Dawniej było lepiej. Nie kradli gier.
Somalijscy naśladowcy Jacka Sparrowa napadają w Zatoce Adeńskiej na statki handlowe i kradną... gry komputerowe! Agencja Reutersa donosi , że nasilające się ataki współczesnych afrykańskich piratów zagrażają także rynkowi gier .
Piraci poczynają sobie tak śmiało, że kompanie spedycyjne noszą się z zamiarem zmiany szlaków na bezpieczniejsze, wiodące wokół przylądka Horn Dobrej Nadziei. Do tej pory większość ruchu morskiego z Azji do Europy szła przez Kanał Sueski - ale właśnie na tej trasie działają somalijscy piraci. Działają brutalnie, krwawo i bez poszanowania romantycznej pirackiej tradycji z Karaibów, jak pokazał słynny atak na statek wiozący ukraińskie czołgi.
Trzy tygodnie poślizgu
Jeżeli rzeczywiście szlaki handlowe przesuną się na południe i statki wiozące między innymi gry oraz sprzęt różnej maści będą opływały Afrykę, to wszystkie transporty nadchodzić będą z prawie miesięcznym opóźnieniem w stosunku do tych idących przez Kanał - i sam transport będzie o wiele droższy.

Sam Dawson, przedstawiciel International Transport Workers' Federation (ITF), powiedział, że tym razem działalność piratów rzeczywiście zaboli i że:
w te Święta może nie być prezentów z Nintendo
Oczywiście, nie chodzi mu o samo Nintendo, ale o gry wideo w ogóle a być może także o sprzęt komputerowy i konsole, które przecież w 100% prawie przybywają do nas z fabryk na Tajwanie i w Chinach.
Kto by pomyślał...
Sławek Serafin














