GameCorner
http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Gazeta.pl > - wiadomości, recenzje, wideo, screeny - Gamecorner.pl >  newsy

Cena neutralności - recenzja nowej przygody Wiedźmina

Wiedźmin: Cena neutralności

Wiedźmin: Cena neutralności

  • Wiedźmin: Cena neutralności
  • Wiedźmin: Cena neutralności
  • Wiedźmin: Cena neutralności
  • Wiedźmin: Cena neutralności

Dokładnie tydzień temu światło dzienne ujrzał, długo wyczekiwany przez wszystkich fanów Wiedźmina, patch w wersji 1.3 (zawierający przygodę Cena neutralności) oraz oficjalny edytor przygód D'jiuni. GameCorner postanowił przyjrzeć się bliżej temu pakietowi, a w szczególności nowej przygodzie dołączonej do łatki.



Jak dać grze nieśmiertelność?

 

Najprostsza odpowiedź na to pytanie brzmi: dać graczom możliwość jej modyfikacji, a więc - tworzenia nowych dodatków. Kiedyś postąpił tak ID Soft., dzięki czemu na długo przedłużył życie grom z serii Quake. Później tym samym tropem poszło jeszcze wiele firm, choćby Bethesda czy Valve. Przykład tego ostatniego dewelopera, pokazuje jak wiele można zyskać poprzez umożliwienie graczom modyfikacji: Counterstrike, będący początkowo zaledwie modem do pierwszej części Half Life, szybko stał się znacznie bardziej popularny niż oryginał na którym bazował, by później przeistoczyć się w pełnoprawną grę wydawaną już przez Valve. Mając na uwadze tą historię, z wielką nadzieją przyjąłem wiadomość, że CD Projekt RED zamierza pójść ścieżką wytyczoną przez największych i także wydać edytor modów. Czy dzięki temu Wiedźmin dołączy do grona gier ponadczasowych, do których fani będą dorabiać kolejne mody przez wiele jeszcze lat?

 

Aby odpowiedzieć na postawione tak pytanie, warto przyjrzeć się z bliska modyfikacjom, które wprowadza patch oraz Cenie neutralności - nowej przygodzie, którą dostajemy w prezencie od wydawców. Co prawda darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, ale tym razem chyba warto - w ten sposób możemy dowiedzieć się, jak mniej więcej wyglądać będą przyszłe mody do Wiedźmina.

 

Cena neutralności

 

 

 

Zmiany, zmiany...

 

Zmiany, jakie przynosi patch 1.3 mają charakter niemal wyłącznie techniczny. Autorzy twierdzą, że poprawili szybkość wczytywania lokacji i mocniej zoptymalizowali grę. Niestety, jeśli mam być szczery, zmiany te są właściwie nieodczuwalne. Poprawie miały również ulec ujęcia dialogowe. Niestety nie uległy... Nadal bardzo często się zdarza, że jakiś element otoczenia zasłania w całości jedną z uczestniczących w rozmowie postaci. Tym, co na pewno ucieszy większość graczy, jest natomiast fakt, że uprzednio zachowane stany gry okazują się być jednak kompatybilne z nową wersją.

 

Najważniejszym elementem patcha jest jednak możliwość wgrywania rozszerzeń gry, a więc modów. Jak już wspomniałem na wstępie, ściągając najnowszą łatkę do Wiedźmina, ściągamy także pierwszą nową przygodę.

 

Oscar za scenariusz? Niekoniecznie...

 

Przygoda zwie się Cena neutralności i dzieje na długo przed wydarzeniami z gry. Oczywiście, znów wcielamy się w wiedźmina Geralta, który wraca, jak to się mówi w fachowym żargonie, na zimowanie do Wiedźmińskiego Siedliszcza, Kaer Morhen. Nim jeszcze dane mu będzie dojść do warowni wiedźminów, napotka kilku obcych ludzi... i zacznie się przygoda. W jej trakcie Geralt zaszlachtuje kilka tuzinów potworów, wmiesza się w politykę dynastyczną pewnego księstwa i uratuje (lub nie) prześladowaną księżniczkę. Oczywiście nasz wiedźmin nie byłby sobą, gdyby w przerwie między ubijaniem potworów, a rozmyślaniami natury filozoficznej, nie zaciągnął do swego łoża jakiejś przedstawicieli płci pięknej. Słowem - wiedźmiński standard.

 

Cena neutralności

 

Fabuła Ceny... jest prosta jak konstrukcja cepa. Mimo to, nowy scenariusz jest na tyle ciekawy, że potrafi wciągnąć na tych kilka godzin. Jego osią jest, jak zwykle w przypadku Wiedźmina, kwestia moralnych wyborów bohatera. Niestety, w odróżnieniu od wersji podstawowej, gdzie właściwie każdy wybór miał bardzo niejednoznaczne zakończenie, w przypadku Ceny neutralności bardzo widoczna jest pewna gradacja. Z trzech możliwych zakończeń, jedno jest wyraźnie optymistyczne, drugie po prostu optymistyczne, a trzecie przedstawia bardzo negatywną wersję wydarzeń. Osobiście najbardziej podobało mi się to ostatnie, ale to już kwestia gustu. Na pewno było najbardziej zbliżone klimatem do powieści i gry.

 

Miłe przyrody okoliczności

 

Właśnie, klimat... Dwa optymistyczne zakończenia niejako kontrastują z ogólną atmosferą, w jakiej rozgrywa się nowa przygoda. Choć lokacje już w wersji podstawowej gry były na najwyższym poziomie, to przyznam szczerze, że okolice Wiedźmińskiego Siedliszcza zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Są po prostu genialne! Okolice Kaer Morhen to górska dolina, smagana wiatrami i deszczem, gdzie jesienią słońce nie jest zbyt częstym gościem. Taka była przynajmniej wizja twórców Ceny... i ja tę wizję w ?kupuję" w ciemno! Świetnie bowiem ona oddaje mroczną stronę prozy Sapkowskiego. Surowe górskie pejzaże, stosunkowo nieliczna roślinność, stalowoszare niebo nad głową i szczyty gór w oddali - wszystko to sprawia, że czasem aż mimowolnie gracz zatrzymuje się, aby podziwiać efekt pracy projektantów z CD Projekt RED. Bez wątpienia, lokacja jest jedną z największych, jeśli nie największą, zaletą dodatkowej przygody. Szkoda może tylko, że twórcy nie zdecydowali się użyć jej w podstawowej wersji gry: jestem pewien, że gra mogłaby w takim wypadku liczyć na jeszcze większe uznanie.

 

Cena neutralności jest trudniejsza od wersji podstawowej, co trzeba zaliczyć na poczet zalet, ponieważ oryginalny Wiedźmin miał bardzo rozchwiany poziom trudności, który odbierał w pewnym stopniu radość z rozgrywki.

 

Niewątpliwą zaletą jest także wprowadzenie nowych modeli postaci. Co prawda odnosi się to jedynie do dwóch najważniejszych NPC, ale bez wątpienia jest to krok w dobrą stronę - jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec Wiedźmina było małe zróżnicowanie modeli występujących w grze. Było to oczywiście poważne niedopatrzenie ze strony producentów. Na szczęście kolejne dodatki mają zmienić ten nieciekawy stan rzeczy. Z tym większą niecierpliwością fani Wiedźmina będą oczekiwać rozszerzonej edycji gry, której premiera przewidywana jest na 16 maja.

 

Nie ma róży bez kolców

 

Dodatek ma jednak dwie podstawowe wady; pierwsza z nich jest wadą malutką, druga zaś na tyle dużą, że rzutuje na grywalność Ceny neutralności.

 

Po pierwsze, przygoda jest... za krótka! Całość kończy się w sumie nim jeszcze się zacznie, tak więc, chciałoby się pograć jeszcze kilka godzin dłużej. Dwie godziny to bardzo mało, choć trzeba wziąć pod uwagę, że Cena...ma być w końcu swego rodzaju przygodą poglądową, wzorcem dla twórców kolejnych dodatków. Pozostaje więc czekać na kolejne, tym razem - miejmy nadzieję - znacznie dłuższe przygody.

 

Druga wada jest już znacznie poważniejsza, dotyczy bowiem jednego z najważniejszych aspektów gry. Od początku wiadomym było, że Cena neutralności nie będzie mieć udźwiękowionych dialogów. Było to posunięcie czysto pragmatyczne, wynikające zarówno ze względów finansowych (trzeba by zatrudnić aktorów do rozszerzenia ścieżki dźwiękowej), jak i z chęci dokładnego ukazania możliwości, jakie będą stać przed ewentualnymi modderami (ich tym bardziej nie będzie stać na zatrudnienie aktorów). Była to - że zacytuję klasyka językowych lapsusów - tak oczywista oczywistość, że nikt nawet nie zastanawiał się nad jej konsekwencjami. A są one na tyle poważne, że niemy Wiedźmin traci sporą część swoich atutów.

 

Jako przedstawicielowi pokolenia, które pamięta jeszcze takie gry, w których jedyny dźwięk pochodził z głośniczka systemowego, brak udźwiękowienia dialogów nie stanowi dla mnie dyskwalifikującej grę wady i nie zmienia diametralnie oceny danej gry. O ile jednak brak mowy jest - jak już wspomniałem - stosunkowo logicznym wyjściem, to kompletne pominięcie synchronizacji ruchów ust jest totalnym nieporozumieniem, Rozmawiające ze sobą postaci gestykulują, robią czasem dziwne miny, ale nawet na chwilę nie otwierają ust. Stoją więc naprzeciw siebie i porozumiewają się najwyraźniej telepatycznie... Wygląda to początkowo nieco zabawnie, później zaś zaczyna być nieco męczące, ponieważ cały realizm, za który ceniłem produkcję CDP RED, pryska w jednej chwili.

 

Cena neutralności może być wysoka

 

Absolutnie nie mam pojęcia dlaczego w Cenie... pominięto tzw. lip-sync. Jeśli wynika to z niedbałości twórców moda, to bardzo źle, jeśli z ograniczeń edytora D'jinni - jeszcze gorzej! Co prawda z opisu D'jinniego wynika, że istnieje coś takiego jak LipSync Creator, ja jednak nie znalazłem go w miejscu, gdzie według instrukcji powinien się znajdować... Jeśli zatem to wina edytora, to kolejne przygody będą zapewne wyglądać podobnie, co na pewno zmniejszy ich atrakcyjność. Wiedźmin to pewna całość, z której jeśli wyjmiemy pewne elementy, które przesądzają np. o realizmie gry, reszta zaczyna trochę zgrzytać. Po prostu połączenie świetnej, klimatycznej grafiki, z taką niedoróbką, powoduje pewien dysonans poznawczy.

 

Cena neutralności

 

Najgorsze jest to, że wydaje się, że wystarczyło dać jakiekolwiek ruchy warg i już dialogi wyglądałyby lepiej. W końcu Wiedźmin nigdy nie słynął z dobrego odwzorowania ruchów ust, więc różnica byłaby zapewne niewielka w porównaniu z oryginałem. Rozumiem, że poruszenie kilku pikseli w przygodówkach z lat 90. było zapewne znacznie łatwiejsze niż odtworzenie ruchów warg u niemal fotorealistycznych modeli z Wiedźmina, ale z drugiej strony, nie wierzę, aby nie dało się tego zrobić. Na pewno można napisać odpowiedni skrypt, który byłby za to odpowiedzialny w kolejnych dodatkach.

 

Na takim rozwiązaniu powinno zależeć nie tylko graczom i modderom, ale także samemu wydawcy - w końcu celem wydania przygody, jest pokazanie możliwości edytora i zbudowanie pozytywnego wizerunku wśród graczy. Można powiedzieć, że nieco paradoksalnie, to właśnie neutralność (a więc i brak większego zaangażowania) producentów wobec dodatku sprawiła, że wygląda on tak, jak wygląda. Cena neutralności potrafi być wysoka... Oby, mimo tej "neutralności" (tym razem jednak uzasadnionej) wydawcy, producentom fanowskich modów chciało się posiedzieć nieco nad opisanym przez mnie problemem - na pewno wpłynie to bardzo pozytywnie na efekty ich prac.

 

Summa summarum

 

Może uznacie, że nieco za bardzo pastwiłem się nad Ceną neutralności. W końcu jest to jedynie darmowy dodatek, niejako bonus do łatki oznaczonej numerem 1.3, więc nie można mieć podstaw do tego, aby oczekiwać jakoś przesadnie dużo. Już sam fakt wydania takiej przygody jest godny pochwalenia. W pełni zgadzam się z takim twierdzeniem. Zresztą sam dodatek, mimo irytującego rozwiązania sprawy dialogów, stoi na naprawdę wysokim poziomie. Fabuła, mimo iż nie grzeszy skomplikowaniem i jest niezbyt długa, potrafi wciągnąć, a lokacja, w której toczy się scenariusz jest chyba najbardziej klimatycznym terenem po jakim przechadzał się wirtualny wiedźmin.

 

Mimo to, pewien niedosyt pozostaje. I pewna obawa o przyszłe dodatki. A te wyglądają na razie niezwykle smakowicie. Wystarczy spojrzeć na Maskaradę, a przede wszystkim epickie Nici przeznaczenia, by zrozumieć, że ich autorzy podchodzą do sprawy bardzo profesjonalnie. Oby potrafili się uporać z ograniczeniami silnika graficznego i edytora... Jeśli im się uda, możemy być prawie pewni, że popularność Wiedźmina będzie stale rosnąć i w pewnym momencie polska produkcja na stałe wejdzie do panteonu elektronicznej rozrywki.

 


Zalety Ceny neutralności:
+ Fantastyczne lokacje
+ Ciekawa fabuła
+ Nowe modele postaci
+ Dobre wyważenie poziomu trudności
+ Jest za darmo ;)

Wady Ceny neutralności:
- Całkowity brak ruchu ust
- Za krótki - chcę jeszcze!

 

dev

Zobacz też: Wiedźmin: recenzja wideo  

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: