Kolejność przypadkowa.
1)Losowe odradzanie się wrogów. Bez końca
Wchodzisz do pomieszczenia. Zabijasz wszystko na swojej drodze - jest fajnie. Wychodzisz. Wracasz tą samą drogą i... znowu ta sama banda. WTF?
100% pewniak, który skutecznie zepsuł już kilka tytułów - i którego kompletnie nie rozumiem. W teorii ma to "zdynamizować rozgrywkę". W praktyce nuży, a w przypadku lepszych gier - rodzi nawet frustrację gracza.
Najgorsze przypadki
Niestety, System Shock 2 i Bioshock. Dwie wybitne gry, które straciły przez ten mechanizm naprawdę wiele uroku. Do tego pierwszego tytułu gracze stworzyli nawet modyfikację, która poprawiała ten jakże denerwujący mechanizm.
Głupi respawing w akcji:
2) Niewidzialne bariery/niepokonane płotki/niezniszczalne rośliny
Jesteś niepokonanym herosem, który dźwiga półtonowy miecz Podczas misji ratowania świata napotykasz na swojej drodze strumyczek. Niestety, nie jesteś w stanie go przeskoczyć.
Każdy gracz zna ten ból. Wiem, że wynika to z ograniczeń mechaniki i engine'u gry. Naprawdę wiem. Ale jest to kompletnie bezsensu. Zróbcie coś z tym.
Problem dotyczy nawet fenomalnego Burnouta Paradise. Rozwalić można prawie wszystko. Ale płotków na autostradzie nie - one mają włączony God Mode. Do listy dołożyć trzeba oczywiście niezniszczalne, ognioodporne krzaki i drzewa.
Najgorsze przypadki
Każda gra. Niestety.
3) Małe laski z wielkimi mieczami i wielkimi biustami
Jesteś młodą wojowniczką. Musisz uratować świat. Niestety, ciągle potykasz się o swoje własne piersi.
To jest chyba taki bardziej ogólny trend (który już kiedyś opisaliśmy). Wiadomo, że biustem można wszystko sprzedać, ale to, co się dzieje w świecie gier przekracza już wszelkie granice dobrego smaku. Więcej - to jest nudne. Brak jest seksownych, bohaterek z krwi i kości (są oczywiście wyjątki, jak Half Life), większość z nich to jakieś kompletnie nieciekawe dziwadła. I na dodatek - te miecze. Naprawdę nie da się wymyślić czegoś lepszego? Czekam na Larę Croft, której ktoś wsadzi do łapy wielką halabardę.
Oczywiście zdarzają się wyjątki. Mai Shiranui z Fatal Fury ma mały miecz (update - to wachlarz, ale czy to ważne? Mogliby jej dać gigantyczny wachlarz). Reszta się jednak zgadza.
Najgorsze przypadki
BloodRayne. Heavenly Sword. Połowa gier z Japonii
4) Zwierzenia bad guy'a przed ostateczną bitwą
Jesteś niepokonanym herosem. Przechodzisz całą grę. Na końcu spotykasz dziwnego kolesia, która opowiada o swoim życiu. W końcu z nudów go zabijasz
To klisza spotykana coraz rzadziej, ciągle jednak aktualna. Dlaczego koleś, który przez całą grę chciał nas zabić na końcu opowiada o sobie? I o swoim życiu. O motywach, które nim kierowały. O swoich największych sekretach. Strasznie to głupie. Szczególnie, że na końcu zawsze mówią: "a teraz giń"!
Najgorsze przypadki:
Wiele, ale ten jest mi szczególnie bliski:
5) Apteczki, amunicja leżące na ziemi. Wszędzie i zawsze
Jesteś ledwo żywy i osaczony przez wroga. Idziesz za róg, zbierasz wszystko z podłogi, wracasz i rozwalasz ich w drobny mak
Jeśli nie ma akurat apteczki, to możesz zjeść jabłko (które też "rośnie" na ziemi) - zaraz obok rakiet do bazooki, baterii do lasera i paczki granatów. Cool.
Najgorszy przypadek
Doom. To on ustalił standardy.
6) "Łowienie pikseli", czyli klikaj aż mnie złapiesz
Jesteś Blade Runnerem. Aby uratować świat, musisz przez 60 minut klikać w głupią deskę, żeby trafić w jej czuły punkt.
Występuje przede wszystkim w przygodówkach, ale zdarza się także w innych produkcjach ("strzelaj w oko głównego bossa, kiedy akurat stoi na lewej nodze"). W najgorszych przypadkach może niemalże uniemożliwić skończenie gry i totalnie sfrustrować gracza. Tak właśnie skończyła się moja przygoda z Beneath a Steel Sky.
Nowoczesny "pixel hunting" występuje w sieciowych strzelankach. Zamiast się męczyć i szukać wroga wystarczy strzelać tutaj, o właśnie, w tego małego pikselka. Najlepiej z czegoś o dużym kalibrze. Skuteczność tego działań znają z pierwszej ręki fani serii Battlefield.
Najgorszy przypadek
Na podstawie researchu w Wikipedii muszę wyróżnić grę X-Files: The Game. Do jej skończenia należało znaleźć pocisk (łuskę?), która miała wymiary... 2 na 2 piksele. Darz bór!
7) "Ograniczony inwentarz" i "sztuki złota"
Jesteś superkrasnoludem. Wolno Ci podnieść 200kg sprzętu i ani grama więcej. Ale za to możesz nosić kilkadziesiąt ton złota.
Zauważyliście ten bezsens?

Ile może ważyć 9573300 sztuk złota? Dużo.
Najgorszy przypadek
Neverwinter Night. Dungeon Siege.
8) Umiejętność "kradzież"
Jesteś niewidzialny. Możesz ukraść co chcesz, a i tak nikt niczego nie zauważy
Pamiętacie Fallouta? Wystarczyło podejść do kogoś od tyłu, kliknąć kilkanaście razy... i już. Długi na 2 metry karabin maszynowy jest Twój. Stojący za Tobą tłum niczego nie zauważył. Zawsze też możesz wejść do sklepu, kliknąć na ladę i na oczach właściciela wynieść połowę sprzętów. Przecież masz "dobrego skilla". Co gorsza, szybciej i efektywniej jest kogoś po prostu zabić. Jak kraść - to z wykopem.
Szkoda, bo ja bardzo lubię gry, w których bezpośredniość w działaniu (czyt. przemoc) nie jest najważniejsza. Chyba tylko w Thiefie złodziejstwo miało jakikolwiek sens (próby bicia się z przeciwnikami kończyły się śmiercią) i było fajnie zaimplementowane.
Najgorszy przypadek
Baldurs Gate. Za tvtropes.org: w tej grze jednemu z potworów można było ukraść głowę - bez zwyczajowych konsekwencji takiego czynu (śmierci potwora). Głowa była po prostu jednym z przedmiotów, który bohater musiał zdobyć. Twórcy nie przewidzieli, że będzie ją można po prostu ukraść...
9) Wybuchające beczki
Jesteś dowolną postacią w dowolnej grze. Wszędzie czają się wybuchają beczki.
Naprawdę. One są wszędzie.
Najgorszy przypadek
10) No switch is ever in the right position
A tego nie chce mi się nawet komentować. Wy to zróbcie:).
Radek Zaleski
ZOBACZ JESZCZE:
10 NAJMNIEJ OCZEKIWANYCH GIER TEGO ROKU
GRA, KTÓRĄ PRZECHODZI 100% LUDZI






















