Opuszczoną wyspę i więzienie Alcatraz zajmują żołnierze pod komendą amerykańskiego generała, który zdradził i zamierza zrobić kuku Ameryce. Witajcie w Twierdzy.
Tfu, żadnej Twierdzy, a Alcatraz od City Interactive. Faktem jednak jest, że tło (bo fabuła to troszkę za dużo powiedziane) jest żywcem ściągnięte z tego kultowego już filmu z Seanem Connery, Nicolasem Cagem i Edem Harrisem. Jest to nawet większa zrzynka od paru etapów w Modern Warfare 2. No ale to budżetówka w końcu. Powinno więc być śmiesznie... albo strasznie.
Pierwszy kwadrans rozpoczyna
Wiecie ile ta gra ma opcji graficznych? Miękkie cienie, głębia ostrości, realistyczne odbicia, tekstury najlepszej jakości. Po ekranie konfiguracyjnym zapowiada się niezła grafika, a po uruchomieniu gry jest... Tak brzydkiego bohatera nie widziałem od dawna. Hmm, bohater siedzi, ktoś go przesłuchuje, są zdjęcia zbiegłego generała... Tak, tak, wczoraj dostałem się na Alcatraz... Ach, bawimy się w retrospekcję? Scena z początku gry to tak naprawdę podsumowanie misji?

Ciekawy chwyt, aż dziw, że znalazł się w budżetówce. Tak czy inaczej, za długo to on nie trwa - szybko przenosimy się we wspomnieniach do początku naszej, ekhm, przygody. Hmm, nie mogę z jakiegoś powodu robić screenów ani nagrywać filmików, więc będę musiał posiłkować się zrzutami ze zwiastuna (na końcu tekstu), ale ustalmy sprawę jasno - grafika jest okropna, spełnia "standardy" sprzed jakiś ośmiu lat. Gęby postaci są tak okropne, że aż proszą się o wpakowanie im kulki.
Drugi kwadrans wstrząśnięty
Ciekawe ile wytrzymam... 15 minut? Może. Pół godziny? Nie jestem masochistą. O, jest wróg. Bam, bam i poszedł na ziemię. Pół godziny nie brzmi źle w sumie. O, dwóch. Siup granatem. A może 20 min? Kompromisowo? Tratatata z kałasznikowa. Nie, 20 minut to o 20 minut za dużo. O, jakaś panienka nawija w słuchawce. Aktorka gra tragicznie głosem.

Ile to już minęło czasu? 25 minut? Ach, ci z noża gębo parszywa pojadę. Zaraz, 25 minut? To prowadzi do wniosku... Wysadzić reflektory obrony przeciwlotniczej mam? Niech no tylko wezmę ładunki z Medal of Honor. Prowadzi do wstrząsającego wniosku, że... W to się da grać?!
Trzeci kwadrans się sprzeciwia
To dziwne, miało być śmiesznie i miało być strasznie. Jest śmiesznie, bo oto bohater na rurce prześlizguje się po linie, a uberprzeciwnicy są wg najnowszych trendów mody ubrani w maski przeciwgazowe. Jest strasznie, bo... no bo jest. Bo gra to budżetówka i widać to na każdym kroku.

Ale kurcze, urozmaicona budżetówka. Muszę uciec przed wybuchem bomb, później rozwalić panel sterujący rakietami ziemia-powietrze, a teraz mam jakoś pozbyć się helikopteru. Jak? Czy w pobliskiej skrzynce znajdę stingery z zapasem dwudziestu rakiet? Hmm, tutaj nie ma, tutaj też nie, tam też... Strzelanie z karabinu nic nie daje... Beczki... Beczki? Beczki!
Godzina nie dowierza
I bum, helikopter roztrzaskał się po eksplozji beczek pod nim. Teraz muszę tylko dorwać generała przed zbombardowaniem wyspy... Ach, ostrzeliwuje mnie okręt podwodny z działa! Nie wiedziałem nawet, że je montują od czasów II wojny światowej! Ach niech diabli wezmą szczegóły, trzeba się schować. Przeciwgazowani ubersołdaty nadciągają... dobrze że mam granatnik. A w sumie, kałasznikow też wystarczy. Urrra!!!

Teraz tylko generała trzeba wykończyć. Gdzie on jest? Helikopterem chce się ewakuować? Oj nie, zaraz mój bohater wytłumaczy ci za pomocą beznadziejnie nijakiego głosu, że to zły pomysł. A masz zdrajco!
Piąty kwadrans zwariował
Generał zabity, okręt zatopiony... Napisy końcowe... Zaraz, czy ja przeszedłem tę grę? I nawet mi się podobało? Ale mój honor hardcore'owego gracza na tym ucierpi... No bez jaj!

Mierny stosunek cena/jakość, beznadziejna grafika, godna pożałowania gra aktorska, skandaliczna długość i zatrważająco niski poziom trudności. A przy tym całkiem urozmaicona, zgodna z kanonem FPSów, rozgrywka i miłe, nawet dynamiczne strzelanie. Ten świat jest pełen dziwów, a Alcatraz jest jednym z nich.
Paweł Płaza







