W wirtualnym świecie gry Maple Story , postać, która należy do 43-letniej nauczycielki poślubiła wirtualnego bohatera 33-letniego pracownika biurowego. Jednak po jakimś czasie postanowił on się z nią rozwieść. Sfrustrowana kobieta zalogowała się na jego konto i zabiła jego wirtualne alter ego. Mężczyzna natychmiast zawiadomił policję - czytamy w Rzeczpospolitej.
To był nagły rozwód, bez słowa ostrzeżenia. Głęboko mnie to zirytowało
tłumaczyła się ze swojej zbrodni nauczycielka.
Nie postawiono jej na razie formalnych zarzutów, jednak jeśli zostanie uznana za winną, grozi jej do pięciu lat więzienia lub grzywna do 5 tys. dolarów - podaje Rzeczpospolita.
Pocieszający w całej tej całej sprawie jest fakt, że kobieta nie planowała odwetu w rzeczywistym świecie.
MK
Nasz komentarz:
Sprawa może i dość śmieszna, ale jednocześnie śmiertelnie poważna. Nie chodzi o karę grożącą tej kobiecie, ale o czyn, którego się dopuściła. Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek doświadczenia z grami MMO wie, że jej zbrodnia faktycznie jest zbrodnią, a nie jakimś kuriozum i newsową ciekawostką. Niektórzy pracują całymi latami na stworzenie swojej postaci w World of Warcraft czy w innym sieciowym RPG - i te postacie są dla nich czymś niezmiernie ważnym, bezcennym wręcz. Stracić takiego bohatera to dla niektórych większy ból niż ekstrakcja nerki bez znieczulenia.
Jak się uchronić przed taką elektroniczną zemstą? Nie ustawiać zapamiętywania haseł w profilach? Nie dopuszczać współmałżonków lub partnerów do komputera? Przecież nigdy nie wiadomo, nie? Czasem trzeba na zimne dmuchać, żeby się potem nie sparzyć. A wiadomo skądinąd, że matkom, żonom i kochankom nie podoba się, że ich mężczyzna spędza za dużo czasu przy grach. I wiadomo też, że stworzenia te, choć kochane, bywają w swoich porywach nieracjonalne i niszczycielskie. Dwa plus dwa równa się cztery - lepiej się zabezpieczać przed nagłym gniewem połowicy.
SS























