GameCorner
http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Gazeta.pl > - wiadomości, recenzje, wideo, screeny - Gamecorner.pl >  features

W starym kinie - Warhammer

W tym tygodniu obejrzycie przegląd filmików wprowadzających ze wszystkich Warhammerów. Jesteście gotowi na tak potężną dawkę mrocznego fantasy i sci-fi?

 

Warhammer? A co to?

 

Warhammer został powołany do życia przez Games Workshop, angielską firmę, która zajmuje się wydawaniem figurkowych gier bitewnych. I tym właśnie pierwotnie, w 1983 roku, był - grą bitewną. Sukces zaowocował jednak nie tylko Warhammerem 40K, futurystyczną odmianą świata, ale także poszerzeniem zasięgu oddziaływania wojennego młota. Pojawiły się książki, pojawił się system RPG, który dzięki swemu mrocznemu charakterowi miał być dla wielu "odtrutką" na "przesłodzone" D&D. No i oczywiście pojawiły się gry. Wiele gier.

 

Warhammer Fantasy

 

Zacznijmy od mrocznego fantasy i gier, które można nazwać taktycznymi ujęciami problematyki wojennego młota. Chronologicznie pierwszą grą będzie Shadow of the Horned Rat z 1995.

 

 

Nie wiem jak Wy, ale ja chyba zawsze będę miał sentyment do tych pikselowych filmików wprowadzających, których cała animacja ogranicza się do paru elementów. Niby "prymitywne", ale nadal estetyczne. I jakoś tak nostalgicznie łapiące za serducho...

 

 

Dark Omen z 1998 pamiętam jak przez mgłę. Było mi niegdyś dane pograć w demo tej gry na moim przepotężnym VooDoo 2 i pamiętam, że byłem zachwycony tym "pre-Total Warem". Szkoda, że nigdy nie mogłem zniszczyć całej inwazji nieumarlaków.

 

 

Czas na absolutną filmową perełkę - Mark of Chaos z 2006. Dlaczego to absolutna perełka? Wystarczy obejrzeć powyższe intro, aby poznać odpowiedź. Kiedy filmowy zwiastun pojawił się bodajże na E3 parę lat temu, wszyscy, ale to absolutnie wszyscy byli zachwyceni tą piękną animacją z efektowną walką. I oczywiście masa ludzi zaczęła oczekiwać na Mark of Chaos, które, jak się okazało, było niestety przeciętniakiem. Intro najlepiej wykonanym elementem całej gry? Cóż, już nie takie dziwy świat widział.

 

 

Dziwy powtórzyły się ponownie w 2008, kiedy pojawił się Battle March, Xboksowa wersja Mark of Chaos. I znowu analogiczna sytuacja - świetne intro, przeciętna gra.

 

Teraz czas na trochę footballu amerykańskiego:

 

 

Jako że Blood Bowl z 1995 raczej nie miał zbyt wielu fanów w Polsce, chyba nie narażę się pisząc, że intro nie jest jakieś wyszukane.

 

 

Tak jak i intro nowego Blood Bowl z 2009, chociaż tutaj jest bardziej dynamicznie i ładniej oczywiście. BTW. nie wiem jak Was, ale duma mnie rozpiera, że oto "nasze" materiały lądują różnymi drogami na YouTubie. Ach, przez chwilę poczułem tę sławę GT.com i IGN, których filmiki również na portalach Google kończą.

 

Na koniec przypomnijmy sobie intro Warhammera Online z 2008:

 

 

Gdyby bitwy MMORPGów rozstrzygały filmy wprowadzające, to można chyba śmiało powiedzieć, że Warhammer Online miałby znacznie większe szanse w starciu z World of WarCraft. Szkoda tylko, że twórcy tej animacji zastosowali klasyczną i niestety dość nudną strukturę walki - zły zabija dobrego, inny dobry zabija złego, inny zły zabija tego innego dobrego itd. Już w intrze Hereosów III to trochę nudziło.

 

Warhammer 40.000

 

Na polu gier Warhammera 40.000 panuje niezły miszmasz, dlatego tym razem pójdziemy chronologicznie (z jednym wyjątkiem):

 

 

Ze Space Crusade z 1992 można znaleźć jedynie początkowe ekrany i muzyczkę. Jeśli ktoś miał Amigę na początku lat .90 i grał w tę grę, to podziękowania za przypomnienie dramatycznego "AAAAAAAAAA" może wysłać pocztą.

 

 

Dalej mamy Space Hulka z 1993. Intro dość statyczne, w sumie nawet bardzo, ale ważne, że krwawe i z minigunem. Te elementy sprawiają, ze wszystko można wybaczyć.

 

 

Po Space Hulku w 1995 przyszedł czas na kolejnego, Space Hulk: Vengeance of the Blood Angels, tyle że tym razem jego pierwotną platformą była konsola 3DO. Jak możecie zobaczyć powyżej, to już nie są statyczne plansze 2D, to dynamiczne 3D! Z kosmosem oraz prezentacją krwiożerczych obcych i dzielnych żołnierzy Imperatora.

 

 

1997 rok i pojawia się Final Liberation. Muszę przyznać, że ten ork był słodziutki. A później ta akcja i wybuchy... Aż szkoda, że dzisiaj jedynie w filmikach z C&C można spotkać takie przemieszanie komputerowej grafiki z żywymi aktorami.

 

 

Rok później i mamy Chaos Gate. Powyżej macie YT ze wszystkimi filmikami, więc jeśli chcecie jeszcze zagrać w tę grę, to lepiej przestańcie oglądanie po 2:15.

 

 

W 1999 nadal panowała moda na przedziwne animacje logo (Dreamforge w tym przypadku). Nie umniejsza to jednak temu, że Rites of War ma fajne intro - wreszcie wiem skąd się biorą te przepakowane Avatary.

 

 

2003 rok i pierwsza chyba próba egranizacji Warhammera w postaci czystej strzelanki - Fire Warrior. Choć filmikom z niej nie można wiele zarzucić, to niestety sama gra, szczególnie na PC, uchodziła za bardzo, bardzo średnią strzelankę.

 

 

W 2007 wyszedł Squad Command. Jeśli nie wiecie co to za gra, to nic dziwnego, bo to produkcja na PSP i NDS. Z tego co widzę filmiki są utrzymane w fajnym stylu a'la Relic. Ciekawe czy wszystkie cut-scenki znajdę na YouTubie...

 

Czas na wyjątki, czyli gry wspomnianego Relika:

 

 

2004 rok przyniósł "klona WarCrafta III", jak wtedy nazywano Dawn of War. Wielu w tym czasie gdybało, czy Relic przypadkiem się nie wypalił, bo Homeworld 2 jakoś bardziej zachwycał... Te zarzuty oczywiście nie dotyczyły świetnego intro. Było w nim wszystko - walka w okopach, tryumfalny wjazd Drednota, walka na ostrza i łapiące za serce zakończenie...

 

 

 

Niestety nie można tego wszystkiego powiedzieć o filmikach wprowadzających z dodatków Dark Crusade i Soulstorm. Zwykłe, oparte na silniku gry animacje.

 

 

Rok temu wyszedł w końcu Dawn of War 2, tym razem nie "klon WarCrafta III", ale całkowicie odmienna gra. I co istotniejsze, było nowe intro, które można było podziwiać. Dobra, przyznam, że intro do DoW 2 trochę mnie jednak rozczarowało. Brakowało w nim pewnej... epickości, a i trochę sztywne się wydaje. I choć koniec końców lubię je, to wolę te specyficzne filmiki Relika a'la Homeworld:

 

 

Podsumowując

 

Trochę tych filmików jest, może nawet trochę za dużo. Cóż, przynajmniej gruntownie sobie prześledziliśmy losy Warhammera prawda? Jakie wnioski mogę wysunąć? Po pierwsze, filmiki z lat .90 dzisiaj wcale tak nie odstraszają, jak się obawiałem (Rites of War, Dark Omen). Po drugie, uniwersum 40K cieszy się większym powodzeniem wśród twórców gier niż jego odmiana Fantasy. A po trzecie... po trzecie, na YouTubie można znaleźć dosłownie każde intro.

 

Paweł Płaza

 

Czym jest Warhammer?

 

Warhammer został powołany do życia przez Games Workshop, angielską firmę, która zajmowała się wydawaniem figurkowych gier bitewnych. I tym właśnie pierwotnie, w 1983 roku, był - grą bitewną. Sukces zaowocował jednak nie tylko Warhammerem 40K, futurystyczną odmianą świata, ale także poszerzeniem zasięgu oddziaływania wojennego młota. Pojawiły się książki, pojawił się system RPG, który dzięki swemu mrocznemu charakterowi miał być dla wielu "odtrutką" na "przesłodzone" D&D. No i oczywiście pojawiły się gry. Wiele gier.

 

Warhammer Fantasy

 

Zacznijmy od mrocznego fantasy i gier, które można nazwać taktycznymi ujęciami problematyki wojennego młota. Chronologicznie pierwszą grą będzie Shadow of the Horned Rat z 1995.

 

 

Nie wiem jak Wy, ale ja chyba zawsze będę miał sentyment do tych pikselowych filmików wprowadzających, których cała animacja ogranicza się do paru elementów. Niby "prymitywne", ale nadal estetyczne. I jakoś tak nostalgicznie łapiące za serducho...

 

 

Dark Omen z 1998 pamiętam jak przez mgłę. Było mi niegdyś dane pograć w demo tej gry na moim przepotężnym VooDoo 2 i pamiętam, że byłem zachwycony tym "pre-Total Warem". Szkoda, że nigdy nie mogłem zniszczyć całej inwazji nieumarlaków.

 

 

Czas na absolutną filmową perełkę - Mark of Chaos z 2006. Dlaczego to absolutna perełka? Wystarczy obejrzeć powyższe intro, aby poznać odpowiedź. Kiedy filmowy zwiastun pojawił się bodajże na E3 parę lat temu, wszyscy, ale to absolutnie wszyscy byli zachwyceni tą piękną animacją z efektowną walką. I oczywiście masa ludzi zaczęła oczekiwać na Mark of Chaos, które, jak się okazało, było niestety przeciętniakiem. Intro najlepiej wykonanym elementem całej gry? Cóż, już nie takie dziwy świat widział.

 

 

Dziwy powtórzyły się ponownie w 2008, kiedy pojawił się Battle March, Xboksowa wersja Mark of Chaos. I znowu analogiczna sytuacja - świetne intro, przeciętna gra.

 

Teraz czas na trochę footballu amerykańskiego:

 

 

Jako że Blood Bowl z 1995 raczej nie miał zbyt wielu fanów w Polsce, chyba nie narażę się pisząc, że intro nie jest jakieś wyszukane.

 

 

Tak jak i intro nowego Blood Bowl z 2009, chociaż tutaj jest bardziej dynamicznie i ładniej oczywiście. BTW. nie wiem jak Was, ale duma mnie rozpiera, że oto nasze materiały lądują różnymi drogami na YouTubie. Przez chwilę poczułem tę sławę GT.com i IGN, których filmiki również na portalach Google kończą.

 

Na koniec przypomnijmy sobie intro Warhammera Online z 2008:

 

 

Gdyby bitwy MMORPGów rozstrzygały filmy wprowadzające, to można chyba śmiało powiedzieć, że Warhammer Online miałby znacznie większe szanse w starciu z World of WarCraft. Szkoda tylko, że twórcy tej animacji zastosowali klasyczną i niestety dość nudną strukturę walki - zły zabija dobrego, inny dobry zabija złego, inny zły zabija tego innego dobrego itd. Już w intrze Hereosów III to trochę nudziło.

 

Warhammer 40.000

 

Na polu gier Warhammera 40.000 panuje niezły miszmasz. Dlatego trochę mniej usystematyzowanie pójdziemy chronologicznie (z jednym wyjątkiem):

 

 

Ze Space Crusade z 1992 można znaleźć jedynie początkowe ekrany i muzyczkę. Jeśli ktoś miał Amigę na początku lat .90 i grał w tę grę, to podziękowania za przypomnienie "AAAAAAAAAA" może wysłać pocztą.

 

 

Dalej mamy Space Hulka z 1993. Intro dość statyczne, w sumie nawet bardzo, ale ważne, że krwawe i z minigunem. Te elementy sprawiają, ze wszystko można wybaczyć.

 

 

Po Space Hulku w 1995 przyszedł czas na kolejnego, Space Hulk: Vengeance of the Blood Angels, tyle że tym razem jego pierwotną platformą była konsola 3DO. Jak możecie zobaczyć powyżej, to już nie są statyczne plansze 2D, to dynamiczne 3D! Z kosmosem i prezentacją krwiożerczych obcych i dzielnych żołnierzy Imperatora.

 

 

1997 rok i pojawia się Final Liberation. Muszę przyznać, że ten ork był słodziutki. A później ta akcja i wybuchy... Aż szkoda, że dzisiaj jedynie w filmikach z C&C można spotkać takie przemieszanie komputerowej grafiki z żywymi aktorami.

 

 

Rok później i mamy Chaos Gate. Powyżej macie YT ze wszystkimi filmikami, więc jeśli chcecie jeszcze zagrać w tę grę, to lepiej przestańcie oglądanie po 2:15.

 

 

W 1999 nadal panowała moda na przedziwne animacje logo (Dreamforge w tym przypadku). Nie umniejsza to jednak temu, że Rites of War ma fajne intro - przywołanie Avatara jest efektowne, prawda?

 

 

2003 rok i pierwsza chyba próba egranizacji Warhammera w postaci czystej strzelanki - Fire Warrior. I choć filmikom z niej nie można niczego zarzucić, to niestety sama gra, szczególnie na PC, uchodziła za bardzo, bardzo średnią strzelankę.

 

 

W 2007 wyszedł Squad Command. Jeśli nie wiecie co to za gra, to się nie martwcie, bo to produkcja na PSP i NDS. Z tego co widzę filmiki są utrzymane w fajnym stylu a'la Relic. Ciekawe czy wszystkie cut-scenki znajdę na YouTubie...

 

Czas na wyjątki, czyli wspomniane gry Relika:

 

 

2004 rok przyniósł "klona WarCrafta III", jak wtedy nazywano Dawn of War. Wielu w tym czasie gdybało, czy Relic przypadkiem się nie wypalił, bo Homeworld 2 jakoś bardziej zachwycał... Te zarzuty oczywiście nie dotyczyły świetnego intro. Było w nim wszystko - walka w okopach, tryumfalny wjazd Drednota, walka na ostrza i łapiące za serce zakończenie...

 

 

 

Niestety nie można tego wszystkiego powiedzieć o filmikach wprowadzających z dodatków Dark Crusade i Soulstorm. Zwykłe, oparte na silniku gry animacje.

 

 

Rok temu wyszedł w końcu Dawn of War 2, tym razem nie "klon WarCrafta III", ale całkowicie odmienna gra. I co istotniejsze, było nowe intro, które można było podziwiać. Dobra, przyznam, że intro do DoW 2 trochę mnie jednak rozczarowało. Brakowało w nim pewnej... epickości, a i trochę sztywne się wydawało. I choć koniec końców lubię je, to wolę te specyficzne filmiki Relika a'la Homeworld:

 

 

Podsumowując

 

Trochę tych filmików wyszło, może nawet trochę za dużo. Cóż, przynajmniej gruntownie sobie prześledziliśmy losy Warhammera prawda? Jakie wnioski mogę wysunąć? Po pierwsze filmiki z lat .90 wcale tak nie odstraszają, jak się obawiałem (Rites of War, Dark Omen). Po drugie uniwersum 40K cieszy się większym powodzeniem wśród twórców gier niż jego odmiana Fantasy. A po trzecie... po trzecie na YouTubie można znaleźć dosłownie każde intro.

 

Paweł Płaza

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: