poleć stronę wydrukuj podyskutuj na forum
Metro 2033 było inspirowane Falloutem a jego autor jeszcze niedawno był piratem
Metro 2033
Właśnie wróciłem ze spotkania z Dmitrijem Głuchowskim, autorem książkowego Metro 2033, które zresztą ma dzisiaj swoją polską premierę, jeśli ktoś byłby tego ciekaw. Razem z Piotrkiem Gnypem i Konradem Hildebrandem z Polygamii żyłowaliśmy Dmitrija różnymi dociekliwymi pytaniami na temat książki i gry - i wyjątki z tego wywiadu pojawiać się będą dziś i jutro tu i na Polygamii. A ja na razie chciałem powiedzieć, że Dmitrij to pecetowiec do szpiku kości.
Zapytany o swoje ulubione gry odpowiedział bez namysłu, że to Warcraft, Cywilizacja, Command & Conquer oraz, oczywiście Fallout. W tego ostatniego autor Metro 2033 grał bardzo dużo po jego premierze i sam wymienia go jako jedną z najważniejszych inspiracji do napisania książki, oczywiście oprócz samego metra, które było praktycznie jego drugim domem w trakcie lat szkolnych i młodzieńczych. Z drugiej strony jednak Dmitrij uważa zachodnie, amerykańskie ujęcie klimatów postapokaliptycznych za płytkie i słabe, szczególnie w grach, w których cała kwestia sprowadza się tylko do zabijania mutantów tak naprawdę.

Głuchowskij to zapalony gracz - ale jeszcze do niedawna w jego biblioteczce było bardzo mało tytułów oryginalnych, głównie dlatego, jak sam nam tłumaczył, że w Moskwie po prostu trudno było je dostać, gdyż jeszcze kilka lat temu tamtejszy rynek był zalany podróbkami, w tym i piratami udającymi oryginały w najdrobniejszych szczegółach. Teraz, z braku czasu, gra mniej, nie miał czasu nawet zagrać w Fallout 3, ale nadal gry kocha. Nie chciał się jednak wtrącać w proces produkcji komputerowej wersji Metro 2033 - na początku tylko uparł się, żeby wybrać odpowiednich ludzi do tej roboty. Jak sam powiedział, musiał to być ktoś z talentem i pasją, by mógł mu spokojnie powierzyć swoje dziecko - odrzucił kilka ofert THQ i zgodził się dopiero na kijowskie 4A Games, składające się z ludzi, którzy pracowali nad pierwszym Stalkerem i o których wiedział, że są fanami Metro 2033.
Potem zaś, jak sam powiedział, nie naciskał ich w żaden sposób, dając im wolność w interpretowaniu książki - i jak sam mówi, wyszło świetnie, choć gra dość znacznie się różni od oryginału, mimo tego, że podąża tą samą ścieżką. Bohaterowie są ci sami, początek, zakończenie i kluczowe momenty też są na miejscu - ale pomiędzy nimi są spore rozbieżności między tym, co działo się na papierze, a co będzie na monitorze. Na przykład Głuchowski pozwolił, a wręcz zachęcał do tego, by gra mogła się skończyć inaczej niż książka.

Nie wiemy jakie będzie alternatywne zakończenie (a nawet gdybyśmy wiedzieli, to byśmy nie powiedzieli), ale Dmitrij jest bardzo dumny ze sposobu, w jakim można do niego doprowadzić. Otóż, trochę tak jak Wiedźminie, na finał Metro 2033 będzie miało wpływ wiele wcześniejszych, drobnych i może w swoim czasie nieznaczących decyzji. W dużym skrócie, jeśli grając będziemy dobrym człowiekiem, otwartym na świat i szukającym w nim sensu, to mamy szanse na to, by wszystko skończyło się inaczej - jeśli zaś naszą reakcją na dane sytuacje będzie naciskanie spustu i plucie ołowiem, to finał będzie identyczny z wersją książkową Metro 2033.
Głuchowski określa growe Metro 2033 jako grę z przesłaniem, shooter fabularny, w którym nie chodzi tylko o bieganie i strzelanie. Bardzo zależało mu na tym, żeby jego książki nie spłycono i nie zrobiono z niej kolejnej miałkiej, epatującej przemocą strzelanki. Nie chciał, żeby epatowała bezsensownie przemocą i goniła od jednej rzezi do drugiej jak Kane & Lynch czy Modern Warfare - te tytuły wymienił, gdy zapytaliśmy o to, jak według niego nie powinno wyglądać adaptacja jego powieści.

Ogólnie Dmitrij jest zaskoczony, jak bardzo płytkie i słabe fabularnie są dzisiejsze gry. Zapytany o ich scenariusze, powiedział, że nie pojmuje, dlaczego nikt nie wyłoży dodatkowych stu tysięcy dolarów na zatrudnienie dobrego scenarzysty filmowego czy serialowego do stworzenia głębszej fabuły, bardziej wyrazistych postaci czy ciekawszych historii - nie podobają mu się gry o niczym.
Powiedział też, że jest jak najbardziej za growymi adaptacjami literatury, w tym także tej klasycznej. Uważa, że można by zrobić świetny dreszczowiec na podstawie Zbrodni i kary Dostojewskiego, jeśli tylko wziąłby się za to ktoś kompetentny.

Jutro o godzinie 18 w warszawskim Empiku na Marszałkowskiej odbędzie się spotkanie z Dmitrijem Głuchowskim właśnie, na którym będzie opowiadał o książce (i może nawet trochę o grze) - prosił, by w jego imieniu zaprosić wszystkich zainteresowanych. Więc zapraszamy.
O Metro 2033 będziemy jeszcze oczywiście pisać. I nie tylko. Na metro2033.pl znajdziecie więcej informacji o grze oraz fragmenty książki. Jeśli jesteście ciekawi naszych wrażeń z gry, to znajdziecie je tutaj.
Sławek Serafin







