GameCorner
http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Gazeta.pl > - wiadomości, recenzje, wideo, screeny - Gamecorner.pl >  features

Graliśmy w Aliens vs Predator - Prezes jest w szczytowej formie

Aliens vs Predator

Aliens vs Predator

Nie tylko Predator daje radę, w ogóle wszystkie trzy postacie mają świetne wątki i gra się na szczęście nie gorzej niż poprzednio. Ale ma też Aliens vs Predator jedną, bardzo denerwującą, przypadłość, niestety.

 

 

Ale zanim się zacznę nad grą pastwić jak ksenomorf nad trupem biednego cywilnego pracownika Weyland-Yutani mam do przekazania naprawdę dobre wieści.

 

Aliens vs Predator jest bardzo dobre

 

(zamaskowany uśmiech Prezesa na zachętę)

 

 

To tak w dużym skrócie. Gra jest naprawdę jak najbardziej w porządku, przynajmniej z tego, co widziałem - a miałem okazję pograć w sumie w kilka misji z każdej z trzech kampanii, po dwa, trzy poziomy wyrywkowo potraktowane. Widziałem też początek każdej z nich i wszystkie zaczynają się bardzo fajnie, czasem lepiej niż poprzednio, a czasem wcale nie gorzej - ciężko było dorównać pierwszym momentom z wątku ksenomorfa z Aliens vs Predator 2, ale chłopakom z Rebellion się udało i zaserwowali fajne akcje trochę w stylu czwartego filmowego Obcego.

 

Klimat jest taki, jaki być powinien - i to jest najważniejsze. Granie jako marine to autentyczny horrorek, doskonale potęgowany muzyką i świetnie użytymi odgłosami. W wątku Predatora zaś ujęło mnie użycie motywów muzycznych z pierwszego filmu ze Schwarzeneggerem - taki szczegół, ale bardzo ważny dla fana. Obcy też nie ma się czego wstydzić, bo ma chyba najfajniejszą i najlepiej zrobioną sekwencję otwierającą, która zresztą poprzedza dwie pozostałe chronologicznie. Z tego co widziałem i czego się mogłem domyślić, wszystkie trzy opowieści będą się splatały tak jak w "dwójce" i poszczególni bohaterowie będą nie raz krzyżować swoje ścieżki i kroczyć po swoich śladach a może i polować na siebie nawzajem.

 

 

Na dodatek twórcy w każdej z kampanii nawiązują w wyraźny sposób do materiałów źródłowych, mrugając okiem do fanów Obcych i Predatorów. Na przykład już na samym początku wątku marine nie można się nie uśmiechnąć, widząc że jedną z głównych drugoplanowych postaci jest tutaj Tequila, twarda latynoska jako żywo przypominająca wredną Vasquez z drugiej części filmowej sagi. Przy niej sam się czułem jak baba.

 

Jak się biega i strzela? Tak jak powinno. Marine ma oczywiście przerąbane, bo amunicji jest jak na lekarstwo a na dodatek schodzi jej cała masa, bo cholerne robale są tutaj trzy razy zwinniejsze i bardziej przebiegłe niż poprzednio. Serio, skubańcy są sprytni jak diabli - robią uniki, atakują zakosami, otaczają, biegają po ścianach unikając światła latarki i w ogóle są wredni jak *%#$^ mać. Potrafią się wycofać i przyczaić za rogiem albo skorzystać z innej drogi, jeśli okazuje się, że jedna jest pod ostrzałem - gdy zabiłem dwóch bydlaków wskakujących do korytarza dołem, to trzeci już sam z siebie próbował się powoli przekraść za moje plecy cieniami po suficie.

 

 

Prezesem gra się trochę inaczej, bo jest bardziej nastawiony na walkę w zwarciu z tymi swoimi podwójnymi ostrzami na każdej łapie i różnymi kombinacjami bloków oraz lekkich i mocnych ataków oraz chwytów. Ma oczywiście swoją plazmę, maskowanie i inne zabawki takie jak paskudne miny zbliżeniowe i może też wabić ofiary naśladując głosy. No i trzeba też dodać, że kampania predatora ma normalną fabułę, wykorzystującą nie tylko klasyczny motyw wielkiego polowania.

 

A ksenomorf? Jak zwykle, zawroty głowy od biegania jak fretka na dopalaczach po wszystkich możliwych powierzchniach. I świetne, krwawe, cholernie sugestywne ataki z zaskoczenia, gdy rozpruwa się biednych ludzi na przeróżne sposoby patrząc im prosto w szeroko otwarte z bólu i przerażenia oczy. Okropność.

 

 

Widać też, że autorzy postawili na reżyserię i w każdej z kampanii jest sporo "ustawianych", dramatycznych scen - przykładem niech tu będzie choćby atak obcych, którzy przeżyjemy jako marine w... klubie kolonialnym, przy dźwiękach ostrego techno, ze migającymi światłami i ksenomorfami podbiegającymi z każdej ciemnej strony. Super sprawa, adrenalina i emocje gwarantowane.

 

Ale są też i wady

 

A właściwie jedna, za to dość spora. Aliens vs Predator prowadzi nas za rączkę jak małe dziecko, niestety. Wielki wskaźnik mówi gdzie iść i co zrobić, bardzo szczegółowo, krok po kroku. Wszystko co tylko można wziąć lub wykorzystać jest po chamsku podświetlone (na przykład miejsca do skoków dla predatora), żeby przypadkiem nie przegapić, cały czas przed oczami pojawiają się podpowiedzi i tym podobne. To psuje zabawę, nie drastycznie, ale jednak. Mam szczerą nadzieję, że w pełnej wersji pojawi się jakaś opcja, jakiś tryb hardcore, bez tych durnych ułatwień. Ja rozumiem, że nie każdy jest gigantem intelektu, który potrafi wszystko znaleźć i zrobić jedynie na podstawie ogólnych wskazówek tak jak się to robiło w poprzednich dwóch częściach - ale też są tacy, dla których nie jest to problemem, bo w końcu ktoś wtedy w te gry grał i jakoś je przeszedł, prawda? Trochę nie fair, że znów równa się do najniższego i skraca do najprostszego mianownika, przynajmniej na normalnym poziomie trudności. Oby na wyższych było inaczej.

 

 

A być może, bo wersja w którą grałem była jeszcze bardzo niepełna i pozbawiona wielu opcji, ot choćby możliwości zwiększenia detali w grafice. W grafice która i tak jest niezła. To nie Crysis, ale lokacje są świetnie wymodelowane, na przykład - są ładne widoki, jest zielona dżungla, są bardzo gigerowskie motywy w roju ksenomorfów. Dobrze się to będzie oglądało i na pewno dobrze się będzie grało, nawet jeśli nie daj Boże nie usuną w jakichś opcjach tego łażenia po sznurku - jakoś się do tego przyzwyczaję. Może.

 

Niestety, nie mogłem wypróbować trybu wieloosobowego, więc jeśli czekaliście na jakieś informacje o nim, to przepraszam - nic nowego nie wiem na ten temat. Ogólnie jednak chyba można odetchnąć z ulgą - nawet w najgorszym przypadku nie będzie to jakiś skok na kasę i licencyjny crap, tylko prawdziwe, porządne AvP. Tyle że z wodzeniem za rączkę, cholera jasna... no nie mogę tego przeboleć...

 

Sławek Serafin

 

GameCorner jest oficjalnym patronem gry Aliens vs Predator

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: