GameCorner
http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Gazeta.pl > - wiadomości, recenzje, wideo, screeny - Gamecorner.pl >  recenzje

Fight Night Round 4 - recenzja

fight night round 4

fight night round 4

Najlepsza gra bokserska. Dobra bijatyka. Frustrująca gra towarzyska. 

 

Boks - upadły król

 

FNR4 niewątpliwie nie ma żadnej konkurencji. Gier poświęconych boksowi praktycznie nie ma. Jest słabiutki Prize Figher, jest komiksowy FaceBreaker i są... poprzednie edycje FNR. To właściwie wszystko.

 

Przyczyna takiego stanu rzeczy jest jasna i nie wynika, wbrew pozorom, z lenistwa deweleporów czy braku pomysłów na dobrą grę. Po prostu sama boks, jako dyscyplina sportowa, przestał być atrakcyjnym produktem. W poprzednich dekadach ludzie żyli wielkimi pojedynkami, ekscytowali się gwiazdami, czekali na kolejne walki gigantów.

 

Niestety, to się skończyło. Współczesne "gwiazdy" bardziej nadają się na karykaturalnych przeciwników Rocky'ego niż na idoli. Dość powiedzieć, że wiem jak wyglądają (tak), ale nie potrafię wymienić ich nazwisk. Boks stracił magię, głównie na rzecz walk MMA, a nowym bohaterem jest pan Fedor.

 

EA Sports doskonale zdaje sobie z tego sprawę i skupiło się na... nostalgii. Złota epoka boksu należała do Muhammada Alego, Joe Fraziera, George'a Foremana. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych masową wyobraźnią rządził Żelazny Mike Tyson. To on był "najgroźniejszym człowiekiem na świecie". I to właśnie na tych sentymentach i wspomnieniach opiera się najnowszy FNR. Mało w nim aktualnych mistrzów (no dobra, jest Adamek), najważniejsze są stare legendy.

Tomek Adamek Fight Night Round 4

 

I mi to odpowiada. Chociażby z tego powodu, że dla mnie to właśnie boks jest królem sportów walki, a Cassius Clay to jeden z moich idoli. Tylko czy to wystarczy, żeby przekonać do zakupu wszystkich tych, którzy na hasło Ali odpowiadają chórem: Baba i 40 rozbójników?

 

W brzuch go!

 

Przed premierą gry dużo było opowiadania o zmianach modelu fizycznego, skupieniu się na realistycznych zachowaniach, lepszym odwzorowaniu odmiennych stylów walki (na dystans, z bliska). Rzeczywiście, w porównaniu do trzeciej części serii widać zmiany. Ali boksuje zupełnie inaczej od Tysona - ten pierwszy trzyma przeciwnika z daleka za pomocą prostych i haków, ten drugi zdecydowanie lepiej czuje się w walce kontaktowej (porada: grając Tysonem warto od czasu do czasu przyłożyć z główki. Poprawia humor).

 

Ciosy są bardziej dopracowane - można trafić czysto, można uderzyć z kontry i "otumanić" przeciwnika, można nadziać się na gardę albo kompletnie minąć się z celem. Są też uderzenia pośrednie - coś tam trafiamy, ale skutków za bardzo nie widać. W teorii koneserzy boksu mogą być zadowoleni. 

 

Niestety, są i problemy. Fajnie, że jest dużo kombinacji, ale w praktyce sprawdza się jedna taktyka - walenie w brzuch i wyczekiwanie na odpowiedni moment do kontry. Nawet najlepsza, najcelniejsza seria ciosów nie jest w stanie zastąpić jednej fangi po uniku. To dziwne. I nudne. Ja marność takiego rozwiązania przetestowałem w najbanalniejszy sposób. Włączyłem grę dla dwóch, po jednej stronie Tyson, po drugiej Adamek. W normalnym świecie po pierwszym podbródkowym Żelaznego Mike'a z naszego Górala nie powinno nic zostać. W grze doprowadzenie do knock-downu wymaga kilka ciosów. No cóż...

 

Mimo takiego braku realizmu gra się świetnie. W trybie kariery (nazwanym Legacy) prowadzimy wybranego boksera do celu, jakim jest zdobycie mistrzostwa. Kolejne walki przetykane są treningami (szybko się nudzą), dzięki którym nasz bohater uczy się fachu (czyt. poprawia współczynniki typu "siła lewej ręki") i czytaniem e-maili. Nic wielkiego, ale wciąga. Dobra bijatyka.

 

"Ładne granie"? Nie tutaj

 

Jednak nie tak dobra jak inni konkurencji na rynku "nawalanek". Nie oszukujmy się. Boks nie jest najbardziej widowiskowym sportem na świecie. Fajnie to się ogląda najefektowniejsze knock-outy i skróty walk na zbliżenia. A FNR4 dla postronnego obserwatora to kilkanaście minut chaotycznego okładania się pięściami po brzuchu. Dopiero bardziej zaawansowani gracze dostrzegą pewne niuanse rozgrywki i spróbują je wykorzystać w boju. Wszyscy inny, którzy przynieśli pudełko z grą ze sklepu i postanowili rozerwać mogą się rozczarować. Tak było z moim dobrym kumplem, który wpadł do mnie na chwilę pograć. Jego reakcja była symptomatyczna

O nie, tylko nie te nudy. W to się nie da grać, nawet śmiesznie nie jest!

Cóż, co racja to racja.

 

 

Dobra bijatyka to gra, wbrew pozorom, towarzyska. Najlepsze walki toczyłem (na jednej klawiaturze!) w serii Mortal Kombat, Street Fighter czy Virtua Fighter. Były emocje, był śmiech, było uczenie się nowych ciosów, była wreszcie wyrafinowane taktyki. Była radość i zabawa. Niestety, ale mam wrażenie, że tego elementu trochę w FNR4 brakuje. 

 

Nie ratuje sytuacji gra w trybie online, o czym już wcześniej pisałem:

Dla mnie granie, polegające po prostu na zwyciężaniu, powinno być również "ładne". Abstrakcyjnie tego podejścia wyjaśnić się nie da, ale w praktyce łatwo je zdiagnozować. Kiedy gram w boks, to bawią mnie wszelkiego rodzaju niuanse. Lubię stosować kombinacje ciosów. Myśleć nad atakiem. Stosować uniki, kryć się za gardą. Bawić się grą. Niestety, jestem wyjątkiem. Grając wczoraj po sieci co chwilę napotykałem graczy, którzy mnie (pardon my french) bezlitośnie napieprzali Setki ciosów, zero obrony, zero finezji. Nuda. Co gorsze, walki te przegrywałem. Nie potrafiłem się bronić.

Nie trzeba dodawać, że czymś takim dosyć szybko się znudziłem.

 

I co teraz?

 

To gra dla fanów boksu. Jeśli jesteście jednym z nich to będziecie się naprawdę dobrze bawić, bo Fight Night Round 4 to najlepsza gra tego typu w historii. Wymagająca, przemyślana, z perfekcyjną oprawą techniczną. Nie ma się do czego przyczepić.

 

Jeśli jednak szukacie zwykłej gierki do rozerwania się na kanapie lub po sieci z kolegami - zastanówcie się dwa razy. Mnie kilka drobnych, ale denerwujących usterek odstraszyło od grania, a reakcje moich znajomych, nie będących fanami boksu, dały mi wiele do myślenia. Zwłaszcza, że spędziliśmy dobrych kilkadziesiąt minut nad demem UFC 2009 Undisputed.

 

Obym się mylił, ale mam podejrzenia, że może to być jedna z ostatnich gier bokserskich. 

 

Radek Zaleski

 

NAJNOWSZE INFORMACJE

 

INNE RECENZJE

PSX Extreme:

Tytuł naprawdę udanie naśladuje rzeczywisty boks, będąc przy tym niesamowicie grywalnym, a do tego prezentuje się wprost wybornie pod względem graficznym

Gry-online:

Oto przed Wami najlepsza gra bokserska, jaka powstała. Łatwo nauczyć się w nią grać, trudno dojść do perfekcji ? klasyczna zasada projektowania gier nie kłamie. FNR4 to świetna produkcja, którą każdy może się zainteresować. Jak dla mnie jest to gra ciekawsza niż sport, który symuluje. Nie bijcie.

PYTANIE 1 Warto kupić?

  • Tak, to świetna gra
  • Nie
  • Nie wiem, nie lubię boksu

PYTANIE 2 Bijatyki - realistyczne czy zabawne?

  • Realizm
  • Zabawa
  • W ogóle nie gram w bijatyki
Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: