razie pozostawić Brothers in Arms i zająć się nową marką. Znane elementy wymieszali ze sobą, otrzymując niespotykaną mieszankę - pustkowia w komiksowej grafice, strzelanka z elementami hack & slash. I teraz każą nam tę mieszankę strawić. Da się?
Klimat - Świat nie jest nowatorski, znowu mamy Wasteland, na którym spotkamy szaleńców. Tło nie jest więc nowe, ale komiksowa grafika sprawia, że wszystko nabiera specyficznego, wprost groteskowego charakteru. Dodać do tego często przejaskrawioną przemoc i otrzymamy klimat, który odkryciem Ameryki nie jest, ale trochę świeżości w sobie ma.
Rozwiązania - Gra posiada parę naprawdę fajnych rozwiązań, od tych klasycznych, jak cztery różniące się postacie i ich specjalne umiejętności (łowca specjalizujący się w snajperkach może "przywołać" orła, który zaatakuje wrogów, a żołnierz specjalizujący się w karabinach czy strzelbach może rozstawić działko), po ciekawsze, jak druga szansa. Na czym ona polega? Jeśli wróg cię powali, masz jeszcze krótką chwilę na wystrzelanie magazynku. Jeśli przy okazji kogoś zabijesz, otrzymasz drugą szansę - powstaniesz z kolan i będziesz dalej walczył. Jeśli nie, czeka cię odpłatne wskrzeszenie w pobliskim punkcie. Całkiem pomysłowe ułatwienie, chociaż w przypadku łowcy bywa także frustrujące - jeśli zabiją cię na odległy dystans, nie dosięgniesz żadnego skurczybyka. Takie zmarnowane szanse bolą.
Strzelanie - Gra jest połączeniem FPSa z Diablo, więc mamy zdobywanie punktów doświadczenia, wypełnianie zadań, zdobywanie lepszej broni i etc. Aby ten system miał jakikolwiek sens, trzeba było wprowadzić paski zdrowia zarówna nam, jak i przeciwnikom. Zazwyczaj takie rozwiązania sprawdzały się słabo, co najwyżej przeciętnie - większość FPSów przyzwyczaiła nas do szybkiej walki, nie zaś długich batalii w stylu cRPGów. Z Borderlands mogło się skończyć podobnie, ale całe szczęście okazuje się, że jest całkiem sprawnie i przyjemnie. Po części to zasługa umiejętnie zbalansowanej żywotności z obrażeniami broni (zabicie jednym strzałem za pomocą headshota jest jak najbardziej możliwe), a po części z efektowności walki - ciała tryskają krwią, a broń i granaty nie szczędzą fajerwerków (jedna strzelba raz na jakiś czas wywoływała prawdziwy wybuch elektryczny - ciała wrogów pięknie się smażyły). Walka nie jest więc tylko nudną walką statystyk i współczynników.
Kooperacja - Ta gra ma potencjał w rozgrywce dla dwóch-czterech graczy. W sumie trudno tu mówić o potencjale, ta gra po prostu została do tego stworzona i tyle. Masz kilku znajomych zaopatrzonych w mikrofonu, którzy nie stronią od komentarzy? Znajomych, z którymi zawsze dobrze pogadać, jak i pograć? No to Borderlands jest dla Was. Ta gra to wręcz platforma do wspólnej zabawy - nie absorbuje uwagi gracza swoją fabułą czy skomplikowaniem, daje tylko wielki, przemyślany plac zabaw, w którym "fabularną" treść tworzą pogaduszki i komentarze do rozgrywki.
Nuda - Tylko że ten wielki plac zabaw jest niesamowicie nudny, jeśli go przemierzać samemu. Wszystko, co sprawia, że gra ma potencjał być wspaniałą platformą do wspólnej rozgrywki, jest wadą w rozgrywce jednoosobowej - nieabsorbująca fabuła jest jednocześnie bardzo oszczędna w środkach i po prostu nudna. Zadania również - bij, zabij i koniec. Aby odzwierciedlić wagę tej wady dla rozgrywki jednoosobowej, powinienem rozbić ten punkt na kilka - przemierzać Boredlands (jak to nazwał grę jeden z czytelników) samemu to masochizm (a to słowa drugiego czytelnika). Fajne do czasu, ale ile można się kręcić bez celu? Problem dotyczy szczególnie tych, którzy nie są specjalnymi zwolennikami gier Diablo i samo zabijanie przeciwników im nie wystarczy. Tak jak mi.
PCtowa wersja - Ta gra niestety jest ucieleśnieniem wielu wad tzw. PC Gamingu. Bawienie się w ustawieniach systemu po to, aby ją uruchomić, to tylko początek zabaw. Później musiałem się zmierzyć z godnym pożałowania GameSpy, odblokowywaniem portów, próbą zrozumienia zawiłości podłączania się do gier lub zapraszania do rozgrywki znajomych. A później... cóż, jeśli gracz musi grzebać w plikach konfiguracyjnych, aby wyciszyć mikrofon, to to nie jest dobry znak. Niestety, PCtowa wersja, chociaż wydaje się nieźle zrobiona, nie raz zmusi nas do odwiecznej wędrówki po forach dyskusyjnych w poszukiwaniu pomocy.
Tak jak pisałem we wstępie, na razie moje zainteresowanie grą opadło. Ta gra oferuje jednak zbyt mało dla samotnego gracza, aby wywołać syndrom "jeszcze jednego poziomu". Nie znaczy to jednak, że jest ona zła, a wysokie oceny są nieuzasadnione - jeśli masz dobrych znajomych, którzy mają czas, pieniądze, chęć i niewyparzone języki, to będziesz się pewnie bawił świetnie. A jeśli nie masz... no cóż, zawsze możesz liczyć na nieznajomych, choć to raczej marna pociecha.
Paweł Płaza
Ocena:
1 głos
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX