wiadomości

Dyskusja: Piractwo a wolność kultury i Internetu

Paweł Płaza
03.05.2009 16:01
A A A Drukuj
Z jednej strony mamy wydawców walczących z piratami, z drugiej internautów walczących z rządami. Czy walka z piractwem powinna wspierać działania ograniczające wolność w Internecie?

 

 

Parlament i trudne głosowanie 5 maja

 

Na pewno zauważyliście długie komentarze jakie wklejał nie raz i nie dwa użytkownik o nicku prawda (jeden jest np. pod wiadomością o nowym Stalkerze). Co jest przyczyną tych komentarzy? Cytując tekst z Alert24.pl:

Parlament Europejski chce podzielić dostęp do internetu na tzw. "pakiety", w których - w zależności od zasobności portfela - klient będzie miał wymienione witryny, z których może korzystać. Organizatorzy protestu ostrzegają, że takie wyznaczenie "pakietów" spowoduje zablokowanie dostępu do wielu niszowych witryn.

Krótko mówiąc jeśli Parlament przegłosowałby odpowiednią ustawę 5 maja, to istnieje ogromna groźba zaistnienia czegoś na kształt cenzury w Internecie. Cenzury, która nie tylko odcięłaby piratów od ich ulubionych stron, ale przede wszystkim mogłaby zdławić wszelkie niezależne inicjatywy. Tego się zresztą obawia wypisany w swojej wpisie "Które prawo dla nich, albo jak utrudnić życie ludziom kreatywnym."

Drugą sprawą jest biznes. Póki co rynek reklam to głównie telewizja, ale zmiana proporcji jest wyłącznie kwestią czasu. W tej chwili każda, nawet najmniejsza i najbiedniejsza, firma może zaistnieć na całym świecie, jeśli umiejętnie wykorzysta internet. Po wprowadzeniu projektu w życie takie możliwości szybko znikną, ponieważ intenauci będą mieli dostęp wysokiej jakości do treści, jakie wybierze dla nich provider opłacany przez monopolistów.

Sprawa odbiła się szerokim echem w Internecie. Została m.in. uruchomiona specjalna witryna przeciwko Pakietowi Telekomunikacyjnemu, pisał o nim Dziennik Internatuów, a o 12 miała ruszyć manifestacja zorganizowana m.in. przez Partię Piratów do której udziału zachęcał Richard Stallman, osoba związana z wolnym oprogramowaniem.

 

 

 

 

Darmowy dostęp do kultury?

 

Przy okazji pakietu oraz ostatnich perypetii z piractwem (o których później) na nowo pojawia się kwestia dostępności do dóbr kultury. Interesujące stanowisko w rozmowie z Metrem przedstawił Jarosław Lipszyc, prezes fundacji Nowoczesna Polska:

Metro: Prof. Jacek Hołówka twierdzi, że ściągamy bezkarnie pliki z internetu, bo w sieci czujemy się niewidzialni, a przez to bezkarni. Ojciec Tomasz Dostatni nazywa ściąganie kradzieżą i grzechem. Pana też oburza taki proceder?

Jarosław Lipszyc: Dostęp do internetu to dostęp do kultury. Dostęp do kultury jest czymś głęboko dobrym. Internet jest niesamowitą szansą - po raz pierwszy w historii cywilizacji mamy możliwość udostępnienia sumy dorobku kulturalnego ludzkości, stworzenia największej biblioteki na świecie. Prawo autorskie ma dwa wymiary: z jednej strony musimy szanować autorskie prawa majątkowe, z drugiej strony mamy konstytucyjne prawa odbiorców. To musi być zrównoważone. Niestety, w ciągu ostatnich 20 lat prawa zmieniały się tylko w jednym kierunku - były coraz bardziej restrykcyjne, czyli utrudniały dostęp do kultury. To bardzo zły kierunek, szkodliwy. Dlatego warto pamiętać, że ściąganie jest legalne, nie ma tu ani naruszenia prawa, ani czynu niemoralnego, podobnie jak nie jest niemoralnym pójście do biblioteki. Prawo łamią tylko ci, którzy bez odpowiednich pozwoleń publikują i udostępniają treści. W kinach puszczane są reklamy producentów filmów mówiące że ściąganie to kradzież. To nieprawda: to ani nie jest kradzież, ani nawet naruszenie prawa. Tym bardziej nie jest to nic nagannego etycznie. Ale jak wiadomo, kłamstwo powtórzone tysiąc razy...

Warto przeczytać cały wywiad, szczególnie że nie jest długi, a bardzo interesujący.

 

Czy piractwo jest więc dobre? Na pewno nie uważa tak Michał Kiciński z CD Projektu, który nie daje wiary tłumaczeniom piratów, że i tak oryginału by nie zakupili. Podkreśla jednak, że nie należy z użytkownikami, którzy nielegalnie ściągają gry, walczyć przy pomocy zabezpieczeń DRM, bo odnoszą one przeciwny do zamierzeń skutek. Więcej przeczytacie w wywiadzie dla serwisu Gry-OnLine.pl.

 

Rządy walczą z piractwem

 

Prawo państwowe natomiast wydaje się popierać wydawców w ich staraniach. Wszyscy znamy wyrok procesu przeciw serwisowi The Pirate Bay oraz nowe regulacje prawne poczynione w Szwecji (którym, co ciekawe, kilka firm telekomunikacyjnych się sprzeciwiło ). Teraz, po Szwecji, restrykcyjne ustawy chce przepchnąć rząd Francji:

 

Rząd francuski, chcąc ukrócić zjawisko piractwa w sieci, opracował ustawę, na mocy której możliwe będzie odłączanie internautów, którzy notorycznie pobierają filmy czy muzykę z internetu. Uchwalenie ustawy było pewne, gdyż miała ona poparcie prezydenta, rządu i partii rządzącej. Zdziwieniu w Paryżu nie było końca, gdy okazało się, że Zgromadzenie Narodowe ustawę jednak odrzuciło.

Teraz francuski parlament podejmie drugą próbę uchwalenia ustawy, której wejście w życie byłoby realizacją jednej z obietnic wyborczych prezydenta Sarkozy'ego. Wcale jednak nie jest powiedziane, że ustawa zacznie obowiązywać. Plany francuskiemu rządowi może pokrzyżować Parlament Europejski - informuje serwis Ars Technica.

 

Więcej tu.

 

 

 

 

A co słychać w Polsce?

 

A Polska jest jednym z czołowych (yeah! Wreszcie gdzieś jesteśmy wysoko!) państw udostępniających pirackie materiały (w przypadku gier (nie)chlubne 2 miejsce). I co więcej - nie czujemy się z tym źle:

Jaki Polacy mają stosunek do ściągania z internetu, pokazują dane SMG/KRC. W badaniu wykonanym na zlecenie firmy D-Link pytano m.in., co powinna zrobić osoba, która już nielegalnie ściągnęła z internetu np. film. Najpopularniejsza odpowiedź: "Nic nie robić" (39 proc. ankietowanych). Do legalnego zakupu zachęca zaś 14 proc. ankietowanych - przy czym 5 proc. zastrzega, że tylko wówczas, jeśli film się spodobał.

Więcej informacji nt. piractwa m.in. serialów, tabelki, wykresy itp. znajdziecie w artykule "Piratujemy w sieci".

 

Na pocieszenie podam na koniec jedną, pozytywną informację: Stany nas chwalą. Za co? Za walkę z piractwem rzecz jasna!

Urząd Przedstawiciela Handlowego USA listę państw, których postępowaniem w kwestiach piractwa jest zaniepokojony, publikuje od 20 lat. W tegorocznym raporcie rząd USA chwali Polskę za stworzenie narodowego planu walki z łamaniem praw autorskich, za likwidację przez polską policję na początku tego roku "jednej z największych w Europie siatek dystrybucji pirackich płyt" CD i DVD oraz za zlikwidowanie Stadionu Dziesięciolecia w Warszawie, gdzie "sprzedawano duże ilości dóbr podrobionych i pirackich".

Co ciekawe Kanada okazuje się coraz bardziej chuliganić w tych sprawach. Więcej informacji w tekście "Mniej piractwa w Polsce, bo stadion zburzony".

 

Jakie jest Wasze zdanie?

 

I teraz pytanie do Was: jaka jest Wasza opinia na temat proponowanych regulacji przez Parlament Europejski i rządy niektórych państwo oraz problem piractwa? Czy w walce z piractwem powinniśmy ograniczać wolność Internetu? Czy też wręcz przeciwnie: zgodzić się na całkowitą samowolkę kosztem, być może, zmniejsza ilości nowych dóbr kultury oraz spowolnienia rozwoju internetu (telekomy argumentują zasadność Pakietów Telekomunikacyjnych właśnie kwestią infrastruktury sieci)?

 

Jakie jest Wasze stanowisko?

 

Paweł Płaza

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: