Na początek informacja najważniejsza - to nadal stare, dobre Diablo. Wygląda po prostu tak samo jak poprzednie części, choć oczywiście w oczy rzuca się też zdecydowanie ulepszona, w pełni już trójwymiarowa oprawa graficzna, najprawdopodobniej opatrzona wszystkimi tymi nowinkami w stylu shaderów, bumpmappingów i efektów cząsteczkowych. Z tych nowych screenów tchnie jednak duch Diablo, które się nie zmieniło i nie dało zawładnąć sobą różnym modom i współczesnym trendom. I bardzo, bardzo dobrze.
Na obrazkach nie widać jednej z całkiem nowych cech gry. Skoro wykorzystuje ona silnik graficzny 3D, to powinna posiadać jakiś fizyczny model świata, prawda? I posiada, jak najbardziej, oparty na słynnym engine Havok. Pozwoli on nie tylko na realistyczne, wiarygodne i widowiskowe animacje postaci (włącznie z wyszukanymi sposobami, w jakie mogą te postacie zginąć), ale też na daleko idące interakcje z otoczeniem. Jego elementy będzie można nie tylko wykorzystać jako przeszkody i osłony, ale też jako pułapki - spuszczenie na wrogów lawiny to tylko jedna z opcji w nowym Diablo.

Nowe Diablo jest jednak także starym Diablo - dlatego też spotkamy tu znane już postacie, takie jak Deckard Cain, i po raz trzeci już odwiedzimy znajome lokacje, oprócz tych całkiem nowych, takich jak dawniej wspaniała i tętniąca życiem, teraz zepsuta i ponura pustynna metropolia Caldeum. Wszyscy fani z pewnością ucieszą się z możliwości ponownego zobaczenia Tristram - choć nie jest to już taka "spokojna" wioska, jak w pierwszej części gry, a katakumby pod Katedrą znów są zamieszkane przez hordy potworów z Piekła rodem. Z Piekła lub z Nieba, bo slogan reklamowy "I zadrżą niebiosa" nie jest ot, takim tylko sobie reklamowym chwytem. To także sugestia i mała podpowiedź - w Diablo III zagrożenie przyjdzie właśnie z nieba, w postaci straszliwego meteoru, który... no cóż, i tutaj zdania są podzielone, a my musimy przyznać, że nie wiemy co takiego straszliwego uczynił ów meteor...
Akcja gry toczyć się będzie w dwadzieścia lat po wydarzeniach z Diablo II i niektóre postacie wyglądają właśnie na takie o dwie dekady starsze. Na razie znamy tylko dwóch spośród pięciu przedstawicieli różych klas postaci, ale Barbarzyńca, jeden z nich, wygląda jak posiwiały mężczyzna w sile wieku, więc równie dobrze może być tym Barbarzyńcą, który pokonał Diablo oraz jego braci w drugiej części gry. Po drugiej postaci upływu czasu nie widać, ale to dlatego, że jest nowa - Wiedźmi Doktor. Ten przedstawiciel starej rasy umbaru z dżungli Torajan jest szamanem władającym mocą duchów swego ludu - może m.in. je przyzywać, by walczyły po jego stronie. Można też będzie w końcu wybrać płeć bohatera - każda z pięciu klas postaci dostanie swój męski oraz żeński odpowiednik.

Wybierając klasę (którą będzie można modyfikować w daleko idącym stopniu), wybierzemy też do pewnego stopnia scenariusz gry - część zadań i misji w Diablo III zależeć będzie właśnie od klasy naszego bohatera. Inne zadania fabularne czekają na Barbarzyńcę, a inne na Maga... i choć postaci Maga jeszcze oficjalnie nie potwierdzono, to niemożliwe by go zabrakło skoro był w pierwszej części jako Czarnoksiężnik, a w drugiej jako Czarodziejka.
Fabuła fabułą, postacie postaciami, a grafika grafiką - ale czy Diablo III nie będzie MMO takim jak World of Warcraft? Wiele osób obawiało się tego, ale na szczęście nie, nowe Diablo nie będzie szło w tym kierunku (i w kierunku miesięcznego abonamentu). Firma Blizzard nie ma zamiaru robić konkurencji sama sobie. Nie zmienia to jednak faktu, że sieciowe aspekty trzeciego Diablo będą bardzo rozbudowane, a Battle.net ,służący jako miejsce spotkań graczy i usługa pośrednicząca w graniu online, zostanie całkowicie przerobiony i usprawniony tak, by jeszcze wygodniej, lepiej i szybciej można było się bawić w Sieci ze znajomymi lub nieznajomymi. Tego w sumie należało się spodziewać...

... tak samo jak i tego, że Blizzard nie wyjawi nam daty premiery. Oficjalnie Diablo III jeszcze jej nie posiada, nawet przybliżonej, informuje tylko, że prace trwają już od czterech lat. Gra jednak pojawi się na rynku gdy zostanie ukończona - tyle mają do powiedzenia jej autorzy. My zaś możemy się domyślać, jak przekłada się to na łatwiejsze do ogarnięcia miesiące i lata. Prawdę mówiąc, wszyscy chyba zdziwiliby się niezmiernie, gdyby premiera Diablo III odbyła się wcześniej niż za dwa lata, a i trzy można spokojnie obstawiać jako bardzo prawdopodobne. Blizzard nigdy nie spieszył się z wypuszczaniem swoich dzieci z domu.
To zaś oznacza, że zdążymy jeszcze napisać kilkadziesiąt tego typu artykułów przybliżających Wam kolejne aspekty Diablo III...
Sławek Serafin
ZOBACZ TAKŻE:
DIABLO III - pierwsze screeny i trailer.





















