
Nie mógłbym się powstrzymać przed zadaniem tego pytania: "Co ty wiesz o graniu?!". Innymi słowy: czy Bogusław Linda gra na komputerze albo konsoli?
Zostawiłem to córce troszeczkę.
A czy fakt, że gra nie jest dla pana najbliższym medium, nie ma jakiegoś wpływu na pracę przy niej?
Kiedyś grałem troszeczkę, jeszcze w początkach samych gier wideo. Razem z moim przyjacielem Maćkiem Ślesickim bawiliśmy się w różne Quake'i i inne sprawy. A potem niestety prace zawodowe nas zmusiły do porzucenia tej zabawy.
Domyślam się, że aktorzy często kreują swoje postaci, zanim wystąpią w filmie - czy przy dubbingowaniu gry jest podobnie? Czy tutaj też ma miejsce proces psychologicznego wchodzenia w postać?
Nie, nie. Jest to dosyć specyficzna praca, bo rzeczywiście - do takiego dochodzę wniosku - kompletnie różni się od pracy przy filmie animowanym. Film animowany jest dosyć podobny do gry, tylko że film ma jedną wersję, jeden ciąg zdarzeń, nie jest zależny od gracza. Czyli można gdzieś tam znaleźć logikę postaci i jej psychologię. Zabawa w dubbing filmu animowanego jest dosyć podobna do dubbingowania filmów fabularnych. Natomiast tutaj ta zabawa robi się trochę ciekawsza i trochę trudniejsza. Ciekawsza dlatego, że są szalenie ważne nawet intonacje zachowań bohatera (bo tutaj już nie mówimy o psychologii, po prostu jest naparzanka i tyle). Ważne są zachowania bohatera, to, w jaki sposób on reaguje i to w mikrosekundach. Dlatego powiedziałbym, że to jest jakoś bliższe realizacji muzycznej - zwłaszcza, że podczas pracy nie widzi się obrazu...
Wyobrażam sobie, że gdyby ktoś na ulicy zagadał do pana tekstem na przykład Franza Mauera...
A myśli pan, że to się nie zdarza? <śmiech>
...to pewnie skojarzyłby pan z cytat z filmem. A jakby pan zareagował, gdyby ktoś odezwał się tekstem z gry? Skojarzyłby to pan? Czy może jest tak, że przy dubbingu wypowiada pan swoje kwestie i zostawia odgrywaną postać w studiu nagraniowym, zapomina o niej?
Wie pan, boję się, że jednak taki ktoś nie dałby rady się tak odezwać, bo jest to szalenie trudne, mnie samemu to z wielką trudnością. <śmiech> Poza tym w grze chyba nie ma takich porzekadeł, które by się potem długo pamiętało. Myślę, że gracze będą zainteresowani przede wszystkim swoim biznesem, czyli wygraniem gry, a nie naśladowaniem głównego bohatera.
W obiegowej opinii wciąż trochę pokutuje stereotyp, że gry są niepoważne, że "są dla dzieci". Czy uważa pan, że gry mogą być zabawą dla "prawdziwego faceta"? Pytam, bo w powszechnej świadomości uchodzi pan właśnie za synonim prawdziwego faceta.
Ja myślę, że są taką zabawą. Przecież na całym świecie są grupy graczy, cały świat ze sobą gra, kombinuje, wspólnie się bawi, to jest jakaś wspólna przygoda. Czy się lubi tę przygodę, czy nie, to już jest sprawa dowolna i prywatna każdego z nas. Ja wolę pojechać do Afryki niż oglądać ją w grze, ale gdybym nie miał tej możliwości, to pewnie bym siedział i grał.
Dzięki za rozmowę.
Dziękuję.
Indagował i notował
Piotr Kubiński
PS: Więcej o God of War 3 przeczytacie na Polygamii.







![Przebudzenie diabła. Wieczór z premierą Diablo 3! [Relacja na żywo Poly]](http://bi.gazeta.pl/im/4/11723/z11723774D,Wieczor-z-Diablo-3.jpg)















