Nie jest to rewolucja, bo pomysł na Sins of a Dark Age jest genialny w swojej prostocie i jednocześnie bardzo tradycyjny. Pierwsza DOTA wyewoluowała ze strategii czasu rzeczywistego Warcraft 3 - więc Sins of a Dark Age wkłada z powrotem RTSa do MOBA. Tak po prostu.
Zamiast pięciu graczy kontrolujących jakichś tam magicznych herosów walczących z bezrozumnymi stworkami prącymi bezmyślnie przed siebie, w tej grze będzie czterech graczy-herosów i jeden gracz-dowódca, który buduje bazę i wysyła stworki w kierunku bazy wroga. Takie proste, że aż zaskakujące. Jasne, próbowano to już robić wcześniej, ale łącząc RTSa z shooterem - np. w Savage lub Natural Selection. Na dodanie dowódcy stawiającego budynki, produkującego jednostki i zbierającego surowce do gry MOBA jeszcze nikt nie wpadł - trzeba było dopiero twórców skądinąd doskonałej kosmicznej strategii Sins of a Solar Empire.

Bardzo jestem ciekaw, jak to będzie wyglądało. Ze wstępnych ustaleń autorów wyłania się obraz gry bardzo podobnej do League of Legends czy DOTA 2 - darmowej, z płatnymi skórkami dla bohaterów, łatwej do ogarnięcia ale takiej w której trudno zostać mistrzem, z meczami trwającymi średnio 40 minut. Ale autorzy obiecują też na przykład jakiś system radzenia sobie z graczami wychodzącymi z gry, co jest bardzo miłą wiadomością - ten z League of Legends działa bardzo słabo. Wcale nie działa, w zasadzie.
Sins of a Dark Age ma być napędzane nową wersją silnika graficznego, który wykorzystano w Sins of a Solar Empire i z tego co widzę nie powiela kreskówkowo-baśniowej stylistyki LoL, DOTA2 i pozostałych gier MOBA (z chlubnym wyjątkiem Demigoda) - jest mroczniej i bardziej realistycznie. Jak dla mnie bomba.
Oficjalna strona - sinsofadarkage.com.
SODA, chwytliwy skrót. Beta rusza latem. Czekam*.
*kiedy do jasnej cholery ktoś zrobi MOBA w klimatach II wojny światowej**? Albo kosmicznych marines? Albo mechów?
**tak, wiem, że w Company of Heroes: Tales of Valor był taki tryb sieciowy, ale był do niczego moim zdaniem.