GameCorner
http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Gazeta.pl > - wiadomości, recenzje, wideo, screeny - Gamecorner.pl >  newsy

Techmarine, czyli jak przestalem się martwić i pokochałem Dawn of War II

Dawn of War II

Jutro ruszają otwarte testy beta wersji multiplayerowego aspektu Dawn of War II. I zasadniczo powinniście wszyscy spróbować się pobawić tą betą właśnie, choćby po to by zobaczyć, jakie są aktualnie trendy w rozwoju gier sieciowych spod znaku strategii czasu rzeczywistego...

 

 

... w rzeczywistości Dawn of War II nie jest "strategią" lecz grą taktyczną, zarówno w Sieci jak i w singlu. Nie dowodzi się tutaj nigdy większą ilością jednostek niż dziesięć, a i to jest górny pułap, zwykle przez nikogo nie osiągany. Ale, do rzeczy może.

 

Na melodię refrenu klasycznego kawałka The Arrows, I love Rock & Roll śpiewamy...

 

I love Dawn of War!

 

Dobra, ciężko po jakichś dziesięciu godzinach, może więcej, zabawy z sieciową betą stwierdzić, że kocham Dawn of War II - miłość rodzi się zwykle stopniowo. Hmm. Nie, wróć. Grałem wcześniej w singla, grałem też w multi troszeczkę, więc stopniowanie jest. Znaczy się, kocham. Nie wiem czy ze wzajemnością, ale pal to sześć. Strasznie mi się Dawn of War II podoba... choć jest całkiem inny niż poprzednicy.

 

 

To znaczy, na pierwszy rzut oka jest podobny, zwłaszcza do Company of Heroes, od której przejął bardzo wiele elementów, takich jak wykorzystanie osłon, zaawansowaną inteligencję jednostek czy też ten niesławny odwrót, dzięki któremu można uratować jednostki od pewnej śmierci (jeśli mają czystą drogę do tego odwrotu, rzecz jasna). Z drugiej jednak strony w Dawn of War II nie ma wielu rozwiązań, które w CoH były. Nie ma rozbudowy bazy, nie ma takiej ilości pojazdów, brak też odcinania punktów strategicznych zgodnie z zasadami linii zaopatrzenia.

 

It's better to die for the Emperor than live for yourself

 

Można by stwierdzić, że drugi Dawn of War leży gdzieś pomiędzy Company of Heroes właśnie a pierwszym Dawn of War, który był pozbawiony większości wyżej wymienionych opcji. Ale to nie byłaby prawda, bo DoW2 to tak w zasadzie gra nowa, po prostu.

 

 

Na początku nieco to mnie drażniło. Oczekiwałem czegoś w rodzaju CoH, tylko że w realiach Warhammera 40.000 i na to byłem nastawiony. Okazało się jednak, że Relic nie lubi dwa razy wchodzić do tej samej rzeki, a nawet jeśli to robi, to w zupełnie innych gumiakach. Zamiast powielać wcześniejsze rozwiązania postanowili zmienić grę zmieniając przyświecającą jej ideę. Jaka jest nowa idea? Kraft durch freude? Arbeit macht frei? Nie, na szczęście nie.

 

Heresy grows from idleness

 

Dawn of War II przypomina, w multiplayerze, coś w rodzaju skróconego ułamka. Jeżeli pierwszy DoW to cztery dwunaste, a nieco prostsze Company of Heroes to dwie szóste, to DoW2 jest już zwykłą jedną trzecią. Skrócone, pozbawione elementów zbędnych z punktu widzenia samej zabawy. Jednostek jest tylko kilka rodzajów, po 10 na stronę może, licząc z tymi, które uzyskuje się dzięki zdolnościom specjalnym. Cała baza to jeden budynek, który wystarczy dwa razy ulepszyć, żeby uzyskać dostęp do wszystkiego. Na polu walki dowodzi się zaledwie kilkoma małymi oddziałami, poświęcając im cała uwagę i skupiając się raczej na samych starciach a nie ogólnej strategii działania (choć ta też jest istotna). To są fakty. Ale faktem jest też to, że gra się po prostu świetnie a emocje są takie same jak w Dawn of War i Company of Heroes. Pod tym względem nic się nie zmieniło - bo wszystkie te ułamki mają taką samą wartość.

 

 

Grałem głównie jedną frakcją - space marines, bo do nich mam największy sentyment jednak, a na dodatek w Dawn of War II oddano ich po prostu kapitalnie. W pierwszej grze byli potraktowaniu trochę po macoszemu, ot, zwykła piechota, normalni kolesie. Tutaj zaś czuje się, że są to nadludzie, najtwardsi z twardych, którzy kopią tyłki i łamią serca, zgodnie z tłem Warhammera 40k zresztą. Przy nich eldarowie wygladają na mięczaków, orki na głupich brutali a tyranidzi... eee, no tyranidzi też są świetni, ale nie umiem nimi jeszcze grać. Orkami i eldarami zresztą też nie.

 

Cleanse! Purge! KILL!

 

Każda z tych czterech stron prezentuje bardzo odmienne założenia taktyczne - po prostu inaczej się nimi gra. W Company of Heroes dwie pierwsze frakcje były bardzo podobne i dopiero dodatek wprowadził nieco urozmaiceń, tu zaś urozmaicenia są od razu. Na dodatek możliwość wyboru trzech różnych bohaterów, którzy będą prowadzić armię do boju, modyfikuje taktykę w jeszcze dalszym zakresie. W Company of Heroes grało się daną stroną w zasadzie tak samo, niezależnie od doktryny. Różnice były niewielkie (dopiero dodatek to zmienił).

 

 

Tu jest inaczej. Jako defensywny Techmarine rzeczywiście gra się zachowawczo, zdobywając zrywami teren a potem okopując się i czekając na kontrę. Jako Force Commander idzie się ostrzej do przodu, grając bardziej dynamicznie i agresywnie - bo takia jest specyfika tego dowódcy. Apothecary z kolei premiuje spokojny, ciągły ruch do przodu, najlepiej skoncentrowaną siłą połączonych kilku rodzajów bron. Oczywiście, nie ma jednej odgórnie narzuconej taktyki, bo można stosować różne ich wariacje, ale czuje się odmienność tych trzech dowódców - i podobnie jest we wszystkich frakcjach, nie tylko u space marines.

 

 

Ale nie tylko dlatego Dawn of War II tak bardzo mi się podoba. Ta gra po prostu świetna jest (i świetnie wygląda). Emocjonująca w pojedynkach jeden na jeden, premiująca grę zespołową i korzystanie w zalet różnych armii w grach 3 na 3. W becie dostępne są mapy tylko dla tych dwóch trybów, ale w wersji pełnej będą też pozostałe dwa, czyli 2 vs 2 i 4 vs 4. Same mapy są albo zwyczajnie dobre, albo po prostu świetne. Autorzy mają świetne rozeznanie co do tego jak rozmieścić punkty strategiczne by stworzyć pozycje kluczowe jednocześnie nie ograniczając zbytnio możliwości manewru. W Company of Heroes pojedynek mógł się skończyć w zasadzie w ciągu pierwszych dwóch-trzech minut gry, gdy okazało się, że przeciwnik wprowadził swój cekaem do tego jednego jedynego budynku, który panował nad najważniejszym fragmentem mapy. Tutaj tak nie ma, bo zawsze jest alternatywna droga i możliwość zwycięstwa... no, chyba że pozwolimy wrogowi umieścić oddziały na obu drogach prowadzących do naszej bazy. Ale wtedy to już sami jesteśmy sobie winni.

 

Eat Chainsword!

 

Gra się świetnie i nawet Games for Windows LIVE nie przeszkadza jakoś szczególnie. Przeglądarka serwerów działa nieco opornie i czasem się zawiesza a i niełatwo znaleźć dobry serwer do 3 vs 3, ale to dlatego, że w zamkniętej becie jest jeszcze stosunkowo niewielu graczy. Brakuje także kilku drobniejszych , ale przydatnych funkcji - są za to inne, jak choćby bezproblemowe ustawianie się ze znajomymi do meczów rankingowych czy też bardzo przydatna opcja zastępowania graczy opuszczających nagle rozgrywkę przez Sztuczną Inteligencję, co jest o wiele lepszym rozwiązaniem niż zmuszanie do dowodzenia ich jednostkami graczy, których pozostali (w Company of Heroes tak było i w przypadku odpadnięcia jednego gracza było już w zasadzie po bitwie).

 

 

Wiadomo, to dopiero beta. Coś się jeszcze może zmienić w ciągu tych trzech tygodni, które pozostały do premiery pełnej wersji. Ale wątpię, by było gorzej - może być tylko lepiej. Jasne, fani pierwszego Dawn of War będą marudzić, że mało jednostek, że mało frakcji i tak dalej. Miłośnicy Company of Heroes z kolei będą tęsknić za większą ilością pojazdów oraz odcinaniem linii zaopatrzenia. I bardzo dobrze. O to właśnie chodzi. Relic nie zrobiło ani drugiego Dawn of War ani drugiego Company of Heroes, tylko nową, równie dobrą grę. Dzięki temu mamy już trzy świetne, choć różniące się między sobą tytuły. Każdy może grać w ten, który mu najbardziej odpowiada.

 

Purge the Unclean!

 

Mnie odpowiada Dawn of War II i w niego będę grał, bo... miałem za długą przerwę od online w Company of Heroes, w międzyczasie było kilka łatek i gra się już zupełnie inaczej niz wtedy, kiedy ja grałem. Nie chce mi się przekopywać dwa tygodnie przez fora, żeby dogonić peleton. Tutaj startuję razem ze wszystkimi i wszyscy mają równe szanse. I to mi pasuje.

 

 

Postarajcie się zarejestrować jutro w otwartej fazie bety, żeby przekonać się, czy przypadkiem nie pasuje i Wam. I nie przejmujcie się tym, że nigdy nie graliście po Sieci w RTSy, StarCrafta, WarCrafta czy inne Age of Empires. Gry Relic są zupełnie inne. Ja też nie grałem w tamte tytuły, wręcz stroniłem od multiplayera RTSowego - dopiero Company of Heroes to zmieniło. Było po prostu takie dobre. I Dawn of War II w multi też jest taki dobry. To znaczy będzie, po premierze.

 

For the Emperor!

 

Sławek Serafin

 

WSZYSTKO CO CHCIELIBYŚCIE WIEDZIEĆ O DAWN OF WAR II

 

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: