Serduszko pika w rytmie Manhunt?
Jak podaje Science Daily , amerykańscy naukowcy (dlaczego zawsze amerykańscy?) dowiedli, że pełne przemocy gry mają wpływ na nasze serce. I to wpływ dalej idący niż nam by się wydawało.
Pierwsze odkrycie, które było wynikiem badań przeprowadzonych na reprezentatywnej grupie grających nastolatków, jest oczywiste - w trakcie gry w produkcje pełne przemocy, serce bije szybciej. Żadne zaskoczenie, znamy to z autopsji, nawet jeżeli nie mierzymy sobie tętna ani ciśnienia podczas gry. Nie trzeba być podpiętym do aparatury EKG by wiedzieć, że serce faktycznie bije szybciej.
Co ciekawe jednak, badania wykazały też, że wariacje w tempie bicia serca nie kończą się po zakończeniu grania - także w trakcie snu dzieciakom od brutalnych gier serce biło szybciej, choć z samym snem żadnych problemów nie było. To oznacza, że grając "ładujemy" swój system nerwowy, który potem oddaje tę "energię" przez jakiś czas, przyspieszając bicie serca właśnie. Między innymi - choć te "inne" na razie nie zostały zbadane.
Samo badanie przeprowadzone zostało na grupie chłopców w wieku 12-15 lat, którzy grali w dwie różne gry - pełną przemocy i tą jej pozbawioną.
Nasze wnioski
Po pierwsze, uprawianie sportu (i seksu) też przyspiesza bicie serca. W ogóle emocje i masa innych czynników sprawia, że serce bije szybciej. Nie da się uniknąć takich sytuacji. Po drugie, brutalne gry budzą emocje, ale i inne gatunki mogą wpływać na nas podobnie - wystarczy, że w trakcie grania będziemy się emocjonować, a to można osiągnąć choćby i w internetowych bierkach. Po trzecie wreszcie - kto daje brutalne gry szczeniakom, którzy nawet 16 lat jeszcze nie mają!? To jest niewychowawcze! Protestujemy i oficjalnie ignorujemy wyniki tego badania przeprowadzonego z pogwałceniem prawa oraz dobrego smaku.
Poza tym, mogło być gorzej. Na przykład tak:
Sławek Serafin














