GameCorner
http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Gazeta.pl > - wiadomości, recenzje, wideo, screeny - Gamecorner.pl >  newsy

Wrażenia z bety Anno 1404

Pamiętacie, że dostałem wczesną wersję Anno 1404 do pogrania? A pamiętacie, że gdzieś koło 1 czerwca miał być tekst o tej grze? Zapewne niestety tak. I teraz mnie dręczą wyrzuty sumienia (o imieniu Radek), które nie pozwolą mi spać, jeśli czegoś nie napiszę. Dlatego...

 

Zapraszam do przeczytania tekstu o grze, która wywołuje mnóstwo dylematów.

 

 

Gry pełne dylematów

 

Gry z gatunku City-building (co po naszemu to będzie tworzenie miast) to istny koszmar dla niezdecydowanych ludzi. Pierwszy dylemat zaczyna się już na początku: czy chcę grać łatwo i przyjemnie, czy też zbudować najcudniejsze miejsce na naszej kochanej Ziemi? Jeśli wolisz pierwszą opcję, wybierzesz na początku kampanię i będziesz wiódł spokojny żywot wykonawcy cudzych poleceń. Jeśli zaś jesteś równie ambitny co ja, to od razu rzucisz się na tryb Sandbox (piaskownica) i rozpoczniesz rozgrywkę bez żadnych skrępowań... i zabezpieczeń.

 

I wtedy zaczyna się drugi dylemat: czy chcesz zrealizować plan "minimum" i sprawić tylko i wyłącznie, aby twój miastowy twór funkcjonował sprawnie, czy też wolisz zbudować największy ośrodek cywilizacji jaki historia znała? Ja, jako ambitny koleś, zawsze wybierałem ten drugi wariant. I to zapewne dlatego zawsze w SimCity 4 wybierałem jak największą, pustą planszę, na której nie było drzew, wąwozów ani innego świństwa, które mogłoby popsuć lub zabrać miejsce toksycznej urbanizacji (dopuszczałem jedynie istnienie jednej rzeki).

 

Jak więc widzicie, mamy już za sobą dwa trudne dylematy. A w Anno 1404 dochodzi jeszcze kolejny, ponadprogramowy - którą wyspę wybrać?

 

 

Ahoj stary lądzie!

 

Tak, jeśli ostatnie kilka lat nie miałeś nic do czynienia z Anno, a co gorsza dopiero teraz zaglądasz na Gamecornera i nie zauważyłeś tekstu Perły z lamusa 19: Anno 1602, to czuję się w obowiązku Cię poinformować niezwłocznie, że w Anno zakładasz miasta na wyspach. W poprzednich częściach - 1602, 1503, 1701 (w tej kolejności, zaczynając od początku serii) było to fajne, bo czuło się dreszcz odkrywania nowych lądów, nowego świata, Ameryki. W 1404 zaś teoretycznie nie powinno być fajne, bo to stary świat, nasza stara Europa i nasz stary-nowy Orient. Ale hej! Czy to, że niczego "nowego" nie odkrywamy oznacza, że jest to gorsze? Ziemia to ziemia! I ta tutaj, i ta tam udźwignie drewnianą konstrukcję pierwszego magazynu.

 

Dla dobra tego tekstu ustalmy, że nie będziemy rozstrzygać dylematu wybory wyspy, każdy ma własne preferencje (ja lubię te wielkie i przestrzenne) co do tego. A więc stanął już magazyn. Seria Anno różni się tym od innych City-buildingów, że tutaj nie kupisz domku za pieniądze, ani nie postawisz tabliczki "mieszkać tutaj!" która ściągnie jakoś mieszkańców. Nie, to jest bardziej skomplikowane. Najpierw musisz zacząć produkować pierwsze produkty.

 

Statek, jako że ma ładownię, ma też ładunek (ważna wskazówka do gry!). Ładunek startowy pozwoli tylko na pierwsze kroki - stworzenie własnego źródła dóbr. Dla drewna do budowy domków musisz zbudować chatkę drwala, dla ryb chatkę rybaka. Później stawiasz pierwszy plac miejski, budujesz domki, wprowadzają się do nich chłopi, liczebność miasta rośnie, pojawiają się nowe opcje budynków, kupujesz narzędzia (bo twoi podopieczni są za głupi, aby wydobywać rudę żelaza), budujesz pierwsze plantacje konopi (dla włókien, a nie tego, o czym myślicie!), produkujesz pierwsze koszule, chłopi awansują do mieszkańców, pojawiają się nowe budynki, zaczynasz produkcję narzędzi (bo wreszcie są mądrzy na tyle, aby wydobywać rudę żelaza), ustanawiasz pierwsze kontakty handlowe, budujesz statki, produkujesz więcej towarów... Proste? Nie!

 

 

Problem skali

 

Nie pod warunkiem, że jesteś tak ambitny jak ja. Szybko bowiem we wszelkich dobrych City-buildingach pojawia się problem skali (tak go nazwijmy). I kolejne dylematy. Wraz z rozrostem miasta pojawiają się bowiem dwa podstawowe problemy: jak spełnić wygórowane żądania mieszkańców oraz jak sprawić, aby było ich jeszcze więcej.

 

Pierwszy problem jest pozornie prosty - wystarczy dawać im to, czego chcą. Wykonanie jednak jest o wiele trudniejsze. Im jest ich więcej, tym więcej ton chcą tego samego. Aby im dostarczyć te tony albo poświęcasz resztę wyspy (pod warunkiem, że jej gleba na to pozwoli) na różnego rodzaju plantację, albo sięgasz po dzisiejszą(wczorajszą) technikę biznesową - zaczynasz przenosić produkcję towarów na inne wyspy, aby potem sprowadzić je do metropolii (cóż za ironia, kolonia, która ma własne kolonie).

 

Drugi problem jest ściśle powiązany z pierwszym. Tak jak pisałem - im więcej będziesz chciał mieć mieszkańców, tym więcej będziesz potrzebował ziemi, tym więcej będziesz musiał mieć wielkich kolonii produkcyjnych i... skracając oraz upraszczając moją rozległą analizę - zrobi się wielki miszmasz, który będziesz musiał ogarnąć.

 

 

Anno 1404 - coś nowego do czegoś starego

 

Sytuacji nie poprawiają (na szczęście) nowe elementy w Anno 1404. Okazało się bowiem, że im wcześniejszy okres tym... bardziej krnąbrni mieszkańcy. To już nie są protestanccy Purytanie lub głodni Irlandczycy, którzy zjedzą surowego ziemniaka i ich dzień będzie piękny jak nigdy. To są prawdziwi, średniowieczni mieszczanie, którzy nie znają umiaru! O ile chłopi wymagają z żywności jedynie ryb, tak mieszczanie chcą i ryb i przypraw. Potrzeby osadników, jak żywność czy religia, rozbito na poszczególne "produkty" i nie wystarczy już zapewnić im najlepszy aktualnie towar na rynku - muszą mieć dostęp do wszystkiego co było wcześniej i tego, czego chcą teraz. Nie muszę chyba mówić, że to komplikuje trochę rzeczy?

 

Kolejną kwestią jest Orient. Nasi, europejscy ludzie, chociaż do tego się nie przyznają, pragną tego co jest ze Wschodu. Na początku objawia się to nienaturalnym zamiłowaniem do przypraw, które trzeba migiem załatwić kupując je u wezyra (jednej z neutralnej frakcji na mapie, która Cię nie atakuje i się nie rozwija, ale może z tobą handlować). Kupowanie przypraw na długo jednak nie wystarczy, ładunek dostępny do sprzedaży jest drogi i mały, więc trzeba zacząć samemu je produkować... ale nie można. Tzn. można, ale musicie podarować wezyra jakiś podarunek, dzięki czemu dostaniecie dostęp do orientalnych budynków i technologii. I będziecie musieli założyć nowe, nomadzkie miasto na pustynnej wyspie i zacząć produkować to, czego pragną nasi.

 

Ach, umknęłaby mi tylko jedna techniczna kwestia. Za co kupić podarunek? Oczywiście, że za... punkty honoru. Otrzymuje się ja za różne rzeczy (głównie pokonywanie kolejnych szczebli w rozwoju miasta i wykonywanie prostych misji zlecanych przez neutralne frakcje), a potem wydaje na podarunki lub pewne ulepszenia. Jako że jest to wczesna wersja gry (pozbawiona gdzieniegdzie opisów i nieocenionej ANNOpedii), to trudna mi powiedzieć, co te ulepszenia konkretnie dają, ale z pewnością jest to kolejna rzecz, którą musi się zająć nasza umęczona głowa.

 

 

Anno 1404 to nadal Anno

 

Banalne podsumowanie, ale jak na razie sądzę, że wystarczy, w końcu to wrażenia z bety (czyli nie recenzja dla ścisłości). Do przetestowania jest jeszcze parę spraw, m.in. jak sprawuje się armia (kompletnie skopana w 1701 i 1602 oraz zapewne 1503, nie grałem) i dyplomacja (jak wyżej, chociaż z tego co zauważyłem, to nie ma wielkiej poprawy). Z drugiej strony jest to gra City-building, a nie Total War, a fanów serii z pewnością ucieszy informacja, że to nadal jest stare dobre Anno... tylko porządnie ulepszone*. Ci natomiast, którzy ani z Anno, ani z grami tego typu nie mieli do czynienia, mogą śmiało się nią zainteresować. Zasady są w niej same z siebie banalnie proste (oprócz dylematów). Tak jak pisałem: problemem nie jest osiągnąć sukces budując szczęśliwe, małe miasteczko na najwyższym stopniu rozwoju. Problemem jest zrobić to samo w skali 10-krotnie większej. To jest prawdziwe wyzwanie!

 

A teraz całkowicie subiektywnie - zapewne wiecie, że przy okazji komunii (trochę po niej) dostałem Anno 1602 (Radek się wygadał). Z serią łączą mnie więc bardzo miłe wspomnienia (oprócz tego, że gra była cholernie trudna i cały czas leciałem na kodach), jak i z całym gatunkiem City-building. I choć przez lata grania się zmieniłem - od krwistego tyrana, który jest w stanie zmienić całe miasto w slumsy na potrzeby budowy piramidy w Faraonie, po czułego burmistrza, któremu serce się kraje, kiedy musi obciąć dotacje na szpitale w SimCity 4, bo budowa lotniska nieźle go zadłużyła  -, to wiem jedno: gry z tego gatunku są znakomite. Jeśli nigdy nie miałeś z nimi do czynienia, Anno 1404 jak na razie szykuje się na doskonałą propozycję na początek. Poczucie bycia władcą i budowniczym w jednym powinno Ci się spodobać. A jak nie, to cóż... wg mnie jesteś dziwny.

 

Paweł Płaza

 

PS Nie pisałem o grafice, bo brutalnie zakładam, że każdy może ocenić ją sam po screenach i filmikach (jest świetna). Co do zaś oprawy audio, muzyka jest naprawdę... świetna. Jak zwykle.

 

PSS Chyba zainstaluję SimCity 4...

 

*Porządnie ulepszone, ale kilka rzeczy z takiego Anno 1701 zarzucono, np. wizyty honorowych gości.

 

 
 
Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: